Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Stare i nieaktywne wątki z Rekrutacji.
Phoven
Bosman
Bosman
Posty: 1691
Rejestracja: piątek, 21 lipca 2006, 16:39

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]

Post autor: Phoven »

Ano, ano - popieram rozmówców co do kwestii ogłoszenia wyników - zawsze można zaplanowac sobie czas na przód, co znacznie ułatwia żywot forumowy ;P. A co do nadmiaru zabójco/szpiegów - tak na prawdę są tylko dwie takie postacie - czyli moja i Epyona. Biorąc pod uwagę, że wojaków na przeciętnej sesji też zwykle jest wiecej, dwie osoby podobnej profesji nie powinny stanowić dużego problemu ;P W ogóle aż zasmakowała mi ta sesja.. Perzyn, Ouzaru i Epyon.. normalnie można pomyśleć, że to rekrutacja do jakiegoś WoDa wypasistego. ;) Tak więc ładnie prosze o przyjecie na sesje ;]

EDIT: Mam cynk, że ponoć trochę przekombinowałem postać - na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że machanie sztyletem, kradzież i otruwanie nie należą do specjalnie rzeźnickich cech. ;P

EDIT2: Wspólnie z MG doszedłem do wniosku, ze sie pomyliłem w ocenie klimatu sesji, nic nie poradzę, ze znudziły mi się szare postacie szarych ludzi tak więc poprawa karty nie doszła do skutku. Życzę wam szczęścia, i być moze spotkania na innych sesjach ^^
Ostatnio zmieniony czwartek, 15 listopada 2007, 20:02 przez Phoven, łącznie zmieniany 1 raz.
Epyon
Tawerniak
Tawerniak
Posty: 2122
Rejestracja: poniedziałek, 3 października 2005, 13:57
Numer GG: 5438992
Lokalizacja: Mroczna Wieża
Kontakt:

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]

Post autor: Epyon »

Cóż, usunąłem mechanikę i trochę poprawiłem kartę, gdyż w poprzedniej wersji raczej bym nie pograł. Zobaczymy jak teraz. ;)

Imię i pozostałe miana: Wiktor von Tvar

Rasa: Człowiek

Wiek: ok. 30 lat

Profesja: Agent specjalny

Wyposażenie:
Ubiór podróżny, ubiór dworski, obszerny, czarny płaszcz, ubiór roboczy (czarny kaptur, czarny kaftan, czarne szarawary, miękkie buty, z których jeden - prawy - ma ostrze w podeszwie), kilka flakoników różnych trucizn (arszenik - flakonik w mieczu, cykuta, trupie ziele), lekki miecz (w rękojeści rurka służąca do oddychania pod wodą, pozostała część rękojeści została wydrążona, mieści się w niej: mazidło do twarzy i broni, jedna z trucizn, krzesiwo oraz hubka), lina z hakiem, czarne mazidło do barwienia twarzy i ostrza broni (w mieczu), dmuchawka, gabriel , krzesiwo i hubka (w mieczu), ok. 100 koron w gotówce, koń Raszyn gotowy do jazdy.

Kto zacz?

Świeca stojąca na biurku zamigotała w lekkim powiewie.
-Czy ktoś tutaj jest? - rzucił w przestrzeń pokoju hrabia, przerywając pisanie listu i odkładając pióro.
Przez chwilę nic się nie działo. Gdy usłyszał klaskanie prawie się przewrócił z przerażenia.
-Czujność godna podziwu. - uśmiechnęła się pod nosem postać wychodząca z cienia. - Choć może nie do końca...
Mężczyzna był wysoki i przystojny. Miał blond włosy, układające się w naturalne loki oraz jasnoniebieskie oczy. Był smukły i dobrze zbudowany. W jego sposobie bycia było coś tajemniczego.
-Skąd się pan tutaj wziął, do licha?! - wykrzyknął oburzony możnowładca.
-Nie spodziewał się mnie tutaj waćpan? Zresztą czemu ja się dziwię, nikt się nie spodziewał. - tajny agent Dijkstry całkiem swobodnie usiadł na kancie biurka hrabiego. - Ah, przestańże robić taką wystraszoną minę. Miałbym waćpana teraz zabić? Po co? Przecież sam się mordujesz od miesiąca...
Wielmoży nie był w stanie wydobyć z siebie słowa.
-Kolejny napad duszności? Czyżby hrabia był zbyt skąpy dla tego konowała? Nawet student medycyny wskazałby przyczynę tego zatrucia! - wybuchnął perlistym śmiechem Wiktor.
-Jak śmiesz... - wycedził przez zęby hrabia. - Straże!
Brak reakcji.
-Straże, straże! - wołał, coraz rozpaczliwiej.
Tymczasem truciciel zaśmiewał się w najlepsze.
-Wszyscy śpią, drogi waćpanie, nie musisz się martwić. Na hrabiego miejscu zająłbym się własnym zdrowiem. Choć właściwie sprawa jest przesądzona.
Mężczyzna przez moment uniósł się w fotelu, ale zaraz opadł ciężko z powrotem.
-Ale kiedy? Jak? - zapytał, jakby wciąż niedowierzając.
-Wie pan, hrabio, nie należę do tych prostaków, którzy podają truciznę do wina. Trupie ziele wymaga finezji... Uzyskujemy z niego trzy nieszkodliwe składniki. Dwa były w przyprawach. Najśmieszniejszy jest trzeci. Pamiętasz dziwny smak szminki tej Różyczki z Czerwonego Młyna? Ona też nie wiedziała co robi. - roześmiał się ponownie. - No, ale miło się gawędziło. Obowiązki wzywają.
Wiktor podszedł do okna.
-Byłbym zapomniał: każ ogrodnikom przyciąć bluszcz pod murami. Strasznie kolczasty. Po prostu nie daje się chodzić po ścianach. - mrugnął okiem, po czym zupełnie niefrasobliwie zszedł na dół i opuścił teren pałacu...

***

-Nazywam się Bonderson. Jakoob Bonderson. - powiedział stwór podobny do gnoma. - Nie wyglądam jak gnom? To znaczy, że chłopcy z laboratorium jak zwykle spartolili iluzję. Pewnie, że to pretensjonalne. Ale w sumie równie dobre, jak każde inne przebranie.
Informator tylko przełknął ślinę, rozglądajac się nerwowo.
-Moglibyśmy przejść w jakieś bardziej ustronne miejsce? - zapytał.
-Nie, pamiętaj, ściany mają uszy. A na targowisku ci idioci nigdy nie wiedzą, czy się targuję, czy sprzedaję informacje. - uśmiechnął się tajny agent. - Ale przejdźmy do rzeczy. Słyszałem, że masz jakieś informacje.
-Ano, ten hrabia... Chodzą słuchy jakoby odwiedzał Czerwony Młyn.
-Czerwony Młyn powiadasz? Ciekawe... - szepnął pod nosem gnom. - Ale rozumiem, że to nie wszystko? - dodał już głośniej.
-Nie. Chodzi o to, że są na twoim tropie. Jeszcze chwila i będziesz spalony. - wyjawił szpieg.
Agent rozejrzał się nagle.
-Od kiedy to strażnicy noszą ze sobą łuki? Zmywamy się! Za pół godziny u Flondry. - rzucił Jakoob, znikając w tłumie.

Karczma o tej porze była jeszcze prawie pusta. Wysoki mężczyzna wszedł do środka. Od razu skierował się ku prywatnemu alkierzowi. Nie mylił się, Gredo był już na miejscu.
-Jakoob? - zapytał, odkładając kufel piwa. Nagle się rozkaszlał.
-Wiktor. Jakoob nie mógł dotrzeć. - mrugnął okiem. - Smakuje piwo? Nie? Ależ szkoda. - podszedł do informatora i nachylił się do jego ucha. - Hrabia gryzie piach już od wczorajszego wieczora. Nie zdążyliście mnie uprzedzić. Na początku myślałem, że to tylko twoja głupota, ale niestety pan miłościwie nam panujący akurat pisał pewną wiadomość... Tak czy siak, do zobaczenia po drugiej stronie.

Ogólna historia: Wiktor pochodził z zamożnej rodziny arystokartycznej. Oczywiście cały majątek jego ojciec zdobył podczas tajnej służby na redańskim dworze, gdzie zasłużył się w okresie tuż po rebelii Falki.
Wychowywał się w Tretogorze, gdzie uczył się między innymi alchemii, Starszej Mowy oraz walki mieczem. Zdobył wykształcenie uniwersyteckie. Z przymusu "tradycji rodzinnej" został wcielony do służb specjalnych, gdzie odbył szkolenie. Dość szybko zdobył pozycję zaufanego agenta, działającego bezpośrednio pod władzą Sigismunda Dijkstry. Obecnie co jakiś czas jest przydzielany do nowych działań, gdzie potrzeba sprytu i utrzymania tajemnicy.

Kilka pozostałych cech, charakter i usposobienie: Wiktor jest kimś w rodzaju Jamesa Bonda. Tajemniczy, a zarazem obdarzony poczuciem humoru. Jest zmienny jak woda, potrafi dopasować się do każdej sytuacji, a także wtopić się w tłum tak, że nikt go nie dojrzy. Jest świetnym aktorem. Ma powodzenie u kobiet, co często wykorzystuje, choć równie dobrze może być to uważane za wadę, gdyż nie jest w stanie oprzeć się żadnej ładniej niewiaście. Poza tym raczej ceni sobie prywatność, dlatego wynajmuje w karczmach osobny pokój.

Wygląd: Wiktor jest wysoki, przystojny, dobrze zbudowany. Pomimo tego, jest w stanie szybko zmienić swój wygląd i zachowanie dzięki różnym technikom charakteryzacji. Jednak bardzo nietypowe są jego przenikliwe, lodowatoniebieskie oczy, dzięki którym może być rozpoznany.

Inne informacje: Podczas jednej z misji nabawił się kontuzji kolana, co czasem wciąż dokucza.
Obrazek
Alucard
Bosman
Bosman
Posty: 2349
Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
Numer GG: 9149904
Lokalizacja: Wrzosowiska...

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]

Post autor: Alucard »

-Jeszcze raz mnie dotkniesz zboczeńcu, a oczy wykłuję. Jebaka pieprzony. Wychedozyłbyś nawet dziuple drzewa, gdyby żadnego człowieka czy zwierzaka nie bylo w pobliżu-Wrzaski na dziedzińcu zainteresowały siedzących w karczmie. Już miałem sam wstać i spojrzeć, co sie dzieje, ale starzec siedzący obok mnie połozył mi dloń na ramieniu
-Ona jest pijana. I do tego wkurzona. Nie radze teraz podchodzic do okien.
Dziadek miał rację. Dosłownie kilka sekund później przez okiennice spektakularnie wleciał niski knypek spektakularnie łamiąc stuł. Jęknął, ale nie zdarzyl sie podnieść gdyz kilku tutejszych pijaczków podbieglo i zaczęło go okładac zdejmując ładnie skrojone skórzane buty, odcinając chudziutki trzos i wyrywając z pochwy miecz.
-Nie mówiłem?-Usłyszalem świszczacy głos starca. Spojrzałem na niego i zapytałem
-Kto to jest... ta kobieta. Skad ją znasz?
Nie wiedziałem, jeszcze, że caly wieczor minie mi na wysluchiwaniu ciekawych historii z życia staruszka... i z życia młodej kobiety

-Chcesz znać jej imię?... Nie moge Ci pomóc. Ona nie ma imienia. Odkad pamiętam wołali na nią wężyk. Wiesz, ona ma na cycu żmije wytatułowaną... hehe, co za widok-staruszek zapluł sie, zdmuchnał pianę z kufla i kontynuowal
-Żebys ja panie widział. Młodziutka, jak dla mnie przynajmniej. Niecała trzydziestka. A jakie cialko. Palce lizać. W sumie nie tylko palce, jeżeli wiesz o co mi chodzi-Chrapliwy glos starca na moment stał sie basowy. Udawal jakies pomruki i sapania-niewyzyty zboczeniec. Przerwałem mu rozmyslania na temat "palcy lizania" i poprosilem grzecznie stawiajac przed nim drugie piwo o kontynuowanie
-Ach tak. Własnie. Biust, panie mój, jak dorodne jabłka. Oczywiscie wiekszy, hehe, ale za to okragły jak rajski owoc. Talia, że objałbys jedna dłonią... noe moze przesadzam, ale proporcje, to panienka ma. Nogi jak u tej łani. Tyle, że nie tak owłosione... hehehehe! Że co? Że bez niby moich oblesnych wstawek? Dobrze panie. Jak mówiłem, figura piekna. Włos rudy, modre oczy i czerwone jak wino usta. niesamowita uroda. Panna jak z obrazka. A jaka krzepe ma! Sam widzialeś panie. Chłopa potrafi uniesc i przez drzwi wyrzucić. Nigdy bys nie zgad, ze taka silna. Jak sie na nia patrzy, to mysli się, że by i chłopa na sobie nie utrzymaa, heh. Dobrze, juz dobrze. Wracam do rzeczy. Zdarzyło się, że raz i wóz podniosła co koło pękło. Taka krzepa. Niepozorna, co prawda, ale lepiej sie nie zbliżać bez kija. Drażliwa kobita. Zresztą sam zobaczysz. Ubrana jest zwykle w taka piekna opinająca ciałko skórzana kamizelke. Niby przeciw broni, ale ja wiem, że tylko sie jej marzy by ktos ja zdjał. Ech, niestety sie nie zdarzyło, a szkoda. Pofolgowałby człowiek na starość, ech. Zawsze sztylet taki wykrzywiony, ponoc elficki nosi. i boty takie drogie, wie pan, bitewne. Takie kozaki z blaszką na łydce. Ostra panna. A! I ta, no... kurde... peleryna czarna. Mówi, ze jak miecznik ją atakuje, to i zasłonic sie można, i zmylić czy cos tam. Ja się na wojaczce nie znam. Bo wie pan, ja medyk jestem. Leczę ludzi i... co? Żebym o pannie gadal? A powiem, jeno mi w ustach zaschło. A dziękuje bardzo, piwo wyborne. Wiec o czym to ja? A, o stroju. W sumie toby tyle było panie. Strój pięknie oddaje jej charakterek. Drazliwa kest jak czort. Nie klepniesz jak innej dziewki po tyłku, bo w ryj da. A i cwana bestyjka potrafi być

Nagle drzwi sie otworzyły i przez nie wpadła dziewczyna. Faktycznie, piękna jak obrazek. Tyle, że podbite oko nieco nie komponowało sie z pięknym licem. Potkneła sie, i wyrżneła prosto głowa o podłogę. Nad nia staneł dwóch nie wyglądajacych na ksiąząt ludzi. Panna skuliła sie, zrobiła piekne oczka i słodkim głosikiem przemówiła
-Nie bij panie wiecej. Przepraszam, nie powinnam była się wściekac. Przeciez taki silny meżczyzna wie, czego kobiecie trzeba. Nie powinnam oponować.-Na udowodnienie szczerych chęci zgody wypieła biust. Jeden sie uśmiechnał i nachylił nad dziewczyną. Cos tam powiedział ale nie usłyszałem. Zagluszyl mi to krzyk kobiety. Wrzasnęła dziko i uderzyła z dyńki w jego łeb. Tamten cofnął sie, ale nie zdarzył się nawet zdziwić. Dostał krzesłem w bok. Stracił dech w piersi i chwile potem leżał z rozkwaszonym nosem na ziemi. Drugi zaczał cos wspominac o dziwkach i kurwach sprzedajnych oraz wyciagnął miecz. Dziewczyna wskoczyła na stół i zaczęła ciskać w zbója czym się dało. Ten zniósl jakos 2 kufle, talerz, kilka łyzek, ale wymiękł przy widelcach, nożach i miedzianym dzbanie. Efektownym omdleniem na wskutek oberwania prawie pełnym antałkiem dał reszcie do zrozumienia, że nie ma ochoty na dalsza konwersację z damą. Ta splunąła, doskoczyła do obu, odcieła im sakiewki, zwazyła w dłoni i uśmiechneła się. Jedna rzuciła karczmarzowi, druga schowała do niewielkiej sakwy przy boku. na porzegnanie krzyknęła do siedzącego przy mnie starca.
-Bartold! Ja sie juz urżniesz do nieprzytomności, to racz nie zgubic pieniędzy. Juz więcej nie zapłacę za tweój nocleg i wieczór spędzisz ze swiniwmi.

Starzec uśmiechnał się, skinał głową i kontynuował
-Ciekawa kobita, co? Spodobała Ci sie panie? Hehe, wiedziałem. Ciekaw czemu jest taka... dzika? Musiałbyś poznać jej historię. Po krótce to jest tak. Jak miała lak kilka, porwaly ja zbóje. niw pytaj, nie wiem co z nia robili. Ponoc nie chędożyli, tak mówiła, tylko do rabowania przyuczali, żeby z nimi na trakt chodziła. Jak miała lat 15 znalazłem ją cała we krwi półprzytomna pod drzewem. Ponoc wyznęła we śnie cała załoge drani. Mów co chcesz, ale do dzis wyje przez sen. Nie jest typem rzeźnika. Nawet po sztylet żadko sięga. Dobra jest na pięści i bardzo drażliwa, ale mało kogo zrani. O zabijaniu nie ma mowy. I tak sie włóczymy razem. Nie jestesmy wyjęci spod prawa, nie szukamy zwady. Wolne spokojne ptaki. hehe. Czasem popijemy, czasem potańczymy. Nie szukamy kłopotow. Te czasami nas znajduja same, czasami nie. Co tu duzo mówic. Prowadzimy ciche wolne od trosk zycie. Dziś tu, jutro tam. I nie narzekamy. Jak jest jakas banda, to się przyłączymy, byleby strawa była i przeciw prawu nie działać

Powoli się zciemniało, a starzec mówił i mówił. W końcu poszedł. mówił, że sie jeszcze spotkamy. I spotkaliśmy się wiele lat potem. Opowiadał mi, ze się rozdzielili dawno temu i odnaleźli na nowo w tym roku. Opowiadał mi o historiach związanych z zyciem Weżyka... opowiadał o tym jak skipła się z pewna drużyną. Opowiadał i opowiadał. A ja to spisałem...






I ti by było tyle. jeżeli karta się spodoba, będzie mi miło. Wiedxmaka nie odpuszczę :D
Aha. Postac to nie fighter, tylko drażliwa kobitka prowadząca luxny tryb zycia. Zasadniczo walki nie lubi... ale o tym w karcie.
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Qin Shi Huang
Mat
Mat
Posty: 440
Rejestracja: piątek, 2 lutego 2007, 10:58
Numer GG: 0

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]

Post autor: Qin Shi Huang »

Ogłaszam werdykt.
Miałem przyjąc 5 osób maksimum. Nie wywązałem się z tej umowy, przykro mi. Niestety gdy zobaczyłem wasze karty, nie mogłem tego zrobic. Przyjąłem sześc. Więcej nie mogłem. Ci którzy się nie załapali, bardzo mi przykro, ale może załapiecie sie na moją inną sesję wiedźmaka... zobaczymy. Załapali się więc:
Ouzaru - Esther Väinämöinen
Perzyn - Veikko Väinämöinen
Azrael666 - Kesrak syn Burketera
Othe - Ordo (Szary Pies)
Mekow - Ruth
Alucard - Wężyk

Jeszcze nie teraz wykładam sesji. Może byc malutkie opóźnienie.
Rób swoje! rób swoje! A szczęście będzie twoje!
Bo życie to nie bajka! Nie głaszcze cię po jajkach!

Nie tłumacz się. Przyjaciele zrozumieją.
Wrogowie i tak nie uwierzą.
Ouzaru

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Ouzaru »

Przewaga kobiet wśród postaci ^_^ 3:2
No cóż, teraz pozostaje tylko czekać, aż sesja ruszy... I co tu tak ucichło? o_O
Mekow
Bosman
Bosman
Posty: 1784
Rejestracja: niedziela, 28 maja 2006, 19:31
Numer GG: 0
Lokalizacja: A co Cię to obchodzi? :P

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Mekow »

Fajnie, że są już wieści o przyjęciu do sesji. Dziękujemy :)

@Ouzaru
Jest sześć postaci - remis 3:3 ;) - ale i tak wiadomo kto będzie rządził :D
A ucichło bo... hmm to chyba dlatego, że wszystko już wiemy i pozostało nam już tylko spokojnie czekać na rozpoczęcie sesji :)
Ostatnio bardzo mało sesji się tu gra... ciekawe dlaczego?
Odnosi się wrażenie, że to forum wymiera :?





Ostatnio edytowano piątek, 30 luty 2012, 14:76 przez Mekow, łącznie edytowano 28 razy
Alucard
Bosman
Bosman
Posty: 2349
Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
Numer GG: 9149904
Lokalizacja: Wrzosowiska...

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Alucard »

Ech... nie sądziłem, że ot kiedys powiem...

ale...eee... baby górą... -powiedział niesmiało Aluś-ministrant grający cycastą zbójniczka :D
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Othe
Majtek
Majtek
Posty: 88
Rejestracja: piątek, 9 listopada 2007, 01:45
Numer GG: 4431256
Lokalizacja: Kanalizacja

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Othe »

Jeee! No to gramy. :D
Dopiero przy końcu roboty można poznać, od czego trzeba było zacząć.
Othe
Majtek
Majtek
Posty: 88
Rejestracja: piątek, 9 listopada 2007, 01:45
Numer GG: 4431256
Lokalizacja: Kanalizacja

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Othe »

Aha. Mekow, to kim Ty grasz? Karty nie dałeś i nie wiadomo. :P
Taak, wiem, zobaczę na sesji... :)
Dopiero przy końcu roboty można poznać, od czego trzeba było zacząć.
Ouzaru

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Ouzaru »

Liczba transwestytów na TRPG zaczyna mnie martwić ;) Aż boję się pomyśleć, co Wy po nocach robicie ;)

Teraz weekend, to akurat się sesja rozbuja, a potem to już pójdzie własnym rytmem i tempem. To do zobaczenia ^^'
Ninerl
Bombardier
Bombardier
Posty: 891
Rejestracja: środa, 3 stycznia 2007, 02:07
Numer GG: 6110498
Lokalizacja: Mineth-in-Giliath

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Ninerl »

Ło, matko... pierwsza sesja, jaką widzę z dużą ilością kobiecych postaci :D pół na pół, he, he.... Nieprzytomna Ninerl dopiero teraz przeczytała rekrutację. Powiem tyle, że czekam na następną :wink: , by możee się załapać...
Jam jest Łaskawą Boginią, która daje Dar Radości sercom ludzkim; na Ziemi daję Wiedzę Wiecznego Ducha, a po śmierci daję pokój i wolność . Ani nie żądam ofiary, gdyż oto ja jestem Matką Życia, i Moja Miłość spływa na Ziemię.
Azrael
Bosman
Bosman
Posty: 2006
Rejestracja: niedziela, 17 grudnia 2006, 11:38
Numer GG: 0
Lokalizacja: Nie chcesz wiedzieć... naprawdę nie chcesz wiedzieć...

Re: Chędożona Kompania [Wiedźmak wiedźminem też zwany]zamknięte

Post autor: Azrael »

Ouzaru pisze:Liczba transwestytów na TRPG zaczyna mnie martwić ;) Aż boję się pomyśleć, co Wy po nocach robicie ;)
No to, teraz TRPG ma pszechlapane... niby Kaczki od władzy częściowo odepchnięto, ale wciąż ŻYJĄ*, a Rydzyk też nam nie odpóści. Myślicie, że pszesadzam? To spójrzcie na "Tinky-Winky?"!

* Trzeba to naprawić.

P.S UPI! Dostałem się!

P.S.S Zaraz, zaraz jestem jedynym nieludziem z graczy?!... Będę samotny :(
Grupa Nieszanowania Praw Ludzkich oraz Wspierania Bratniej Nienawiści na Tawernie

Azrael (Śmierć Wszechświatów) jest ich władcą. Wszystkie inne Śmierci są zależne od niego.
Ouzaru

Re: Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Post autor: Ouzaru »

Aaa... rzeczywiście, sześć, wybaczcie :) Jakoś odruchowo liczę Perzyna i siebie jako jedną postać i tak jakoś się nie doliczyłam ;)
Sesja ruszyła, czas roztańczyć palce na klawiaturze i zabrać się za odpisywanie, ferajno =] Jestem za tym, że skoro i tak nasze postacie będą (prędzej czy później) ze sobą gadać, żeby dialogi to na gadu ustawiać. Mój numer GG 5099916, AQQ 5548997 i ew gmail: [email protected]
Łapcie mnie tą drogą ;)
Azrael
Bosman
Bosman
Posty: 2006
Rejestracja: niedziela, 17 grudnia 2006, 11:38
Numer GG: 0
Lokalizacja: Nie chcesz wiedzieć... naprawdę nie chcesz wiedzieć...

Re: Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Post autor: Azrael »

Chciałbym trochę zmienić moją kartę... mój elf ma 55 lat ok?
Grupa Nieszanowania Praw Ludzkich oraz Wspierania Bratniej Nienawiści na Tawernie

Azrael (Śmierć Wszechświatów) jest ich władcą. Wszystkie inne Śmierci są zależne od niego.
Alucard
Bosman
Bosman
Posty: 2349
Rejestracja: czwartek, 22 marca 2007, 18:09
Numer GG: 9149904
Lokalizacja: Wrzosowiska...

Re: Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Post autor: Alucard »

Sorry Azrael. Znam ten ból zmieniania posta bo ktoś byl szybszy. Ale tak dzieje się niestety na początku każdej sesji :D
Mroczna partia zjadaczy sierściuchów
Czerwona Orientalna Prawica
Ouzaru

Re: Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Post autor: Ouzaru »

Dlatego ja spokojnie sobie czekam ;) i tak muszę się dogadać z Perzynem, czy piszemy wspólnego, czy nie... Ech :)
Azrael
Bosman
Bosman
Posty: 2006
Rejestracja: niedziela, 17 grudnia 2006, 11:38
Numer GG: 0
Lokalizacja: Nie chcesz wiedzieć... naprawdę nie chcesz wiedzieć...

Re: Chędożona Kompania - Komentarze do sesji

Post autor: Azrael »

Ja wiem, że to nie moja działka wytykać takie coś, ale Ouzaru, czy nie sądzisz, że w twojim poście trochę nazbyt kontrolujesz NPC'ów?
Grupa Nieszanowania Praw Ludzkich oraz Wspierania Bratniej Nienawiści na Tawernie

Azrael (Śmierć Wszechświatów) jest ich władcą. Wszystkie inne Śmierci są zależne od niego.
Zablokowany