Pomysł na sesję wpadł mi niedawno. Trochę pchnięty tym pomysłem Kajtka na Fun Fantasy, a trochę tym że obserwuję pierwsze oznaki Jesiennej depresji wśród forumowiczów, wymyśliłem taki oto pomysł.
Sesja w konwencji bardzo podobnej do nieborakowej, dużo Heroizmów, wielkich czynów. Jako ze jesteście BG (to zobowiązuje), jesteście centrum tego świata, wszystko jest absurdem, ale tylko dla nas, dla ludzi tam to codzienne życie. Mnóstwo magii, pijanych krasnoludów i gnomów-nieumarłych. Masz lepszy pomysł? I bardzo dobrze!
Świat jest tworzony przez was. Macie ochotę polecieć sterowcem do krainy Borostworów? Nie ma sprawy! Odczuwacie silną potrzebę wypalenia jointa razem z Niziołkami w Burakistanie? Już na was czekają! MG jest po to by wymyślać wam zadania, spajać na bieżąco fabułę, pomagać w opisach miejsc. Wszystko jest absurdem, ale mimo to trzyma się Ziemi niczym magnes. Macie okazję zrobić największe głupoty, szaleństwa na jakie mieliście ochotę. Czas na WAS!
Przyjmę parę osób ( myślę że 4), które wymyślą niezwykle ciekawe postacie. Dozwolone są każde wybory z kanonów fantasy. Rasy, płcie klasy znane nam ze światów magii i miecza. Klasy mogą być normalne ( paladyn, mag), ale i odjechane w kosmos (Grabarz, Przystrzygacz Owiec, Albo Profesor Głuptologii), rasy również, jakie chcecie o ile ładnie opiszecie. Walki będą opisywane, im barwniej opisany cios z różnymi ciekawymi pomysłami (np. Cios zagłady "z BAŃKI"), tym większa szansa na wygranie starcia. I pamiętajcie to WY jesteście tu bohaterami!
Karta na PW ma wyglądać tak: Imię, nazwisko ew. przydomek Rasa (jak nietypowa to ładnie opisana) Klasa (Jeśli jakaś specyficzna to dodatkowo opisać np. wojownik walczący widłami itd ) Wygląd Historia: Ekwipunek Nawyki i zachowanie
Ruszcie do boju BOHATEROWIE!
Aczkolwiek zaczynacie w miejscu które ja wymyślę, mianowicie w bardzo dużym mieście. Potem już będzie... dowolnie
Imię, nazwisko Naco Mito
Rasa : Człek
Klasa : Rycerz Obalonego Kielicha- od zwykłych rycerzy różni ich to, że mają ze sobą zawsze bukłak czegoś mocniejszego i przy każdej okazji obficie z niego pociągają. Aha i lubią się nachlać przed walką co wprawia ich w bitewny amok alkocholwy.
Wygląd: Wysoki 35 letni mężczyzna z irokezem na głowie i dopasowanym do niego hełmie który i tak najczęściej służy do nabierania wina. W jego oczach idzie dostrzec iskierkę szaleństwa. Na sobie ma pełną zbroję płytową. Na pancerzu wymalowany jest przewrócony kielich z którego wypływa wino. Ma także czarną brodę sięgającą podbrzusza zawiązaną w pasma w krasnoludzkim stylu.
Historia: Przez większość życia podróżował po świecie wykonując zlecenia wieśniaków których męczyły najgłupsze z możliwych problemów po czym całą nagrodę przepijał w najbliższej karczmie. W stanie alkocholowego upojenia stawał się jeszcze niebezpieczniejszy niż był na trzeźwo. Wielu mogło się o tym przekonaćgdy chciałogo wyrzucić z karczmy. Potencjał w tym człowieku dostrzegł pewien powszechnie szanowany zakon. Był to mianowicie Zakon Obalonego Kielicha. Po krótkim teście wstępnym został członkiem zakon i od tego czasu walczy za: Wino, niewinnych szczególnie niewinne, wino, pieniądze, ogólne dobro, wino, winnice, browary i króla no i jeszcze za wino...
Ekwipunek: Bukłak pełen wina, sakiewka złota, pełna zbroja płytowa, długi płaszcz koloru wina, otrzeźwiacz(na wszeki wypadek), Miecz dwuręczny z dziwnymi runami(które zaczynają tańczyć po 5 hełmie wina) obrazek mamy, coś do zagryzienia.
Nawyki i zachowanie: Z każdej okazji łyka ze swojego bukłaka. Gdy tylko wchodzi do karczmy wydziera się na całe gardło WINA DAJCIE, a jeśli to nie skutkuje uderza najbliższą osobę z krzesła. Gdy ktoś przy nim pije wino a on nie może wpada w szał i uderza najbliższą osobę.
A poza tym to jest całkiem normalny .
Stare chińskie przysłowie mówi: "Jak nie wiesz co powiedzieć, to powiedz stare chińskie przysłowie"
Miano: Niedobror Then'Zuy
Rasa: Zło wcielone (pół-demon)
Klasa: Ostatni demon chaosu(czarnoksiężnik/negocjator/kultysta)
Wygląd: Niedobror przybrał wygląd wysokiego mężczyzny o białej skórze i czerwonych oczach. Ma dodatkowo wąskie usta pełne ostrych zębów i nie posiada nosa. Ubiera się fioletową szatę z odkrytą prawą piersią, czerwone, kolczaste naramienniki z ponabijanymi czaszkami wrogów i pas z gnijącej ludzkiej skóry. Obwieszszony jest naszyjnikami z symbolami niepodzielnego Chałosu, Slanesza, Korna, Cantka i Nurka. Na twarzy nosi białą maskę przedstawiającej męską twarz z symbolem niepodzielnego chaosu na czole. Maska ta może wykonywać identyczne grymasy co ludzka twarz.
Gdy ma doła (tj. Odwróciły się od niego wszystkie bóstwa Chałosu) biega zgarbiony (bo taki jest plan Cantka), jedyne co zakrywa jego goliznę to męskie stringi (Bo Slanesz lubi perwerchę) i powczepiane w jego skórę haki i harpuny (KREW DLA PANA KRWI!). Dodatkowo przechodzą go wtedy ciarki (nic dziwnego jak w najgorszą zawieruchę nago biega) mające pokazac Władcy Móch jak bardzo to on jest chory.
Gdy znajduje sie w łasce swych bóstw może:
- Zyskać lepsze ukrwienie skóry (tj. Ma wtedy czerwoną skórę) i autentyczną pianę toczącą się z ust z decyzji pana Krwi- Korna.
- Roztaczać wokół siebie ciemnofioletową aurę mega zła i niedobrości oraz puszczac z oczu czaderskie wyładowania elektryczne (Jeśli chce tak pan przemian-Centek).
- Stac się bardzo sexy i przemawiać lubieżnym głosikiem (Pan Rozkoszy-Slanesza)
-Cuchnąc jak niemyty pies i pokryć się wrzodami mającymi tendencję do wybuchania i obryzgiwania wszystkiego cuchnącą ropą (tą nagrodę sponsoruje Nurkl)
Efekty mogą się łączyć.
Historia: Niegdyś Chałos trząsł światem. Bóstwa Chaosu mądrze rządziły swą miedzą i mieli już zniszczyć krainę plugawych, zakłamanych ludzi, jednak pewnego mhrocznego dnia do domeny chaosu wlazła ze swoimi podkutymi buciorami drużyna bohaterów. Każdy z nich miał po dziewięć Pepeków i ukończoną dwudziestą profesję.
Do walki w obronie tej pięknej krainy stanęły legiony nieustraszonych Krwiopijców, wszechmocnych Panów Przeznaczenia, mocarnych Panów Zepsucia i cudownych Powierników tajemnic. Walczyli oni o swą ojczyznę do ostatniej kropli krwi jednak na próżno. Cztery bóstwa Chaosu skryły się w miejscach w których Bohaterowie nie wpadliby na pomysł by sprawdzić (wide pod dywan do szuflady).
Pozbawieni swych artefaktów i źródeł mocy bogowie Chałosu ostatnim wysiłkiem spłodzili pół-demona który miał chwilowa robić za całą armię demonów i czynić jak najwięcej zła w królestwach śmiertelników, aby utorować drogę dla powrotu Chałosu.
Tak oto powstał Niedobror który robi aktualnie za emisariusza, przywódcę kultu Chałosu armię ciemności itd.
Dali mu więc do dyspozycji to czego nie zrabowali bohaterowie i kazali mu ruszać w drogę i czynić ZUO!
Ekwipunek: Strój opisany w wyglądzie; Amulety wszystkich bóstw Chałosu, Ostrze zła i zniszczenia (sztylet); Wózek Bezdennej Czeluści (Mały czterokołowy wózek o nieograniczonej pojemności wypełniony czymś co wygląda jak zwyczjne śmieci, a w rzeczywistości jest stertą pomniejszych Artefaktów Chałosu)
Nawyki i zachowanie: Niedobror czyni zło jak tylko może. Nie śpi po nocach, późno się budzi, obnaża się w miejscach publicznych i nie szanuje zieleni itd. Wszystko to czyni aby się przypodobac bóstwom Chałosu i zyskiwać od nich dary.
Gdy jest w ich łasce wydaje się większy i straszniejszy, a nawet mówi tubalnym groźnym głosem. Gdy jesrt odwrotnie biega zgarbiony i przemawia cienkim głosikiem (coś jak golum).
Jest w 100% zły i nie toleruje niczego co dobre.
- Gdy jest w łasce Korna staje się nadpobudliwy i agresywny
- Gdy jest w łasce Slanesza myśli tylko o prokreacji i jest bardzo bezpośredni
- Gdy jest w łasce Cantka mówi zagadkami i zachowuje się bynajmniej dziwnie
- -''- Nurkla bez przerwy kicha i zachowuje się obleśnie
-Czy ten kotlet DOBRZE smakuje?
- Tak. Czy życzy pan sobie.
- Nie! Dajcie przegniły!
"I będę mlaskał obleśnie.."
No jak na razie BAARDZO ładnie, zobaczymy kto da więcej czekam na P.K(ot).L.a (przepraszam za ewentualne przekręcenia ) i jak będzie komplet to zaczynamy.
Imię, nazwisko ew. przydomek: Dragonis Mizzrym Rasa: Tu się nie będę wysilał - Mhroczny elf Klasa: Zmienny z Ostatniego Patrolu, organizacji pilnującej prawa itp. sam jest Zmiennym który może przybrać wszelkie formy kotów, w których może rozmawiać i po kociemu i po ludzku, plus jest magiem leczniczym 4 stopnia (im niższy stopień, tym silniejszy) Wygląd: Czarno skóry ze średniej długości prostymi długimi włosami z poszarpanie przystrzyżoną grzywką. 169 cm wzrostu, ubrany w długą ciemnozieloną szatę, a pod tym skórzane ubranie. Zawsze nosi przy sobie torbę z komponentami, broń - dwa sztylety - ma ukryte w połach płaszcza. Historia: Nie no naprawdę nienawidzę tego elementu... Postać urodziła się jako podziemny mroczny elf ale wyruszył na powierzchnię, bo na dole nie miał go kto uczyć magi medycyny... no to poszedł na górę i tam spotkał takiego kolesia co na głównej ulicy jakiegoś miasta w którym było najbliższe wejście do podziemi krzyczał, że tajna rekrutacja "Patrol" organizuje nabór... powiedział, że nauczy się medycznej magii, to się zgodził... Tam go wyszkolili medycznej magi i bycia Zmiennym i jakoś se żyje, nie spieszy mu się do domciu... Ekwipunek: Dwa sztylety, torba, ubranie, mnóstwo ziół i mikstur leczniczych, amulety lecznicze, jeden wzmacniający moc przemiany... w sumie tyle, zwoje z zapiskami i książki, notes i w sumie naprawdę tyle Nawyki i zachowanie: Pod postacią kota ma syndrom NMNK (Nie Ma Nierozdrapanych Kanap), a tak to ma syndrom HTA (Heal Them All). W ogóle jest spokojnym człowiekiem... na czy elfem... wiem, że w karcie nie ma za dużo joke'ów, ale w sesji przejawi się jego prawdziwa natura
Imię, etc.: Dziecię Blasku Księżyca (W skrócie: Księżyc) Rasa: Człowiek Klasa: Narkomanta - szaman specjalizujący się w środkach odurzających i halucynogennych. Wygląd:
Księżyc ma długie do pasa rude włosy, które zapewne byłyby piękne, gdyby kiedykolwiek je mył. Kwiaty we włosach również nie przemawiają na jego korzyść, gdyż notorycznie zapomina usunąć te zwiędłe. Na dodatek barwna opaska powstrzymuje włosy od zasłonięcia jego młodzieńczej twarzy, którą "przyozdabia" rzadki zarost, podobnie jak włosy nigdy nie przycinany. Na nosie tkwi przedziwna druciana konstrukcja, w której osadzono dwa dyski z przydymionego szkła. Jest to rytualny element ekwipunku narkomanty, mający zmniejszać ryzyko wystąpienia szoku, gdy rzeczywistość uderza go z półobrotu w twarz. Równie rytualny i symboliczny jest wisiorek w kształcie okręgu, z górnej krawędzi którego wychodzi pojedyncza linia rozszczepiająca się na cztery, które z kolei łączą się z krawędzią dolną. Wprawdzie nikt nie jest do końca pewien, co właściwie ów wisiorek symbolizuje, niemniej jednak jest bardzo symboliczny. Jeśli chodzi o ubranie, to nosi zawsze lniane spodnie i koszulę (przy czym "zawsze" należy interpretować jako "zawsze te same"); spodnie w dziwny sposób rozszerzają się w okolicach bosych stóp, a pozbawiona rękawów koszula przyozdobiona jest wzorami barwnych kwiatów oraz zielonych liści. Historia:
Plemię Księżyca żyło sobie spokojnie i w harmonii z naturą (czasem nawet za bardzo), nie wadząc nikomu (oprócz okolicznych chłopów, ale kto by się nimi przejmował) na łąkach przylegających do miejscowej wyższej uczelni. Nikt właściwie nie był pewny, jaka to uczelnia, bo nikt nie chodził na wykłady, ale wszyscy zgadzali się, że jest to uczelnia elitarna. Pewnego pięknego dnia, najwyższy szaman plemienia, Ten, Który Powtarza Siódmy Rok Z Rzędu, doznał wizji. Nie byłoby w tym nic dziwnego, zawsze doznawał wizji po zjedzeniu tych fioletowych grzybów, jednak ta wizja skłoniła go do myślenia. Zobaczył oto bowiem cały świat pławiący się w pokoju i miłości, a to za sprawą szlachetnej ideologi, której wyznawcami byli wszyscy członkowie plemienia. Gdy wizja dobiegła końca, a różowe słonie sobie poszły, Siódmy Rok udał się do jurty, w której trenowali kandydaci na szamanów. Ponieważ impreza treningowa trwała już dość długo, większość młodzieży przeszła do pozycji horyzontalnej, obejmując w uścisku Matkę Ziemię, lub - w przypadku co bardziej przytomnych - osobę płci przeciwnej. Czwórka młodych stała jednak twardo, być może dlatego, że na ziemi brakowało już miejsca. Siódmy Rok wybrał więc tę czwórkę na apostołów swej idei, a wśród nich był młodzian zwany Dziecięciem Blasku Księżyca. Następnie najwyższy szaman trenował z nimi przez cały semestr, przekazując im wszystko, co poznał w swoim długim i burzliwym życiu. W ten oto sposób narodziło się (metaforycznie, rzecz jasna) - pierwszych czterech Narkomantów. Każdy z nich poznał podstawy Magii Czterech Żywiołów (choć magowie stwierdziliby pewnie, że takie podstawy to ich psy znają), oraz, co ważniejsze, wszelkie tajniki postępowania z różnymi potężnymi, magicznymi i w większości królestw nielegalnymi substancjami. Tak zaprawieni Narkomanci wyruszyli w świat, by szerzyć Miłość i Pokój, a przynajmniej by poznać nowe potężne, magiczne i zakazane substancje i przywieźć trochę wracając do domu. Ekwipunek:
Poza wspomnianym amuletem i Ciemnymi Kularami (tak bowiem nazywa się ów tajemniczy artefakt
noszony na twarzy), Księżyc zawsze ma przy sobie fajkę, różne zioła i grzyby, a także dużo owoców w przeróżnym stadium świeżości. Wspiera się też kijem podróżnym, na końcu którego przywiązał nieco jemioły. Nawyki i zachowanie:
Nie myje się i nie zmienia ubrania, co ma oczywisty wpływ na socjalne aspekty życia. Oprócz tego bardzo często jest pod wpływem tej czy innej substancji i zachowuje się odpowiednio, choć wzmożony trening Narkomantyczny sprawia, że jest w stanie działać w najgłębszym transie, a nawet dostrzegać jakieś fragmenty otaczającej go rzeczywistości. Kiedy akurat jest w miarę przytomny, stara się szerzyć poglądy pacyfistyczne i swą głęboką wiarę w Miłość i Pokój. Z różnym skutkiem. Warto też nadmienić, że jest przystosowany by żywić się Darami Matki Natury (czyli tym, co akurat znajdzie w lesie). W sytuacji kryzysowej jaką jest dla niego każda walka nigdy nie krzywdzi przeciwników, uciekając się do różnych sztuczek - mało kto jest w stanie walczyć, gdy widok przesłania mu Mgła Wojny, z której na dodatek co i rusz wyskakują różowe gumisie z korniszonami w uszach. Tak oto rodzi się idea "wojny psychologicznej". A przynajmniej "wojny psychodelicznej".
Imię, nazwisko ew. przydomek: Tłuczek ,, Ja ci nic nie zrobię " Łamignat
Rasa: Za widły łap Jontek! Toż to łogr!
Klasa: Chłop - Kapłan natury. Specjalizuje się w sztuce walki zwanej gumofilcokarate i magggii natury ( znaczy przyśpieszaniu wzrostu roślin, tworzeniu nowych gatunków, robieniu z roślin ,,magicznych naparów"(na pewno boli po nich głowa), użyciu,,magicznych ziół", oraz, jeśli nie przeszkadzają komuś buraki wystające z uszu lub gałąź w ***, wskrzeszaniu)
Historia: Urodził się w lesie w klanie BARDZO ZABÓJCZYCH OGRÓW(tm). Nie wiadomo dlaczego(większość mówi, że z winy szamana plemienia choć tego w ogóle nie było) zamiast w krwiożerczą bestię zmienił się w wesołą osobę(znaczy ogra). Wygnany przez plemię trafił do ludzkiej wioski. Tam próbowano go czymś pokłóć ale odbiło mu się to od skóry. Po pewnym czasie zaprzyjaźnił się z chłopami ( Dokładniej to on im nic nie robił, a oni nie potrafili mu nic zrobić) i żył sobie z dala od wioski.
Ekwipunek: Gumofilce (Wymagane do gumofilcokarate), ,,magiczne zioła i napary", topór, widły, sakiewka, plecak, kilka tych ludzkich złotych monet, pieczony szczur i żabi tatar, miska i łyżka, zbroja.
Nawyki i zachowanie: Bardzo spokojny, troszczy się o innych, stara się im pomagać, zawsze poczęstuje ,, magicznymi" ziołami lub naparem, to nastawi kość( łamiąc przy tym inną). Ogólnie ktoś z kim chciałbyś przebywać. Gdyby nie wygląd...