Sorki, Święta były i nie było mnie. Dziś jestem i już odpisuję. A że nie należę do pokornych to nie byłabym sobą, gdybym czegoś w chwili złości nie naskrobała. Jestem choleryczką i dobry Pan nie dał mi cierpliwości.
Wybacz Samanto, szczerze
Co do kompletnego ignorowania Twojej postaci i wstępu do bójki... to masz rację. Przyznaję się do winy. Nie znoszę jak mi się przerywa w pół zdania. :] A i tak Hrabina zachowała się miło. Chciałam to zrobić inaczej ale zmieniłam zdanie.
Co do konsultacji z MG nie ma sprawy. W pełni popieram bo też takie rzeczy stosuję. Mój gg to
6298310. Jakby go ktoś nie znalazł w profilu użytkownika
To by było na tle jeśli chodzi o Ciebie Samanto. Mam nadzieję, że nie chowasz urazy. Ja nie.

Teraz, skoro niejasności są wyjaśnione możemy podać sobie ręce na zgodę. Chyba, że masz coś przeciwko.
Teraz usunę mojego posta. Złość już ze mnie opadła i możemy się zaprzyjaźnić

I jeszcze jedno: my się nie kłócimy. To tylko luźna wymiana poglądów i zwykłe początkowe dotarcie między graczami
P.S.
Jeszcze tylko dwie rzeczy:
Odnośnie kultury
Przysuwając do niego krzesło stojące tuz obok. Usiadła na nie, nie zwracając uwagi na piratke która rozmawiała z mężczyzną, a pomiędzy nimi postawiła butelkę trunku. zdejmując kapelusz popatrzyła na mężczyznę.
-Excusez-moi. Je m'appelle Destiny Naefro. Comment allez-vous?- Uśmiechnęła się w stronę francuza. Pierwszy raz w życiu, lekcje francuskiego w sierocińcu na coś się przydały.
-Brakowało trunku na pańskim stoliku.
Odnośnie czytania ze zrozumieniem
- Czyżby tak piękna dama chciała się zaciągnąć do mojej załogi? - spytał po chwili.
Piratka uśmiechnęła się czarująco i pociągnęła, zupełnie nieuroczo, duży łyk rumu. Odstawiła butelkę na stół i położyła dłoń na biodrze.
"Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" Mt 7,3