[Autorski] - Święta wojna o Wieczne Puszcze.

-
- Mat
- Posty: 440
- Rejestracja: piątek, 2 lutego 2007, 10:58
- Numer GG: 0
[Autorski] - Święta wojna o Wieczne Puszcze.
Tak sobie myślę.... myślę.... myślę..... (niebywałe nie?)... Wpadłem na plan. Może by tak poprowadzić sesję o jakiejś fantastycznej wojnie w której gracze byliby zwróceni przeciw sobie? Może później się jakoś sprzymierzą, może się wybiją, może skończą wojnę w jakiś inny sposób? Tak więc przygotowałem sesję scentrowaną na poczynaniach graczy. Wejdzie do niej sześć osób. Opowiada o wojnie pomiędzy ludźmi a.... tu was zaskoczę. Elfami. Tak Ludzie vs Elfy. Jak sama nazwa tematu wskazuje, będzie to wojna religijna. Będzie to jakby połączenie fantazy i świata prawdziwego, ponieważ ludzie będą chrześcijanami. Boże wybacz jeśli to przeciw tobie, ale nie widzę nic złego w prowadzeniu takiej sesji. Otóż Elfy i Ludzie, mają inny puntk widzenia problemu. Więc.
Punkt widzenia Ludzi:
Przypłynęliśmy do tego przeklętego lądu. Próbując rozbić obóz, ścięliśmy kilka drzew. Niewiadomo skąd wyskoczyli ci przeklęci leśni ludzie. Zaatakowali nas za ścięcie drzewa! Co za wariaci i fanatycy! Mówią cos o matce naturze! Podobno to ich bogini! Niejaka Gaja! Opiekunka Geji czy jak? Nieważne. Postanowiliśmy nawrócić tych pogan na wiarę chrześcijańską. Uh... jacy oni uparci. Kilku nawet przeszło na naszą stronę ale pozostali prowadzą wojnę totalną! Cholera! Nich Bóg i Papież mają nas w opiece.
Punkt widzenia Elfów:
Co za bezbożnicy! Świętokradztwem jest ścinanie i tfu! Palenie drzew. Jak mogą tego nie dostrzegać? Drzewa żyją! Czują i myślą! Trzeba sie jedynie wsłuchać w ich śpiew. Polują sobie na zwierzęta! Dla zabawy! Dla sportu! Oczywiście! Mięso trzeba jeść, ale należy odmówić modlitwę za duszę zwierzęcia. Wszyscy jesteśmy dziećmi Gaji i powinniśmy widzieć cierpienie bliźnich. Zwierzęta to też nasi bliźni! Ludzie tego nie widzą. Nie są połączeni z naturą. Nie są naszymi bliźnimi. Nie dość że ci ludzie pustoszą naszą krainę, to jeszcze próbują wcielić nas do czegoś co nazywają kościołem. Niby mają swojego Boga. Jezusa Chrystusa... Stał się człowiekiem, wszedł między nich i umarł na krzyżu aby zbawić ich dusze... Dziwny jest ten ich Bóg. Skoro umarł to jak mogą go czcić? Czy ich bóg nie widzi cierpienia natury? Cóż. Niech Gaja ma nas w opiece.
Mam nadzieję że juz opowiedzieliście sie po którejś ze stron. Żeby nie było. Jestem chrześcijaninem i w Boga gorąco wierzę,(choć religia mnie nie oblepia), ale sam zagrałbym elfem. Myślę że ciekawiej. Mimo to jestem za budowaniem obwodnicy przez tą cholerną dolinę. A więc przejdźmy do klas. Każda klasa będzie pojedyncza w sesji. Nie dopuszczę aby w jednej drużynie były dwie te same klasy. Przysyłajcie karty i wybiorę najlepsze. Zamieszczajcie karty na topicu. Oto klasy.
Ludzie:
Rycerz - Odziany w ciężką zbroję, dzierży miecz dwuręczny lub młot. (Inaczej Paladyn) Mocno uduchowiony. Walczy z imieniem Boga na ustach. (Tak tak. Magii nie zabraknie. Nawet Pan Bóg, który nie sprowadza cudów na wołanie wiernych, tutaj będzie sprowadzał. Oczywiście wtedy jeśli uzna to za dobre i potrzebne.) Rycerz może prosić o uzdrowienie bliskie osoby. Może prosić boga o ochronę jego duszy i ciała. Może prosić o pomyślność w walce. Może prosić o lęk w sercach wrogów i odwagę w swoim sercu. Modlitwy Rycerza to raczej pieśni. Podczas walki śpiewa na cześć Boga, prosząc go Ksiądz łaski różnorakie.
Ksiądz - Kapłan. Odziany jest w szaty, bądź zwykłe ubranie. Ma przy sobie buławę lub miecz Zna się na opatrunkach, modli się do Boga o podobne sprawy co Rycerz, ale częściej spływa na nich łaska. Prawie zawsze. Musi jednak przestrzegać zasad, tak samo jak i rycerz. Pamiętajcie. Księdza obowiązuje celibat, powiniej życ spokojnie, stronić od przemocy. Może oczywiście udzielać spowiedzi i innych sakramentów. Np: Jeśli nawrócicie jakiegoś elfa na ludzką wiarę, musicie przecież udzielić mu chrztu. Gdy Rycerz bądź myśliwy zgrzeszy, powinniście udzielić mu spowiedzi. Kapłan może także odprawić mszę, co później owocuje różnymi profitami. Zależy w jakiej intencji odprawiona została msza.
Myśliwy - Odziany jest w skóry. Ma przy sobie Strzelbę i komplet noży. Oczywiście razem z amunicją. Może rozstawiać wnyki, zakładać pułapki, zakładać ładunki wybuchowe. Ma przy sobie przyjaciela. Wilka. Wilk ten jest zawsze wierny swemu panu i pomaga mu w polowaniu. Jego najlepszy przyjaciel. Potrafi tropić, szukać, aportować itd. (Mama mówi: Pamiętajcie aby o niego dbać) Myśliwy jest groźna postacią. Dobrze kryje się w lesie a kula z jego strzelby jest doprawdy zabójcza.
Elfy:
Strażnik świątyni – Odziany w skóry. Ma przy sobie dwa miecze. Szybki i zwinny. Jak na elfa silny. Nie stroni od walki, jednak jest uduchowiony i nienawidzi ludzi za ich niewrażliwość na cierpienie natury. Porywczy i niecierpliwy. Może prosić boginię o pomoc. Oznacza to prośby o szybkość pantery, wzrok sokoła, siłę tygrysa, spryt lisa, instynkt wilka itp.
Druid – Ubrany w szaty. Zna się na rytuałach oraz na ziołach leczniczych. Może prosić o pomoc drzewa, zwierzęta i ogólnie naturę. Objawia się to tym, że drzewa poruszą korzeniami aby unieruchomić przeciwnika druida, zwierzęta atakują, zrywa nie porywisty wiatr, pada deszcz itd. Stroni od przemocy, jednak gdy widzi jak ludzie źle traktują przyrodę, wzbiera w nim wściekłość. Rytuały, to modlitwy wspomagane magią. Powodują leczenie się ran, szybkość, siłę itp. Po spożyciu odpowiednich ziół i odprawieniu rytuały, może zamienić się w Zwierzę. Wilka, sokoła, tygrysa… Zobaczymy na co wam pozwolę.
Łowca – Delficki łowca potrafi kryć się w cieniach lasu. Ubrany jest w skóry. Strzela z łuku. Ma przy sobie także pełny kołczan i komplet noży. Nie zakłada sideł, lecz może rozmawiać ze zwierzętami. Jest bardzo mocno powiązany z naturą. Jego przyjacielem jest sokół. Wierny przyjaciel i pomocnik. Zbiera strzały, dziobie przeciwnika, drapie, daje ostrzeżenia łowcy. Sokół nie jest tak silny jak wilk, jednak jest nieocenionym pomocnikiem.
Oprócz tego, istnieją profity rasowe. Elfy ujarzmiły naturę na swoim lądzie i cała przyroda będzie im pomagać. Ludzie natomiast, maja Boga, który pomagać im będzie pomyślnością.
Gaja jest boginią, która spełnia prośby swych dzieci i jest manifestacyjna, lecz jest zupełnie nieprzewidywalna w czynach i prośby często mogą obrócić się na niekorzyść modlących się do niej. Bóg natomiast, jest dobrym ojcem i nawet jeśli nie spełni prośby to znaczy, że nie powinien jej spełniać i wyjdziecie na tym lepiej.
No! To czekam na karty. Nie mam pojęcia kiedy zakończy się rekrutacja. Przysyłajcie karty a jak wybiorę najlepsze. Zamieście w nich Nazwisko, rasę, osobowość, jakąś historię, (Imię zwierzaka, jego osobowość jesteście historyjkę poznania go, jeśli jesteście myśliwym lub łowcą). Czekam, ale wątpię abym w najbliższym czasie miał czas na odpowiadanie i prowadzenie sesji. Ewentualne pytania proszę kierować tutaj na topicu.
Punkt widzenia Ludzi:
Przypłynęliśmy do tego przeklętego lądu. Próbując rozbić obóz, ścięliśmy kilka drzew. Niewiadomo skąd wyskoczyli ci przeklęci leśni ludzie. Zaatakowali nas za ścięcie drzewa! Co za wariaci i fanatycy! Mówią cos o matce naturze! Podobno to ich bogini! Niejaka Gaja! Opiekunka Geji czy jak? Nieważne. Postanowiliśmy nawrócić tych pogan na wiarę chrześcijańską. Uh... jacy oni uparci. Kilku nawet przeszło na naszą stronę ale pozostali prowadzą wojnę totalną! Cholera! Nich Bóg i Papież mają nas w opiece.
Punkt widzenia Elfów:
Co za bezbożnicy! Świętokradztwem jest ścinanie i tfu! Palenie drzew. Jak mogą tego nie dostrzegać? Drzewa żyją! Czują i myślą! Trzeba sie jedynie wsłuchać w ich śpiew. Polują sobie na zwierzęta! Dla zabawy! Dla sportu! Oczywiście! Mięso trzeba jeść, ale należy odmówić modlitwę za duszę zwierzęcia. Wszyscy jesteśmy dziećmi Gaji i powinniśmy widzieć cierpienie bliźnich. Zwierzęta to też nasi bliźni! Ludzie tego nie widzą. Nie są połączeni z naturą. Nie są naszymi bliźnimi. Nie dość że ci ludzie pustoszą naszą krainę, to jeszcze próbują wcielić nas do czegoś co nazywają kościołem. Niby mają swojego Boga. Jezusa Chrystusa... Stał się człowiekiem, wszedł między nich i umarł na krzyżu aby zbawić ich dusze... Dziwny jest ten ich Bóg. Skoro umarł to jak mogą go czcić? Czy ich bóg nie widzi cierpienia natury? Cóż. Niech Gaja ma nas w opiece.
Mam nadzieję że juz opowiedzieliście sie po którejś ze stron. Żeby nie było. Jestem chrześcijaninem i w Boga gorąco wierzę,(choć religia mnie nie oblepia), ale sam zagrałbym elfem. Myślę że ciekawiej. Mimo to jestem za budowaniem obwodnicy przez tą cholerną dolinę. A więc przejdźmy do klas. Każda klasa będzie pojedyncza w sesji. Nie dopuszczę aby w jednej drużynie były dwie te same klasy. Przysyłajcie karty i wybiorę najlepsze. Zamieszczajcie karty na topicu. Oto klasy.
Ludzie:
Rycerz - Odziany w ciężką zbroję, dzierży miecz dwuręczny lub młot. (Inaczej Paladyn) Mocno uduchowiony. Walczy z imieniem Boga na ustach. (Tak tak. Magii nie zabraknie. Nawet Pan Bóg, który nie sprowadza cudów na wołanie wiernych, tutaj będzie sprowadzał. Oczywiście wtedy jeśli uzna to za dobre i potrzebne.) Rycerz może prosić o uzdrowienie bliskie osoby. Może prosić boga o ochronę jego duszy i ciała. Może prosić o pomyślność w walce. Może prosić o lęk w sercach wrogów i odwagę w swoim sercu. Modlitwy Rycerza to raczej pieśni. Podczas walki śpiewa na cześć Boga, prosząc go Ksiądz łaski różnorakie.
Ksiądz - Kapłan. Odziany jest w szaty, bądź zwykłe ubranie. Ma przy sobie buławę lub miecz Zna się na opatrunkach, modli się do Boga o podobne sprawy co Rycerz, ale częściej spływa na nich łaska. Prawie zawsze. Musi jednak przestrzegać zasad, tak samo jak i rycerz. Pamiętajcie. Księdza obowiązuje celibat, powiniej życ spokojnie, stronić od przemocy. Może oczywiście udzielać spowiedzi i innych sakramentów. Np: Jeśli nawrócicie jakiegoś elfa na ludzką wiarę, musicie przecież udzielić mu chrztu. Gdy Rycerz bądź myśliwy zgrzeszy, powinniście udzielić mu spowiedzi. Kapłan może także odprawić mszę, co później owocuje różnymi profitami. Zależy w jakiej intencji odprawiona została msza.
Myśliwy - Odziany jest w skóry. Ma przy sobie Strzelbę i komplet noży. Oczywiście razem z amunicją. Może rozstawiać wnyki, zakładać pułapki, zakładać ładunki wybuchowe. Ma przy sobie przyjaciela. Wilka. Wilk ten jest zawsze wierny swemu panu i pomaga mu w polowaniu. Jego najlepszy przyjaciel. Potrafi tropić, szukać, aportować itd. (Mama mówi: Pamiętajcie aby o niego dbać) Myśliwy jest groźna postacią. Dobrze kryje się w lesie a kula z jego strzelby jest doprawdy zabójcza.
Elfy:
Strażnik świątyni – Odziany w skóry. Ma przy sobie dwa miecze. Szybki i zwinny. Jak na elfa silny. Nie stroni od walki, jednak jest uduchowiony i nienawidzi ludzi za ich niewrażliwość na cierpienie natury. Porywczy i niecierpliwy. Może prosić boginię o pomoc. Oznacza to prośby o szybkość pantery, wzrok sokoła, siłę tygrysa, spryt lisa, instynkt wilka itp.
Druid – Ubrany w szaty. Zna się na rytuałach oraz na ziołach leczniczych. Może prosić o pomoc drzewa, zwierzęta i ogólnie naturę. Objawia się to tym, że drzewa poruszą korzeniami aby unieruchomić przeciwnika druida, zwierzęta atakują, zrywa nie porywisty wiatr, pada deszcz itd. Stroni od przemocy, jednak gdy widzi jak ludzie źle traktują przyrodę, wzbiera w nim wściekłość. Rytuały, to modlitwy wspomagane magią. Powodują leczenie się ran, szybkość, siłę itp. Po spożyciu odpowiednich ziół i odprawieniu rytuały, może zamienić się w Zwierzę. Wilka, sokoła, tygrysa… Zobaczymy na co wam pozwolę.
Łowca – Delficki łowca potrafi kryć się w cieniach lasu. Ubrany jest w skóry. Strzela z łuku. Ma przy sobie także pełny kołczan i komplet noży. Nie zakłada sideł, lecz może rozmawiać ze zwierzętami. Jest bardzo mocno powiązany z naturą. Jego przyjacielem jest sokół. Wierny przyjaciel i pomocnik. Zbiera strzały, dziobie przeciwnika, drapie, daje ostrzeżenia łowcy. Sokół nie jest tak silny jak wilk, jednak jest nieocenionym pomocnikiem.
Oprócz tego, istnieją profity rasowe. Elfy ujarzmiły naturę na swoim lądzie i cała przyroda będzie im pomagać. Ludzie natomiast, maja Boga, który pomagać im będzie pomyślnością.
Gaja jest boginią, która spełnia prośby swych dzieci i jest manifestacyjna, lecz jest zupełnie nieprzewidywalna w czynach i prośby często mogą obrócić się na niekorzyść modlących się do niej. Bóg natomiast, jest dobrym ojcem i nawet jeśli nie spełni prośby to znaczy, że nie powinien jej spełniać i wyjdziecie na tym lepiej.
No! To czekam na karty. Nie mam pojęcia kiedy zakończy się rekrutacja. Przysyłajcie karty a jak wybiorę najlepsze. Zamieście w nich Nazwisko, rasę, osobowość, jakąś historię, (Imię zwierzaka, jego osobowość jesteście historyjkę poznania go, jeśli jesteście myśliwym lub łowcą). Czekam, ale wątpię abym w najbliższym czasie miał czas na odpowiadanie i prowadzenie sesji. Ewentualne pytania proszę kierować tutaj na topicu.
Rób swoje! rób swoje! A szczęście będzie twoje!
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.


-
- Bombardier
- Posty: 827
- Rejestracja: piątek, 13 kwietnia 2007, 17:04
- Numer GG: 1074973
- Lokalizacja: Sandland



-
- Mat
- Posty: 440
- Rejestracja: piątek, 2 lutego 2007, 10:58
- Numer GG: 0
Karty tu na topicu. Już to chyba napisałem. ho ho.... Deep, taki wielki MG, będzie grał na mojej sesji. Zaszczyt
Aha. Elfy nie żyja wiecznie jak u Tolkiena. Jakieś 300 lat. Tak jak u Sapkowskiego. Ludzie nie wiedzą że elfy żyją tak długo i elfy jeszcze nie wiedzą że ludzie tak krótko.

Rób swoje! rób swoje! A szczęście będzie twoje!
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.


-
- Bosman
- Posty: 2482
- Rejestracja: środa, 26 lipca 2006, 22:20
- Numer GG: 1223257
- Lokalizacja: Free City Vratislavia/Sigil
- Kontakt:

-
- Marynarz
- Posty: 247
- Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 19:44
- Numer GG: 9008864
Cóż, na ogół nie przepadam za Elfami, ale w końcu jestem Drzewcem, nie? Biorąc pod uwagę to, co Elfy myślą o drzewach, wybór jest jeden...
Zgłaszam się jako Elf- Druid (bo Entem grać nie mogę? xD... ech... nigdy nie było sesji, na której mógłbym rać Entem!).
Ale nie wiem, co potrzebne jest do KP. Tylko imię, rasa i klasa? Sprecyzuj, bo nie lubię się poprawiać
.
Zgłaszam się jako Elf- Druid (bo Entem grać nie mogę? xD... ech... nigdy nie było sesji, na której mógłbym rać Entem!).
Ale nie wiem, co potrzebne jest do KP. Tylko imię, rasa i klasa? Sprecyzuj, bo nie lubię się poprawiać


-
- Bombardier
- Posty: 827
- Rejestracja: piątek, 13 kwietnia 2007, 17:04
- Numer GG: 1074973
- Lokalizacja: Sandland
Kod: Zaznacz cały
[b]Godność:[/b]
[b]Wiek:[/b]
[b]Płeć:[/b]
[b]Rasa:[/b]
[b]Profesja:[/b]
[b]Wizerunek:[/b]
[b]Osobowość:[/b]
[b]Ekwipunek:[/b]
[b]Biografia:[/b]

-
- Mat
- Posty: 440
- Rejestracja: piątek, 2 lutego 2007, 10:58
- Numer GG: 0
Tak. Propozycja Kawarashi jest dobra. Tylko dodajcie imię zwierzaka, osobowość zwierzaka i jakąś krótką historyjkę poznania go. Scorez przysłał mi kartę... raczej karteczkę na pw. Przeczytaj jeszcze informacje do sesji i spróbój napisać znowu. Na topicu.
Rób swoje! rób swoje! A szczęście będzie twoje!
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!
Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.

-
- Kok
- Posty: 1015
- Rejestracja: sobota, 13 stycznia 2007, 20:32
- Numer GG: 8570942
- Lokalizacja: Shadar Logoth
Mam nadzieję, że będzie pasować
Godność: Ardel, Dwie Włócznie
Wiek: 23lata
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Profesja: Myśliwy
Wizerunek: dość wysoki (185cm) człowiek o długich jasnobrązowych włosach do ramion podtrzymywanych przez plecionkę z rzemieni. Na ramiona zarzucony ma zielono szary płaszcz. Na nogach ma skórzane buty do kolan. Ubrany jest w szare lnine spodnie i taką samą koszule. Na plecach nisi zielony plecak
Osobowość:
Nastawiony neutralnie do elfów, chce ich lepiej poznać. Uważa, że nie ma sensu walczyć z kimś kogo się nie rozumie. Najpierw trzeba zrozumieć czemu nas zaatakowali.
Ekwipunek:
strzelba
2 rożki prochu
25 kul
4 noże
sztylet
hubka i krzesiwo
metalowe sztućce
½ litrowy garnuszek
(chyba tutaj) Wilk Strzała (żeby nie było: Wilk jest płci męskiej
)
Biografia:
„Zaciągnąłem się do odkrywców nowego lądu z ciekawości i w celach zarobkowych. Teraz wiem, że nie był to błąd. Po poznaniu elfa moje przekonanie do świata trochę się zmieniło...”
Rozmawiał z jednym elfem. Było to o zwierzętach. Ardel wiedział, że zwierzęta duszy nie mają, ale uznał, że do Boga można się o nie pomodlić. Tak więc przejął część zwyczaju i ubitej zwierzynie oddaje honory modlitwą... Ale do drzew i tak go nie przekonali. Trzeba palić by piec. Trzeba piec by żyć. Tak myśli.
Na wyspie chciał upolować zwierzę. Był to wilk. Ale wyglądał na rtak silnego i pięknego, że żal się zrobiło Ardelowi. Spróbował nakłonić go jedzeniem, by do niego podszedł. Tak przez kilka dni zaskarbił sobie zaufanie zwierzęcia i w końcu przyjaźń. Nazwał go Strzała, ze względu na jego piękno zwinność i szybkość.
Godność: Ardel, Dwie Włócznie
Wiek: 23lata
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Człowiek
Profesja: Myśliwy
Wizerunek: dość wysoki (185cm) człowiek o długich jasnobrązowych włosach do ramion podtrzymywanych przez plecionkę z rzemieni. Na ramiona zarzucony ma zielono szary płaszcz. Na nogach ma skórzane buty do kolan. Ubrany jest w szare lnine spodnie i taką samą koszule. Na plecach nisi zielony plecak
Osobowość:
Nastawiony neutralnie do elfów, chce ich lepiej poznać. Uważa, że nie ma sensu walczyć z kimś kogo się nie rozumie. Najpierw trzeba zrozumieć czemu nas zaatakowali.
Ekwipunek:
strzelba
2 rożki prochu
25 kul
4 noże
sztylet
hubka i krzesiwo
metalowe sztućce
½ litrowy garnuszek
(chyba tutaj) Wilk Strzała (żeby nie było: Wilk jest płci męskiej

Biografia:
„Zaciągnąłem się do odkrywców nowego lądu z ciekawości i w celach zarobkowych. Teraz wiem, że nie był to błąd. Po poznaniu elfa moje przekonanie do świata trochę się zmieniło...”
Rozmawiał z jednym elfem. Było to o zwierzętach. Ardel wiedział, że zwierzęta duszy nie mają, ale uznał, że do Boga można się o nie pomodlić. Tak więc przejął część zwyczaju i ubitej zwierzynie oddaje honory modlitwą... Ale do drzew i tak go nie przekonali. Trzeba palić by piec. Trzeba piec by żyć. Tak myśli.
Na wyspie chciał upolować zwierzę. Był to wilk. Ale wyglądał na rtak silnego i pięknego, że żal się zrobiło Ardelowi. Spróbował nakłonić go jedzeniem, by do niego podszedł. Tak przez kilka dni zaskarbił sobie zaufanie zwierzęcia i w końcu przyjaźń. Nazwał go Strzała, ze względu na jego piękno zwinność i szybkość.

-
- Marynarz
- Posty: 247
- Rejestracja: środa, 24 stycznia 2007, 19:44
- Numer GG: 9008864
Godność: Goldur, Złoty Sierp
Wiek: 172 lata
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Elf
Profesja: Druid
Wizerunek: Goldur jest dość wysokim elfem, mierzy sobie 187 cm. wzrostu. Ma poważną, acz szlachetną twarz, z niewielką blizną na prawym policzku. Na czoło spływa mu biała czupryna- jest białowłosy- nie jest to jednak kwestia wieku, taki był od urodzenia...
Postawa druida jest dość dumna, nosi na sobie skromne, ale miłe w dotyku szaty o barwach brązu. Do tego proste, ale wygodne buty.
W jego psotawie widać dumę i szlachetność. Ale czy...
Osobowość: ... duma nie jest pychą? Według ludzi- na pewno.
Nie miał nic do ludzi. Do czasu. Goldur... on uwielbia drzewa. Drzewa są dla niego kwintesencją życia, pierwszym tworem Gaji. Gdy ujrzał (a był wtedy w borze, zbierając zioła), jak ludzie je ścinają... obudziło się w nim uczucie, którego dotąd nie znał.
Na codzień, w kontaktach z pobratymcami, spokojny i stateczny. Cichy, zamknięty w sobie, lubi samotność, ale nie na siłę. Gdy jednak dzieje się coś, co obraża Gaję, zmienia się w bestię do wymierzania sprawiedliwości.
Potrafi zmieniać formy, upodobał sobie sokoła, ale gdy coś mu zagraża, może zamienić się w wilka, tygrysa, czy niedźwiedzia...
Każde z tych zwierząt jest cząstką osobowości Goldura. Druid zastanawia sie, czy nie jest tak, że z każdą przemianą, robi się coraz bardziej zwierzęcy... ale nawet jeżeli- co w tym złego?
Ekwipunek:
-Złoty Sierp (do walki i zbierania ziół
- Nóż
- Sakwa wypełniona wszystkimi ziołami, które potrzebne są do rytuałów i leczenia (jemioła, krwawnik, lawenda, mniszek lekarski itd. itp.)
- Niewielki kociołek
- Chochla
- Dwie pękate buteleczki wypełnione uważonym przez niego eliksirem życia
- Zwinięta lina
- Bandaże, opatrunki (własnoręcznej roboty)
Biografia:
Urodzony... zrodzony wśród drzew, pomiędzy liśćmi i koronami wielkich sosen i dębów. Nie, nie w mieście- nigdy nie darzył szacunkiem miast, nie nawidził przebywać wśród murów, ale wśród jego pobratymców nie było to rzadkie.
Matką jego była piękna Arianna, wieszczka, znachorka, ojcem zaś Łowczy Enlir... Ojciec Goldura zginął podczas jednego z polowań, jednak syn przyjął to dość... spokojnie. Wychowywany był bowiem w duchu zasady o równości elfów i zwierząt...
W wieku 17 lat Goldur wstąpił do Kręgu Druidów. Szkolenie zajęło ponad pół wieku, ale Goldur je uwielbiał. To było przeznaczenie- związał swój los z naturą, z drzewami, ze zwierzętami...
Uchodził za samotnika. Ale to u elfów normalnie.
O ludziach wiedział niewiele. Tylko tyle, ile wyczytał w starych ksiegach i dowiedział się podczas rozmów ze Starszym Kręgu. Gdy skończył 70 lat ruszył z siedziby kręgu w wielki kontynent. Zatrzymywał się w wioskach, by za skromną opłatą leczyć chorych- ale nigdy nie na dłużej niż dzień, czy dwa. Niż na materacu wolał spać w lasach, wśród szyszek i zwierzyny.
Po wielu latach stało się coś dziwnego. Akurat kręcił się po wybrzeżu, zbierał zioła, warzył mikstury... aż ujrzał statek cumujący przy wybrzeżu.
Zobaczył ogień buchający ku- jak się mu wydawało- niebu, usłyszał krzyki, a potem trzy drzewa spadające na ziemię, ku uciesze tych istot. To byli ludzie. Przyszli do nich w imie... w imię czego? Chcieli szerzyć swoją wiarę. Nawet druid, tak spokojny i cichy na codzień, nie mógł tego wytrzymać.
Koniec. Trzeba wygonić gnidy z lądu dotąd niesplugawionego. Goldur gotowy jest stanąć do walki, z sierpem w ręku.
Tak zaczyna się ta historia...
Wiek: 172 lata
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Elf
Profesja: Druid
Wizerunek: Goldur jest dość wysokim elfem, mierzy sobie 187 cm. wzrostu. Ma poważną, acz szlachetną twarz, z niewielką blizną na prawym policzku. Na czoło spływa mu biała czupryna- jest białowłosy- nie jest to jednak kwestia wieku, taki był od urodzenia...
Postawa druida jest dość dumna, nosi na sobie skromne, ale miłe w dotyku szaty o barwach brązu. Do tego proste, ale wygodne buty.
W jego psotawie widać dumę i szlachetność. Ale czy...
Osobowość: ... duma nie jest pychą? Według ludzi- na pewno.
Nie miał nic do ludzi. Do czasu. Goldur... on uwielbia drzewa. Drzewa są dla niego kwintesencją życia, pierwszym tworem Gaji. Gdy ujrzał (a był wtedy w borze, zbierając zioła), jak ludzie je ścinają... obudziło się w nim uczucie, którego dotąd nie znał.
Na codzień, w kontaktach z pobratymcami, spokojny i stateczny. Cichy, zamknięty w sobie, lubi samotność, ale nie na siłę. Gdy jednak dzieje się coś, co obraża Gaję, zmienia się w bestię do wymierzania sprawiedliwości.
Potrafi zmieniać formy, upodobał sobie sokoła, ale gdy coś mu zagraża, może zamienić się w wilka, tygrysa, czy niedźwiedzia...
Każde z tych zwierząt jest cząstką osobowości Goldura. Druid zastanawia sie, czy nie jest tak, że z każdą przemianą, robi się coraz bardziej zwierzęcy... ale nawet jeżeli- co w tym złego?
Ekwipunek:
-Złoty Sierp (do walki i zbierania ziół
- Nóż
- Sakwa wypełniona wszystkimi ziołami, które potrzebne są do rytuałów i leczenia (jemioła, krwawnik, lawenda, mniszek lekarski itd. itp.)
- Niewielki kociołek
- Chochla
- Dwie pękate buteleczki wypełnione uważonym przez niego eliksirem życia
- Zwinięta lina
- Bandaże, opatrunki (własnoręcznej roboty)
Biografia:
Urodzony... zrodzony wśród drzew, pomiędzy liśćmi i koronami wielkich sosen i dębów. Nie, nie w mieście- nigdy nie darzył szacunkiem miast, nie nawidził przebywać wśród murów, ale wśród jego pobratymców nie było to rzadkie.
Matką jego była piękna Arianna, wieszczka, znachorka, ojcem zaś Łowczy Enlir... Ojciec Goldura zginął podczas jednego z polowań, jednak syn przyjął to dość... spokojnie. Wychowywany był bowiem w duchu zasady o równości elfów i zwierząt...
W wieku 17 lat Goldur wstąpił do Kręgu Druidów. Szkolenie zajęło ponad pół wieku, ale Goldur je uwielbiał. To było przeznaczenie- związał swój los z naturą, z drzewami, ze zwierzętami...
Uchodził za samotnika. Ale to u elfów normalnie.
O ludziach wiedział niewiele. Tylko tyle, ile wyczytał w starych ksiegach i dowiedział się podczas rozmów ze Starszym Kręgu. Gdy skończył 70 lat ruszył z siedziby kręgu w wielki kontynent. Zatrzymywał się w wioskach, by za skromną opłatą leczyć chorych- ale nigdy nie na dłużej niż dzień, czy dwa. Niż na materacu wolał spać w lasach, wśród szyszek i zwierzyny.
Po wielu latach stało się coś dziwnego. Akurat kręcił się po wybrzeżu, zbierał zioła, warzył mikstury... aż ujrzał statek cumujący przy wybrzeżu.
Zobaczył ogień buchający ku- jak się mu wydawało- niebu, usłyszał krzyki, a potem trzy drzewa spadające na ziemię, ku uciesze tych istot. To byli ludzie. Przyszli do nich w imie... w imię czego? Chcieli szerzyć swoją wiarę. Nawet druid, tak spokojny i cichy na codzień, nie mógł tego wytrzymać.
Koniec. Trzeba wygonić gnidy z lądu dotąd niesplugawionego. Goldur gotowy jest stanąć do walki, z sierpem w ręku.
Tak zaczyna się ta historia...
Ostatnio zmieniony niedziela, 6 maja 2007, 19:23 przez Drzewiec, łącznie zmieniany 1 raz.

-
- Bombardier
- Posty: 827
- Rejestracja: piątek, 13 kwietnia 2007, 17:04
- Numer GG: 1074973
- Lokalizacja: Sandland
Godność: Tyrande, Czerwona Wiedźma
Wiek: 60 wygląda na ludzkie 20
Płeć: Kobieta
Rasa: Elfka
Profesja: Łowczyni
Wizerunek: długie aż do pasa Blond rdzawe włosy z grzywką podtrzymywaną przez szarfę/opaskę (za które często była wytykana), czerwone zasmucone oczy i charakterystycznie długie uszy (przypominają uszy rysia), lekko piegowaty nos, wzrost 170cm, pół gorset zasłaniający wyłącznie klatkę piersiową z podłużnymi rękawami o odkrytych ramionach, przy nadgarstku pod rękawem oddzielna część ubioru, a mianowicie kieszenie/pasek przyborów. Do gorsetu od strony dekoltu i ramion pełnio czarnych piór i czarnego puchu. Poniżej pasa krótka suknia w formie spodniej części męskiego surdutu bądź smokingu rozciągnięta także z przodu w formie miniówki. Długie kozaki na obcasach, z pazurami, przy biodrach kolejne kieszenie/pas z przyborami. (Wygląda trochę jak Drow z WoW ^^)
Oraz lekko niedowidzi, wada wzroku, jest daleko widzem wszystko, co blisko stanowi dla niej mgłę.
Osobowość: Mile nastawiona, dość smutna, niechętnie podnosi dłoń na innych, czyni to jedynie w obronie niewinnych, miękkie serce, nienawidzi chrześcijan za tryb życia, przez brak zaangażowania stara się przynajmniej zrozumieć ludzi, lubi towarzystwo dzieci, uważa je za niewinne. Nie lubi rozmawiać o sobie jest bardzo nieśmiała, wręcz wiecznie speszona, patrzy na siebie bardziej jak na chłopaka. Ubóstwia obserwować innych, jest ciekawska jak małe dziecko, najbardziej interesuje ją wszystko, co ludzkie (znaczy związane z ciałem, religia, psychiką, etyką).
Ekwipunek:
(Nie liczę ubioru wymienionego w wizerunku)
-Strzały przymocowane do łuku, ich ilość nie ma znaczenia skoro orzeł je przynosi.
-Oczywiście długi 2m łuk
-Spory rozkładany sierp wielozadaniowy do ogródka (w kieszeni przy dłoni)
-Zestaw małych składanych zapasowych strzał [groty, promienie, lotki] (w kieszeni przy dłoni)
-Siatki maskujące (rozłożone na obie kieszenie przy udach)
-Krzesiwo i trochę łatwopalnego materiału
-Cienka linka
-Skromny zestaw pierwszej pomocy
-Skórzany bukłak z wodą
-Suchy prowiant
-Mały flecik
Chowaniec: Orzeł Bielik. Już stary ptak, o imieniu Rufio, dochował się własnych dzieci, które wychowywał pod okiem Tyrande. Ona dawała mu pewne schronienie, a On dla i ją często wspomagał. Nie lata razem z nią, nie siedzi jej przy ramieniu, jednak trzyma ją pod swoim wszystko widzącym okiem.
Biografia: Jest dobrym zwiadowcą i łucznikiem, wyśmienicie wspina się na drzewa, służy wiernie elfickim ideałom. Wychowana w swego rodzaju sierocińcu, obecnie mieszka tam razem z innymi, pomaga starszym elfką zajmować się dziećmi. Przez swoje zdolności, często wzywają ją do obrony lasu. Prorocze imię zesłano na nią ze względu na swoje umiejętności, była rudowłosą czarodziejką, potrafiła z odległości 60m trafić przeciwnika w biegu podczas mgły, jedna z wybitniejszych łuczniczek. Nigdy nie celowałaby zabić i żadna jej strzała nie odbierała życia, a przynajmniej tak się tłumaczyła, nie trafiając w witalne punkty. Nigdy nie widziała swoich rodziców, stąd chce oszczędzić tej historii innym dzieciom, stając się ich siostrą. W wolnych chwilach śledzi ludzi i robiąc zapiski stara się ich zrozumieć. I tak ciągnęło się jej życie póki nie została powołana, wyruszyła z innymi elfami... i skończyło się babci sr**ie
EDIT: Stosowniejszy equip XP
Wiek: 60 wygląda na ludzkie 20
Płeć: Kobieta
Rasa: Elfka
Profesja: Łowczyni
Wizerunek: długie aż do pasa Blond rdzawe włosy z grzywką podtrzymywaną przez szarfę/opaskę (za które często była wytykana), czerwone zasmucone oczy i charakterystycznie długie uszy (przypominają uszy rysia), lekko piegowaty nos, wzrost 170cm, pół gorset zasłaniający wyłącznie klatkę piersiową z podłużnymi rękawami o odkrytych ramionach, przy nadgarstku pod rękawem oddzielna część ubioru, a mianowicie kieszenie/pasek przyborów. Do gorsetu od strony dekoltu i ramion pełnio czarnych piór i czarnego puchu. Poniżej pasa krótka suknia w formie spodniej części męskiego surdutu bądź smokingu rozciągnięta także z przodu w formie miniówki. Długie kozaki na obcasach, z pazurami, przy biodrach kolejne kieszenie/pas z przyborami. (Wygląda trochę jak Drow z WoW ^^)
Oraz lekko niedowidzi, wada wzroku, jest daleko widzem wszystko, co blisko stanowi dla niej mgłę.
Osobowość: Mile nastawiona, dość smutna, niechętnie podnosi dłoń na innych, czyni to jedynie w obronie niewinnych, miękkie serce, nienawidzi chrześcijan za tryb życia, przez brak zaangażowania stara się przynajmniej zrozumieć ludzi, lubi towarzystwo dzieci, uważa je za niewinne. Nie lubi rozmawiać o sobie jest bardzo nieśmiała, wręcz wiecznie speszona, patrzy na siebie bardziej jak na chłopaka. Ubóstwia obserwować innych, jest ciekawska jak małe dziecko, najbardziej interesuje ją wszystko, co ludzkie (znaczy związane z ciałem, religia, psychiką, etyką).
Ekwipunek:
(Nie liczę ubioru wymienionego w wizerunku)
-Strzały przymocowane do łuku, ich ilość nie ma znaczenia skoro orzeł je przynosi.
-Oczywiście długi 2m łuk
-Spory rozkładany sierp wielozadaniowy do ogródka (w kieszeni przy dłoni)
-Zestaw małych składanych zapasowych strzał [groty, promienie, lotki] (w kieszeni przy dłoni)
-Siatki maskujące (rozłożone na obie kieszenie przy udach)
-Krzesiwo i trochę łatwopalnego materiału
-Cienka linka
-Skromny zestaw pierwszej pomocy
-Skórzany bukłak z wodą
-Suchy prowiant
-Mały flecik

Chowaniec: Orzeł Bielik. Już stary ptak, o imieniu Rufio, dochował się własnych dzieci, które wychowywał pod okiem Tyrande. Ona dawała mu pewne schronienie, a On dla i ją często wspomagał. Nie lata razem z nią, nie siedzi jej przy ramieniu, jednak trzyma ją pod swoim wszystko widzącym okiem.
Biografia: Jest dobrym zwiadowcą i łucznikiem, wyśmienicie wspina się na drzewa, służy wiernie elfickim ideałom. Wychowana w swego rodzaju sierocińcu, obecnie mieszka tam razem z innymi, pomaga starszym elfką zajmować się dziećmi. Przez swoje zdolności, często wzywają ją do obrony lasu. Prorocze imię zesłano na nią ze względu na swoje umiejętności, była rudowłosą czarodziejką, potrafiła z odległości 60m trafić przeciwnika w biegu podczas mgły, jedna z wybitniejszych łuczniczek. Nigdy nie celowałaby zabić i żadna jej strzała nie odbierała życia, a przynajmniej tak się tłumaczyła, nie trafiając w witalne punkty. Nigdy nie widziała swoich rodziców, stąd chce oszczędzić tej historii innym dzieciom, stając się ich siostrą. W wolnych chwilach śledzi ludzi i robiąc zapiski stara się ich zrozumieć. I tak ciągnęło się jej życie póki nie została powołana, wyruszyła z innymi elfami... i skończyło się babci sr**ie

EDIT: Stosowniejszy equip XP
Ostatnio zmieniony niedziela, 6 maja 2007, 23:25 przez Kawairashii, łącznie zmieniany 1 raz.

-
- Marynarz
- Posty: 380
- Rejestracja: sobota, 18 listopada 2006, 16:52
Godność: Ulryk von Ewerhaub
Wiek: 24
Płeć: M
Rasa: Człowiek
Profesja: Rycerz
Wizerunek: Wysoki, blady, czarnowlosy, krotko obciety, chudy o twarzy nie przystojnej, acz milej, zdobionej lsniacymi niczym kamienie szlachetne, i takoz zimnymi, blekitnymi oczami, z zadbanymi dlonmi Rycerz, choc za przystojnego uchodzic nie moze, to jednak powierzchownosc ma mila. Zeby nie te lodowate oczy. Odzian jest w matowa, nie odbijajaca slonca zbroje polplytowa, kolczuge rownierz matowa, delikatne spodnie ze skory jelenia, oraz wysokie, wygodne buty z cholewami.
Osobowość: Zlosliwy, cyniczny, sarkastyczny, nad wyraz inteligentny mlodzian, o nie do konca dobrym sercu, egoista. Ulryk slynie z tego, ze jest najbardziej irytujaca istota na ziemi, i w okolicach. Uparty, czasem chciwy. Mimo tych wad, stosuje sie do kodeksu, lecz wprowadza don pewne zmiay kosmetyczne, gdyz uwaza ze niektore zasady sa przestarzale i glupie. Nie pasuje do szlachetnego ale i glupiego rycerstwa, ma w pogardzie otrtodoksyjnych rycerzy, ksiezy. Do elfow nic nie ma, ale wojna-to wojna. Bardzo tolerancyjny. Uzywa oreza, gdy musi, inaczej uzywa rownierz ostrego, jak nie bardziej i wedlug niego skuteczniejszego jezyka.
Ekwipunek: Lekka koszula, lniana,
skorzane, wysokie buty, z cholewami,
koszulka kolcza, matowa
zbroja plytowa, matowa
spodnie ze skory jelenia, wytarte, wygodne
rekawice: skorzane oraz kolcze
pas, mocny, skorzany
peleryna, brazowa, ciepla, mocna z kapturem
nieprzemakalna, skorzana pochwa bez metalowych elementow,
sakwa
sztylet 2x(jeden przy pasu, jeden w cholewie buta
dlugi miecz, robiony na zamowienie, idealnie dopasowany do reki Ulryka
spora, okragla, drewniana tarcza z cwiekami, matowymi
noz mysliwski
sznur,
zelazne racje(suchary, woda)
flecik
bandaze
maly kurcyfiks
szczesliwe futerko zdjete z szarej wiewiorki
hubka+krzesiwo
gasiorek z wodka(0,5l)
Biografia: Do zakonu Ulryk wstapil, gdy jego ojciec Umwald, rycerz dobry, powazany(przez wszystkich za wyjatkiem samego Ulryka) i szlachetny oddal go na giermka. Wtedy juz Ulryk postury byl nikczemnej, lecz silny byl, nad wyraz. Oddan byl on na giermka, do Lorda Teksusa, nieortodoksyjnego, ekscentrycznego, podstarzalego i zlosliwego oraz bogatego nad miare rycerza, ktory wslawil sie na wojnie. Ten zas, miast kazac Ulrykowi nosic sobie jedzenie, oporzadzac konia i odwalac tego rodzaju obrzydliwie nudna robote, postanowil wyksztalcic mlodziana. Najpierw, nauczyl go czytac i pisac. Pojetnym uczniem byl Ulryk, lecz nie pociagala go wiedza. Jeszcze nie. Nastepnie zaczal udzielac mu lekcji fascynujacej historii kraju. Dowiedzial sie wiec Ulryk, o kochankach cesarzy, sodomisznych zamilowaniach cesarzy. Na tychze lekcjach, stracil Ulryk resztke wiary w jakiekolwiek wartosci, poza jedna-twarda, bita monete. Nauczany byl tez o sztuce, religii, filozofii, lecz nie tak jak to teraz w szkolach przyjete, z cenzura. Dowiedzial sie o sklonnosciach negatywnych oraz nalogach malarzy, o przekretacgh kosciola, o homoseksualnych sklonnosciach filozofow. Po odebraniu tych zyciowych niemal nauk, wzial sie za szkolenie wojenne giermka lord sam, osobiscie. Zapewnil mu szkolenie w walce kazda mozliwa bronia, kladac nacisk na miecz i wlocznie. Gdy kilka lat pozniej, sposobiono sie do pasowania Ulryka na rycerza, ten byl juz(ukrywajacym sie ale jednak-ateista), cynikiem, egoista i zlosliwcem z duzym poczuciem humoru, szerokich choryzontach i ogromna wiedza. Udawal jednak, jak nakazal mu lord opiekun, swietoszkowatego rycerza, altruiste i ascete. Udawanie to zreszta, skonczylo sie na statku, plynacym na nieznbany lad pelen, jak powiadaja, dzikusow z lasu. To z nimi mial sie mierzyc, wedle slow glowy zakonu, wysylajacej go z misja pacyfikacyjna na wroga. Gdy myslal ze umrze z nudow, posrod modlow glupich ksiezy, ujrzal lad. Gdy ladowali, natychmiast skierowal sie do miejsca, ktore iestety jak kazdy rycerz odwiedzic musial-do kosciola. Tam zorientowal sie co i jak. Okazywalo sie ze byli jednymi z pierwszych ladujacych. Rozbil oboz, i zamiast bawic sie w durne turnieje z amatorami, postanowil dowiedziec sie czegos o wrogu, jego kulturze. Wiekszosc ludzi w obozie, uwarzalo ze "zielone dzikusy" kultury nie maja. Szukal jednak wytrwale. Znalazl raz pewnego starca. Starzec ow, nie wygladal na ksiedza, ni na rycerza. Przedstawil sie jako mysliwy. Ulryk juz zapomnial jego imie, minelo kilka tygodni. Lecz podczas rozmowy z nim, ktora byla bardzo dluga i powazna, czlowiek odnalazl samego siebie. Uslyszal o Gaji, o jednosci z natura. Mysliwy opowiadal o bostwach elfich. Opowiadal tak, jakby sam byl kaplanem. W zasadzie Ulryk nigdy wiecej nie zobaczyl goscia. Nawet nie widzial jego twarzy. Jednak przez kolejne kilka dni zajmowal sie czym innym. Zarliwymi modlami do Gaji i jej podobnych. Stal sie neofita bostw elfickich. Modlil sie codziennie, w lesie, pod golym niebem. Nigdy nic mu sie nie stalo, a to dziwne. Ale wiedzial ze tak bedzie. Byl pod opieka Gaji.
Skrywal dobrze swoja nowa wiare. Modlil sie do glupiego Boga, w ktorego istnienie zawsze watpil. Tymczasem naprawde, w sercu, modlil sie do Natury i coraz bardziej cierpial widzac kazde jedno padajace drzewo...
Wiek: 24
Płeć: M
Rasa: Człowiek
Profesja: Rycerz
Wizerunek: Wysoki, blady, czarnowlosy, krotko obciety, chudy o twarzy nie przystojnej, acz milej, zdobionej lsniacymi niczym kamienie szlachetne, i takoz zimnymi, blekitnymi oczami, z zadbanymi dlonmi Rycerz, choc za przystojnego uchodzic nie moze, to jednak powierzchownosc ma mila. Zeby nie te lodowate oczy. Odzian jest w matowa, nie odbijajaca slonca zbroje polplytowa, kolczuge rownierz matowa, delikatne spodnie ze skory jelenia, oraz wysokie, wygodne buty z cholewami.
Osobowość: Zlosliwy, cyniczny, sarkastyczny, nad wyraz inteligentny mlodzian, o nie do konca dobrym sercu, egoista. Ulryk slynie z tego, ze jest najbardziej irytujaca istota na ziemi, i w okolicach. Uparty, czasem chciwy. Mimo tych wad, stosuje sie do kodeksu, lecz wprowadza don pewne zmiay kosmetyczne, gdyz uwaza ze niektore zasady sa przestarzale i glupie. Nie pasuje do szlachetnego ale i glupiego rycerstwa, ma w pogardzie otrtodoksyjnych rycerzy, ksiezy. Do elfow nic nie ma, ale wojna-to wojna. Bardzo tolerancyjny. Uzywa oreza, gdy musi, inaczej uzywa rownierz ostrego, jak nie bardziej i wedlug niego skuteczniejszego jezyka.
Ekwipunek: Lekka koszula, lniana,
skorzane, wysokie buty, z cholewami,
koszulka kolcza, matowa
zbroja plytowa, matowa
spodnie ze skory jelenia, wytarte, wygodne
rekawice: skorzane oraz kolcze
pas, mocny, skorzany
peleryna, brazowa, ciepla, mocna z kapturem
nieprzemakalna, skorzana pochwa bez metalowych elementow,
sakwa
sztylet 2x(jeden przy pasu, jeden w cholewie buta
dlugi miecz, robiony na zamowienie, idealnie dopasowany do reki Ulryka
spora, okragla, drewniana tarcza z cwiekami, matowymi
noz mysliwski
sznur,
zelazne racje(suchary, woda)
flecik
bandaze
maly kurcyfiks
szczesliwe futerko zdjete z szarej wiewiorki
hubka+krzesiwo
gasiorek z wodka(0,5l)
Biografia: Do zakonu Ulryk wstapil, gdy jego ojciec Umwald, rycerz dobry, powazany(przez wszystkich za wyjatkiem samego Ulryka) i szlachetny oddal go na giermka. Wtedy juz Ulryk postury byl nikczemnej, lecz silny byl, nad wyraz. Oddan byl on na giermka, do Lorda Teksusa, nieortodoksyjnego, ekscentrycznego, podstarzalego i zlosliwego oraz bogatego nad miare rycerza, ktory wslawil sie na wojnie. Ten zas, miast kazac Ulrykowi nosic sobie jedzenie, oporzadzac konia i odwalac tego rodzaju obrzydliwie nudna robote, postanowil wyksztalcic mlodziana. Najpierw, nauczyl go czytac i pisac. Pojetnym uczniem byl Ulryk, lecz nie pociagala go wiedza. Jeszcze nie. Nastepnie zaczal udzielac mu lekcji fascynujacej historii kraju. Dowiedzial sie wiec Ulryk, o kochankach cesarzy, sodomisznych zamilowaniach cesarzy. Na tychze lekcjach, stracil Ulryk resztke wiary w jakiekolwiek wartosci, poza jedna-twarda, bita monete. Nauczany byl tez o sztuce, religii, filozofii, lecz nie tak jak to teraz w szkolach przyjete, z cenzura. Dowiedzial sie o sklonnosciach negatywnych oraz nalogach malarzy, o przekretacgh kosciola, o homoseksualnych sklonnosciach filozofow. Po odebraniu tych zyciowych niemal nauk, wzial sie za szkolenie wojenne giermka lord sam, osobiscie. Zapewnil mu szkolenie w walce kazda mozliwa bronia, kladac nacisk na miecz i wlocznie. Gdy kilka lat pozniej, sposobiono sie do pasowania Ulryka na rycerza, ten byl juz(ukrywajacym sie ale jednak-ateista), cynikiem, egoista i zlosliwcem z duzym poczuciem humoru, szerokich choryzontach i ogromna wiedza. Udawal jednak, jak nakazal mu lord opiekun, swietoszkowatego rycerza, altruiste i ascete. Udawanie to zreszta, skonczylo sie na statku, plynacym na nieznbany lad pelen, jak powiadaja, dzikusow z lasu. To z nimi mial sie mierzyc, wedle slow glowy zakonu, wysylajacej go z misja pacyfikacyjna na wroga. Gdy myslal ze umrze z nudow, posrod modlow glupich ksiezy, ujrzal lad. Gdy ladowali, natychmiast skierowal sie do miejsca, ktore iestety jak kazdy rycerz odwiedzic musial-do kosciola. Tam zorientowal sie co i jak. Okazywalo sie ze byli jednymi z pierwszych ladujacych. Rozbil oboz, i zamiast bawic sie w durne turnieje z amatorami, postanowil dowiedziec sie czegos o wrogu, jego kulturze. Wiekszosc ludzi w obozie, uwarzalo ze "zielone dzikusy" kultury nie maja. Szukal jednak wytrwale. Znalazl raz pewnego starca. Starzec ow, nie wygladal na ksiedza, ni na rycerza. Przedstawil sie jako mysliwy. Ulryk juz zapomnial jego imie, minelo kilka tygodni. Lecz podczas rozmowy z nim, ktora byla bardzo dluga i powazna, czlowiek odnalazl samego siebie. Uslyszal o Gaji, o jednosci z natura. Mysliwy opowiadal o bostwach elfich. Opowiadal tak, jakby sam byl kaplanem. W zasadzie Ulryk nigdy wiecej nie zobaczyl goscia. Nawet nie widzial jego twarzy. Jednak przez kolejne kilka dni zajmowal sie czym innym. Zarliwymi modlami do Gaji i jej podobnych. Stal sie neofita bostw elfickich. Modlil sie codziennie, w lesie, pod golym niebem. Nigdy nic mu sie nie stalo, a to dziwne. Ale wiedzial ze tak bedzie. Byl pod opieka Gaji.
Skrywal dobrze swoja nowa wiare. Modlil sie do glupiego Boga, w ktorego istnienie zawsze watpil. Tymczasem naprawde, w sercu, modlil sie do Natury i coraz bardziej cierpial widzac kazde jedno padajace drzewo...
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 7 maja 2007, 20:37 przez Kaczor, łącznie zmieniany 2 razy.
"Yet another beautiful moonlit night."-Alucard 


-
- Mat
- Posty: 440
- Rejestracja: piątek, 2 lutego 2007, 10:58
- Numer GG: 0

-
- Marynarz
- Posty: 150
- Rejestracja: środa, 21 marca 2007, 20:30
- Numer GG: 6737454
Godność: Tarulin,
Wiek: 198 (wygląda na 40 ludzkich lat)
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Elf
Profesja: Strażnik świątyni
Wizerunek: Tarulin jest wysokim (185cm), dobrze zbudowanym elfem. Mimo prawie dwóch setek lat znacznie przewyższa zwinnością i siłą młodsze elfy, zawdzięcza to opiece bogini. Długie czarne włosy nosi związane z tyłu rzemieniem. Na jego twarzy rzadko gości uśmiech, zazwyczaj wygląda na zamyślonego, a nawet zasmuconego. Nosi lekką, skórzaną zbroję sięgającą kolan. Jest ona koloru jasnego brązu, obszyta srebrnymi i zielonymi nićmi. Jego wizerunek dopełnia ciemnozielona peleryna z kapturem oraz wysokie buty.
Osobowość:
Nienawidzi ludzi i wszystkiego co ludzkie. Przeklina dzień gdy te plugawe istoty naruszyły świętą puszczę jego ludu. Walczył już z ludźmi i zabił kilku w imię bogini. Wydaje się nie dostrzegać w nich niczego wartego uwagi, traktuje ich jak robactwo jak kolejną przeszkodę, którą należy zetrzeć z powierzchni ziemi na chwałę bogini. Inne elfy go unikają, jednak młodzi strażnicy świątynni darzą go wielką czcią za jego niezrównane umiejętności bojowe. Elf jest bardzo religijny, nienawidzi innowierców.
Ekwipunek:
Dwa długie, lekko zakrzywione miecze "Ostrze Bogini" i "Zguba Niewiernych"
cienka linka
nóż
suchy prowiant
skórzany bukłak z wodą
Biografia:
Jeden z najstarszych, żyjących Strażników świątyni.Dzięki swoim umiejętnością stał się jednym z nauczycieli i dowódców.
Wychował się w rodzinie wojowników. Jego dwóch braci zginęło kilka lat temu w obronie puszczy i ku chwale bogini. Od tego momentu w jego sercu gromadziła się złość i ślepe oddanie, a jest to mieszanka wybuchowa. Już od młodości przejawiał wielką religijność, jednak w miarę jak piął się w górę leśnej hierarchii jego przywiązanie do bogini stało się wręcz obsesyjne. Ludzi nienawidzi i nawet nie stara się ich zrozumieć. Od dawna próbuje przekonać radę, że należy zebrać wszystkie możliwe siły i wybić intruzów. Każdą wolną chwilę Tarulin przeznacza na trening i modlitwę. Nie ma żony ani potomków.
Wiek: 198 (wygląda na 40 ludzkich lat)
Płeć: Mężczyzna
Rasa: Elf
Profesja: Strażnik świątyni
Wizerunek: Tarulin jest wysokim (185cm), dobrze zbudowanym elfem. Mimo prawie dwóch setek lat znacznie przewyższa zwinnością i siłą młodsze elfy, zawdzięcza to opiece bogini. Długie czarne włosy nosi związane z tyłu rzemieniem. Na jego twarzy rzadko gości uśmiech, zazwyczaj wygląda na zamyślonego, a nawet zasmuconego. Nosi lekką, skórzaną zbroję sięgającą kolan. Jest ona koloru jasnego brązu, obszyta srebrnymi i zielonymi nićmi. Jego wizerunek dopełnia ciemnozielona peleryna z kapturem oraz wysokie buty.
Osobowość:
Nienawidzi ludzi i wszystkiego co ludzkie. Przeklina dzień gdy te plugawe istoty naruszyły świętą puszczę jego ludu. Walczył już z ludźmi i zabił kilku w imię bogini. Wydaje się nie dostrzegać w nich niczego wartego uwagi, traktuje ich jak robactwo jak kolejną przeszkodę, którą należy zetrzeć z powierzchni ziemi na chwałę bogini. Inne elfy go unikają, jednak młodzi strażnicy świątynni darzą go wielką czcią za jego niezrównane umiejętności bojowe. Elf jest bardzo religijny, nienawidzi innowierców.
Ekwipunek:
Dwa długie, lekko zakrzywione miecze "Ostrze Bogini" i "Zguba Niewiernych"
cienka linka
nóż
suchy prowiant
skórzany bukłak z wodą
Biografia:
Jeden z najstarszych, żyjących Strażników świątyni.Dzięki swoim umiejętnością stał się jednym z nauczycieli i dowódców.
Wychował się w rodzinie wojowników. Jego dwóch braci zginęło kilka lat temu w obronie puszczy i ku chwale bogini. Od tego momentu w jego sercu gromadziła się złość i ślepe oddanie, a jest to mieszanka wybuchowa. Już od młodości przejawiał wielką religijność, jednak w miarę jak piął się w górę leśnej hierarchii jego przywiązanie do bogini stało się wręcz obsesyjne. Ludzi nienawidzi i nawet nie stara się ich zrozumieć. Od dawna próbuje przekonać radę, że należy zebrać wszystkie możliwe siły i wybić intruzów. Każdą wolną chwilę Tarulin przeznacza na trening i modlitwę. Nie ma żony ani potomków.
