[freestyle]Welcome to Roanapur!

-
- Bosman
- Posty: 2349
- Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
- Numer GG: 9149904
- Lokalizacja: Wrzosowiska...
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Spokojnie. Mr. White nie jest idiotą. To człowiek interesu. Nie hest megalomane i jest świadom swojej póki co słabawej pozycji...
Poza tym nie chce zdradzac szczegołów... 'D Ale mam plan
Poza tym nie chce zdradzac szczegołów... 'D Ale mam plan
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Czerwona Orientalna Prawica

-
- Marynarz
- Posty: 360
- Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 19:38
- Numer GG: 0
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Podpisuję się pod tym obiema rękami i obiema nogami (i mackami też, a co!). Mam szczerą nadzieję, że Perzyn nie zdecyduje się zrobić planu miasta. Nic tak nie ogranicza MG jak dokładna mapa.BlindKitty pisze:Smętni jesteście... Im mniej wiadomo o mieście, tym więcej inwencji własnej.
Co innego spis kluczowych lokacji, ten by faktycznie mógł pomóc "niewtajemniczonym"...

-
- Bosman
- Posty: 2349
- Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
- Numer GG: 9149904
- Lokalizacja: Wrzosowiska...
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Mi nie chodzi o rozlokowanie McDobnaldsów, ale o ukazanie stref wpływów (To kto z kim graniczy jest przydatne).
Ech... do końca sesji daleko...
Ech... do końca sesji daleko...
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bombardier
- Posty: 890
- Rejestracja: piątek, 22 września 2006, 10:04
- Numer GG: 10332376
- Skype: p.kot.l.
- Lokalizacja: W-wa
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
... jakiego końca? Przecież sesja się jeszcze nie zaczęła 



Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bosman
- Posty: 2349
- Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
- Numer GG: 9149904
- Lokalizacja: Wrzosowiska...
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Tfu... studenckie życie
do końca sesji zimowej po ktorej Perzyn ma zacząć
do końca sesji zimowej po ktorej Perzyn ma zacząć

Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bombardier
- Posty: 890
- Rejestracja: piątek, 22 września 2006, 10:04
- Numer GG: 10332376
- Skype: p.kot.l.
- Lokalizacja: W-wa
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Aha...Alucard pisze:Tfu... studenckie życie
do końca sesji zimowej po ktorej Perzyn ma zacząć
Zuo


Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
A zatem ogłaszam deadline na piąty lutego a sama sesja zacznie się najpóźniej ósmego, kiedy to ogłoszę wyniki. Do tego czasu może trafi tu jeden lub dwa posty z lokacjami, ale nie daję za to głowy.
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica


-
- Bombardier
- Posty: 890
- Rejestracja: piątek, 22 września 2006, 10:04
- Numer GG: 10332376
- Skype: p.kot.l.
- Lokalizacja: W-wa
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Uff jak zobaczyłem, że jest nowy post w temacie (i to twój) to się bałem, że nie zdążę
Może obejrzę se wcześniej Black Lagoon...



Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bosman
- Posty: 2349
- Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
- Numer GG: 9149904
- Lokalizacja: Wrzosowiska...
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
8 luty... mam egzmin na prawko ;P
4 luty- kończy mi sie sesja... ale najpewnie skończę 6 bo poprawka
Cieszę się, że w końcu dojdzie to do skutku.
4 luty- kończy mi sie sesja... ale najpewnie skończę 6 bo poprawka

Cieszę się, że w końcu dojdzie to do skutku.
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Bar Yellow Flag.
Łopaty starego wentylatora wiszącego pod sufitem z wyraźnym trudem a także głośnym rzężeniem mieliły zadymione powietrze. Sala nie była zbyt duża, stało w niej raptem kilka stolików, kontuar, przy którym mogło siedzieć najwyżej siedem osób i zdezelowana szafa grająca. Joe zmierzył wzrokiem klientów nie przerywając przy tym przecierania względnie czystą szmatką bezwzględnie brudnej szklanki. Spokój, jaki panował był nieco niepokojący dla przyzwyczajonego do ciągłych burd barmana. Z drugiej strony było jeszcze wcześnie i nie zebrali się stali bywalcy. Pod ścianą szarą od wchłanianego przez wiele lat dymu siedziało grupka grających w karty. Gdy Joe zobaczył, kto wygrywa skrzywił się i zaczął szykować na kłopoty, owe zdawały się podążać za tą blond siostrzyczką z Kościoła Przemocy. Z ponurych rozważań wyrwał go głos klienta siedzącego przy barze. Ów zamówił kolejną szklankę whisky. Barman uśmiechnął się do niego, gość wyglądał na szaraczka zalewającego robaka po zawodzie miłosnym. Nieco niefortunnie dobrał miejsce na upijanie się, ale tacy na ogół nie robią demolki. Nagle do środka wpadło kilku facetów w garniturach.
- Mamy cię Bernadotta! Myślałeś, że uciekniesz z naszą kasą?
Z ust Joego wyrwał się jęk, zagłuszony przez pierwsze padające strzały. Zamieszanie trwało krótko, ale i tak przyniosło zniszczenia, znaczące zwłaszcza pośród butelek stojących na półce za kontuarem. Gdy wreszcie wymiana ognie ucichła Amerykanin wyjrzał zza baru, który przezornie opancerzył kilka lat temu. Po napastnikach nie było śladu, po zaatakowanym zostało kilka plam krwi. Przynajmniej ciało zabrali. Wentylator obrócił się jeszcze kilka razy i spadł ciężko na stół dodając mebel do rachunku strat. Zza stojącego pod ścianą stolika rozległ się pełen entuzjazmu kobiecy głos.
- Wygrałam! Wyskakiwać z kasy chłopaki.
Bar Yellow Flag jest bardzo dziwnym lokalem. Zbierają się tu wszyscy bardziej znaczący samotnicy a także spora część ludzi z poszczególnych mafii. Jeśli szukasz zabójcy, przemytnika, ochroniarza, dealera, kogoś, kto usunie zwłoki, fałszerza dokumentów czy kogokolwiek innego, kto za odpowiednią cenę wynajmie swoje usługi to wystarczy pójść do Yellow Flag, prędzej czy później ktoś odpowiedni wpadnie tu żeby się napić i pogadać ze znajomymi. Barman jest jednocześnie właścicielem. Nikt nie wie, czemu Joe przyjechał, do Roanapuru, wiadomo, że jest Amerykaninem i kiedyś był całkiem niezły z bronią, ale z jakiegoś powodu zrezygnował z pracy ‘w branży’ i przerzucił się na wyszynk. Lokal jest urządzony przede wszystkim tanio, więc ciężko mówić o jakimś stylu, chyba, że można za taki uznać dziury po kulach w ścianach i inne ślady wielokrotnej destrukcji. Cóż, można się spodziewać, że skupiając taką a nie inną klientelę Bar będzie świadkiem wielu strasznych scen i owszem jest to zupełna prawda. Średnio raz w miesiącu dochodzi do awantury, po której potrzebny jest remont, ale bywalcy zdają się przywiązani do tego miejsca bo zawsze znajduje się ktoś kto pokrywa jego koszty, najczęściej po to, żeby móc się napić nie słuchając narzekań Joego na temat regularnego niszczenia jego baru.
A taraz ogłoszenia parafialne: Pamiętajcie ostateczne termin składania kart mija 5 lutego bierzącego roku!
Łopaty starego wentylatora wiszącego pod sufitem z wyraźnym trudem a także głośnym rzężeniem mieliły zadymione powietrze. Sala nie była zbyt duża, stało w niej raptem kilka stolików, kontuar, przy którym mogło siedzieć najwyżej siedem osób i zdezelowana szafa grająca. Joe zmierzył wzrokiem klientów nie przerywając przy tym przecierania względnie czystą szmatką bezwzględnie brudnej szklanki. Spokój, jaki panował był nieco niepokojący dla przyzwyczajonego do ciągłych burd barmana. Z drugiej strony było jeszcze wcześnie i nie zebrali się stali bywalcy. Pod ścianą szarą od wchłanianego przez wiele lat dymu siedziało grupka grających w karty. Gdy Joe zobaczył, kto wygrywa skrzywił się i zaczął szykować na kłopoty, owe zdawały się podążać za tą blond siostrzyczką z Kościoła Przemocy. Z ponurych rozważań wyrwał go głos klienta siedzącego przy barze. Ów zamówił kolejną szklankę whisky. Barman uśmiechnął się do niego, gość wyglądał na szaraczka zalewającego robaka po zawodzie miłosnym. Nieco niefortunnie dobrał miejsce na upijanie się, ale tacy na ogół nie robią demolki. Nagle do środka wpadło kilku facetów w garniturach.
- Mamy cię Bernadotta! Myślałeś, że uciekniesz z naszą kasą?
Z ust Joego wyrwał się jęk, zagłuszony przez pierwsze padające strzały. Zamieszanie trwało krótko, ale i tak przyniosło zniszczenia, znaczące zwłaszcza pośród butelek stojących na półce za kontuarem. Gdy wreszcie wymiana ognie ucichła Amerykanin wyjrzał zza baru, który przezornie opancerzył kilka lat temu. Po napastnikach nie było śladu, po zaatakowanym zostało kilka plam krwi. Przynajmniej ciało zabrali. Wentylator obrócił się jeszcze kilka razy i spadł ciężko na stół dodając mebel do rachunku strat. Zza stojącego pod ścianą stolika rozległ się pełen entuzjazmu kobiecy głos.
- Wygrałam! Wyskakiwać z kasy chłopaki.
Bar Yellow Flag jest bardzo dziwnym lokalem. Zbierają się tu wszyscy bardziej znaczący samotnicy a także spora część ludzi z poszczególnych mafii. Jeśli szukasz zabójcy, przemytnika, ochroniarza, dealera, kogoś, kto usunie zwłoki, fałszerza dokumentów czy kogokolwiek innego, kto za odpowiednią cenę wynajmie swoje usługi to wystarczy pójść do Yellow Flag, prędzej czy później ktoś odpowiedni wpadnie tu żeby się napić i pogadać ze znajomymi. Barman jest jednocześnie właścicielem. Nikt nie wie, czemu Joe przyjechał, do Roanapuru, wiadomo, że jest Amerykaninem i kiedyś był całkiem niezły z bronią, ale z jakiegoś powodu zrezygnował z pracy ‘w branży’ i przerzucił się na wyszynk. Lokal jest urządzony przede wszystkim tanio, więc ciężko mówić o jakimś stylu, chyba, że można za taki uznać dziury po kulach w ścianach i inne ślady wielokrotnej destrukcji. Cóż, można się spodziewać, że skupiając taką a nie inną klientelę Bar będzie świadkiem wielu strasznych scen i owszem jest to zupełna prawda. Średnio raz w miesiącu dochodzi do awantury, po której potrzebny jest remont, ale bywalcy zdają się przywiązani do tego miejsca bo zawsze znajduje się ktoś kto pokrywa jego koszty, najczęściej po to, żeby móc się napić nie słuchając narzekań Joego na temat regularnego niszczenia jego baru.
A taraz ogłoszenia parafialne: Pamiętajcie ostateczne termin składania kart mija 5 lutego bierzącego roku!
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica


-
- Marynarz
- Posty: 279
- Rejestracja: wtorek, 23 stycznia 2007, 17:00
- Numer GG: 9606247
- Lokalizacja: Z daleka
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Niestety dopiero teraz zauważyłem tą rekrutację... Jednak mimo to bardzo wczułem się w klimat i właśnie dlatego pomyślę jeszcze przez ten tydzień, nad jakąś kartą... Szczególnie że mam od dzisiaj ferie
, więc czasu mam multum. Postaram się więc przesłać jak najszybciej jakąś ciekawą kartę:)

Dum spiro, spero:)
Ambitosa non est fames.
Pozdrowienia Zorin!

Ambitosa non est fames.
Pozdrowienia Zorin!



-
- Bombardier
- Posty: 890
- Rejestracja: piątek, 22 września 2006, 10:04
- Numer GG: 10332376
- Skype: p.kot.l.
- Lokalizacja: W-wa
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Dobra, jutro nie ma bata, siadam do kompa i nie odchodzę od niego, póki nie skończę karty
A poza tym, miejscówek mógłbyś dać trochę więcej
Ja rozumiem, że masz mało czasu, urwanie głowy, robienie tego jest nudne, a ofiary dla Tzeencha/Chulthu (tak to się piszę
?)/czy co tam wyznajesz same się nie upolują... ale lud się domaga wiedzy o krainie, w jakiej przyjdzie im żyć przez najbliższych kilka stron sesji, po których padnie 






Czerwona Orientalna Prawica

-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
PKL - ale ja sam nie znam szczegółów geografii Roanapuru, będę improwizował w locie. Ale teraz machnę krótkie wyjaśnienie.
Jako miasto portowe Roanapur jest w znacznym stopniu uzależniony od handlu morskiego. Dlatego z pewnością nie raz nie dwa odwiedzicie port i doki, które są terenem neutralnym - każdy ma tu swoje budynki, każdy korzysta z tutejszych przystani etc.
Centrum miasta jest dość eleganckie, jak na warunki biednego miasta jakim jest Roanapur.. Znajdują się tu siedziby kilku firm, parę wierzowców. Najważniejszym budynkiem w centrum jest leżący przy głównej ulicy Hotel Moskwa. Muszę mówić kto tu rządzi?
Slumsy to slumsy, dzielnica biedodty. Tu nikt w zasadzie nie rządzi bo nikogo one nie obchodzą. Pełno tu zaułków, małych moteli i wszelkiego rodzaju drobnej działalności legalnej lub nie. W zasadzie każdy nieco ściąga z tutejszych sutenerów, bimbrowników i innych typów, ale to raczej drobne na codzinne wydatki w sklepie niż poważna kasa. Najważniejszym punktem jest targ.
Dzielnica Czerwonych Latarni to ścisła macierz Triady. Roi się tu od burdeli wszelkiej maści. Chcesz murzynkę? Nie ma sprawy. A może 13 latkę? To po drugiej stronie ulicy. A za rogiem możesz wziąść 15 letniego chłopca. A w piwnicy mamy małą salkę dla miłośników SM. Do tego handel ludźmi w nieco mniej skoncentrowanych na rozkoszach cielesnych przybytkach. Potrzebujesz ludzi na twoją plantację w Wenezueli? Proponujemy Chińczyków po promocyjnych cenach, sprzedawani hurtowo. Tak, z pewnością polubcie to miejsce.
Północne przedmieścia. Tu mieszkają nieco zamożniejsi obywatele. Tutejsze sklepy, restauracje, bary etc. opłacają się Hotelowi. Tu mają siedziby ci, którzy nie są na tyle mocni, aby wykroić sobie własny teren. Można tę okolicę uznać za mniej więcej neutralną, choć podzielona jest na mniejsze terytoria, na których poszczególni słabsi gracze walczą między sobą o te wpływy, które są w stanie ugryźć. Konflikty tutaj są podsycane przez Triadę i Hotel, którym nie zależy na pojawieniu się trzeciej siły.
Za miastem, jakieś pół godziny szybkim krokiem jest niewielki klasztor, którego Siostra Przełożona Jolanta jest wam już dobrze znana.
A graficznie będzie to mniej więcej tak (mapka bardzo poglądowa, nie traktować jej jako dokładnego źródła):

I gwoli wyjaśnienia:
- Granatowe to port i doki.
- Zielone to Centrum.
- Czerwone to północna dzielnica.
- Brązowe to Slumsy.
- Różowy to dzielnica Czerwonych Latarni.
- Czarny kwadrat z krzyżem to Kościół Przemocy
- Niebieskie pod czarną linią to morze.
UWAGA EDIT: Dziś upływa data składania kart a ponieważ dostałem tylko 2 to znaczy, że podawanie deadlinu w postaci daty było błędem. Dlatego rozszerzam czas trwania rerutacji do piątku do godziny 23.00. Jeśli do tego czasu nie będzie choć jednej porządnej karty to zwijam majdan bo chciałbym min. 3 graczy poprowadzić.
Jako miasto portowe Roanapur jest w znacznym stopniu uzależniony od handlu morskiego. Dlatego z pewnością nie raz nie dwa odwiedzicie port i doki, które są terenem neutralnym - każdy ma tu swoje budynki, każdy korzysta z tutejszych przystani etc.
Centrum miasta jest dość eleganckie, jak na warunki biednego miasta jakim jest Roanapur.. Znajdują się tu siedziby kilku firm, parę wierzowców. Najważniejszym budynkiem w centrum jest leżący przy głównej ulicy Hotel Moskwa. Muszę mówić kto tu rządzi?
Slumsy to slumsy, dzielnica biedodty. Tu nikt w zasadzie nie rządzi bo nikogo one nie obchodzą. Pełno tu zaułków, małych moteli i wszelkiego rodzaju drobnej działalności legalnej lub nie. W zasadzie każdy nieco ściąga z tutejszych sutenerów, bimbrowników i innych typów, ale to raczej drobne na codzinne wydatki w sklepie niż poważna kasa. Najważniejszym punktem jest targ.
Dzielnica Czerwonych Latarni to ścisła macierz Triady. Roi się tu od burdeli wszelkiej maści. Chcesz murzynkę? Nie ma sprawy. A może 13 latkę? To po drugiej stronie ulicy. A za rogiem możesz wziąść 15 letniego chłopca. A w piwnicy mamy małą salkę dla miłośników SM. Do tego handel ludźmi w nieco mniej skoncentrowanych na rozkoszach cielesnych przybytkach. Potrzebujesz ludzi na twoją plantację w Wenezueli? Proponujemy Chińczyków po promocyjnych cenach, sprzedawani hurtowo. Tak, z pewnością polubcie to miejsce.
Północne przedmieścia. Tu mieszkają nieco zamożniejsi obywatele. Tutejsze sklepy, restauracje, bary etc. opłacają się Hotelowi. Tu mają siedziby ci, którzy nie są na tyle mocni, aby wykroić sobie własny teren. Można tę okolicę uznać za mniej więcej neutralną, choć podzielona jest na mniejsze terytoria, na których poszczególni słabsi gracze walczą między sobą o te wpływy, które są w stanie ugryźć. Konflikty tutaj są podsycane przez Triadę i Hotel, którym nie zależy na pojawieniu się trzeciej siły.
Za miastem, jakieś pół godziny szybkim krokiem jest niewielki klasztor, którego Siostra Przełożona Jolanta jest wam już dobrze znana.
A graficznie będzie to mniej więcej tak (mapka bardzo poglądowa, nie traktować jej jako dokładnego źródła):

I gwoli wyjaśnienia:
- Granatowe to port i doki.
- Zielone to Centrum.
- Czerwone to północna dzielnica.
- Brązowe to Slumsy.
- Różowy to dzielnica Czerwonych Latarni.
- Czarny kwadrat z krzyżem to Kościół Przemocy
- Niebieskie pod czarną linią to morze.
UWAGA EDIT: Dziś upływa data składania kart a ponieważ dostałem tylko 2 to znaczy, że podawanie deadlinu w postaci daty było błędem. Dlatego rozszerzam czas trwania rerutacji do piątku do godziny 23.00. Jeśli do tego czasu nie będzie choć jednej porządnej karty to zwijam majdan bo chciałbym min. 3 graczy poprowadzić.
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica


-
- Bombardier
- Posty: 890
- Rejestracja: piątek, 22 września 2006, 10:04
- Numer GG: 10332376
- Skype: p.kot.l.
- Lokalizacja: W-wa
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
No niestety, ja już prawie skończyłem kartę, ale jakoś tak... nie mogłem się do końca wczuć w klimat i jej dokończyć :/ Mam nadzieję, że do piątku zdążę...


Czerwona Orientalna Prawica

-
- Tawerniak
- Posty: 2122
- Rejestracja: poniedziałek, 3 października 2005, 13:57
- Numer GG: 5438992
- Lokalizacja: Mroczna Wieża
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
No cóż, Perzyn, sytuację miałem identyczną przy Gotham, więc miejmy nadzieję na to, że ktoś jeszcze podeśle porządne karty. Warto przy okazji molestować ludzi na gg i pw. xD


-
- Bosman
- Posty: 2482
- Rejestracja: środa, 26 lipca 2006, 22:20
- Numer GG: 1223257
- Lokalizacja: Free City Vratislavia/Sigil
- Kontakt:
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Dzięki Ci dobry człowieku
Moja karta jest w tzw. trakcie pracy, a mnie nie było przez dłuugi weekend
A jeszcze sobie nogę roz... Uszkodziłem, i w poniedziałek też nie mogłem pisać. Ale do piątku będzie, zresztą nawet dziś może bym ją napisał do końca 



What doesn't kill you, just makes you... Stranger.
But above all - I feel I'm still on my long trip to nothingness.
But above all - I feel I'm still on my long trip to nothingness.

-
- Marynarz
- Posty: 360
- Rejestracja: czwartek, 26 kwietnia 2007, 19:38
- Numer GG: 0
Re: [freestyle]Welcome to Roanapur!
Przepraszam, ale wbrew wcześniejszym szumnym zapowiedziom się nie wyrobiłem. *Delf przeklina Sesję pod nosem.*
Anyway, w jakim stanie jest teraz ten projekt? Bo jak jeszcze nie zrezygnowałeś, to ja mogę coś napisać.
(Oczywiście jeśli się nie zgodzisz będzie to dla mnie całkiem zrozumiałe, ostatecznie jestem już sporo po jakimkolwiek deadline'ie.)
Anyway, w jakim stanie jest teraz ten projekt? Bo jak jeszcze nie zrezygnowałeś, to ja mogę coś napisać.
(Oczywiście jeśli się nie zgodzisz będzie to dla mnie całkiem zrozumiałe, ostatecznie jestem już sporo po jakimkolwiek deadline'ie.)
