[alternatywa] Kraina 7
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Kok
- Posty: 1133
- Rejestracja: niedziela, 26 grudnia 2004, 14:02
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Majtek
- Posty: 101
- Rejestracja: niedziela, 19 grudnia 2004, 10:48
- Lokalizacja: Wiocha na północ od Basty
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Mat
- Posty: 565
- Rejestracja: wtorek, 26 października 2004, 19:31
- Numer GG: 3604434
- Lokalizacja: ^_^
- Kontakt:
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Marynarz
- Posty: 195
- Rejestracja: sobota, 27 listopada 2004, 20:12
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: Basta
- Kontakt:
Marcin poruszył się. Czuł pod plecami twardą podłogę. Otworzył oczy. Leżał w głównej sali obok nieprzytomnej Anny. Kobieta oddychała powoli, ale równomiernie. Nagle poruszyła powiekami i z głośnych westchnięciem wciągnęła powietrze w płuca. Krzyknęła.
Róża na pytanie Władka wzruszyła ramionami.
- Kilka dni tutaj jestem. Wujek mówi, że kwiaty są piękne.
Władek nie znalazł lodówki, znalazł za to lśniący nowością rożen i piekarnik nieznanej firmy w sąsiednim pomieszczeniu. W szafkach natknął się na sporo różnego rodzaju jedzenia - czasem wyglądało to trochę jak zapasy w hurtowni - jednakowe paczki rzędami na półkach.
Ferdynand chciał zrzucić plecak, ale tylko poczuł ogromny ból w plecach, gdy próbował to zrobić. Jeden ze stworów skoczył do przodu celując ostrymi kłami w łydkę mężczyzny, drugi warcząc wybił się w górę i leci w kierunku twarzy Wałęsy.
Pafnucy strzelił w pysk bestii, która skoczyła na niego [pomijam testy - plecak daje na tyle światła, że w takim tłoku nie sposób nie trafić]. Ze skrzekiem zwaliła się na ziemię. Pozostałe stwory - nie licząc dwóch, które atakują Ferdynanda - utworzyły krąg i śledzą wielkimi ślepiami obracającego się Pafnucego.
Samochód staranował bramę i wjechał na plac przejeżdżając sporo stworów. Światła ślepią i nadal nie widać, kto siedzi za kierownicą. Kilka strzałów zabija najbliższe stwory.
Adam wypalił w cielsko bestii. Po chwili usłyszał trzask pustego magazynka. Bestia nie rusza się, ciepła krew spływa na mężczyznę strumieniami, w uszach piszczy od huku.
Róża na pytanie Władka wzruszyła ramionami.
- Kilka dni tutaj jestem. Wujek mówi, że kwiaty są piękne.
Władek nie znalazł lodówki, znalazł za to lśniący nowością rożen i piekarnik nieznanej firmy w sąsiednim pomieszczeniu. W szafkach natknął się na sporo różnego rodzaju jedzenia - czasem wyglądało to trochę jak zapasy w hurtowni - jednakowe paczki rzędami na półkach.
Ferdynand chciał zrzucić plecak, ale tylko poczuł ogromny ból w plecach, gdy próbował to zrobić. Jeden ze stworów skoczył do przodu celując ostrymi kłami w łydkę mężczyzny, drugi warcząc wybił się w górę i leci w kierunku twarzy Wałęsy.
Pafnucy strzelił w pysk bestii, która skoczyła na niego [pomijam testy - plecak daje na tyle światła, że w takim tłoku nie sposób nie trafić]. Ze skrzekiem zwaliła się na ziemię. Pozostałe stwory - nie licząc dwóch, które atakują Ferdynanda - utworzyły krąg i śledzą wielkimi ślepiami obracającego się Pafnucego.
Samochód staranował bramę i wjechał na plac przejeżdżając sporo stworów. Światła ślepią i nadal nie widać, kto siedzi za kierownicą. Kilka strzałów zabija najbliższe stwory.
Adam wypalił w cielsko bestii. Po chwili usłyszał trzask pustego magazynka. Bestia nie rusza się, ciepła krew spływa na mężczyznę strumieniami, w uszach piszczy od huku.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Mat
- Posty: 438
- Rejestracja: czwartek, 25 listopada 2004, 19:53
- Numer GG: 6635964
- Lokalizacja: tu
Pafnucy Muchol:
Zabija stworki przyczepione do Ferdynanda i próbuje mu pomóc ściągnąć plecak. Jezeli nie daje rady, to otwiera jego plecak i sprawdza, co jest w środku. Jezeli to coś żyje, to zabija to karabinem, ale uważa, by nie postrzelić Ferdynanda. Nie zabija tego nożem. Ciągle zerka, czy nie atakują go jakieś stworki, w razie czego broni się.
Zabija stworki przyczepione do Ferdynanda i próbuje mu pomóc ściągnąć plecak. Jezeli nie daje rady, to otwiera jego plecak i sprawdza, co jest w środku. Jezeli to coś żyje, to zabija to karabinem, ale uważa, by nie postrzelić Ferdynanda. Nie zabija tego nożem. Ciągle zerka, czy nie atakują go jakieś stworki, w razie czego broni się.
żyję
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Pomywacz
- Posty: 70
- Rejestracja: wtorek, 1 lutego 2005, 22:16
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Władek
Władek w czasie lat spędzonych za "kółkiem" nauczył się nieco gotować, ale stwierdził, że to nie pora na popisy kulinarne. Spośród pudełek wybrał hermetycznie pakowaną pizzę. Rozerwał opakowanie i umieścił pizzę w piekarniku. Gdy pizza była gotowa umieścił ją na wyszukanym talerzu i wprawnie podzielił nożem na kawałki. Talerz z pizzą postawił przed dziewczynką.
Smacznego! Tylko jedz ostrożnie bo gorąca.
Gdy dziewczynka weźmie sobie kawałek, sam też bierze i zjada.
P.S. Gdyby w szafkach nie było pizzy to Władek bierze coś innego co może szybko ugotować.
Władek w czasie lat spędzonych za "kółkiem" nauczył się nieco gotować, ale stwierdził, że to nie pora na popisy kulinarne. Spośród pudełek wybrał hermetycznie pakowaną pizzę. Rozerwał opakowanie i umieścił pizzę w piekarniku. Gdy pizza była gotowa umieścił ją na wyszukanym talerzu i wprawnie podzielił nożem na kawałki. Talerz z pizzą postawił przed dziewczynką.
Smacznego! Tylko jedz ostrożnie bo gorąca.
Gdy dziewczynka weźmie sobie kawałek, sam też bierze i zjada.
P.S. Gdyby w szafkach nie było pizzy to Władek bierze coś innego co może szybko ugotować.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Majtek
- Posty: 101
- Rejestracja: niedziela, 19 grudnia 2004, 10:48
- Lokalizacja: Wiocha na północ od Basty
Adam wstaje cały roztrzęsiony.
Oddychaj powoli - mówi do siebie.
Raz, dwa, trzy - mówi sobie w myślach. Zamknął oczy, wziął głeboki wdech, otworzył oczy i sprawdził pomieszczenie z którego wylazła bestia. W między czasie wymienił amunicję w pistolecie. Jeżeli nic nadzwyczajnego Adam nie znalazł, wychodzi na zewnątrz - zdaje się, że słyszał warkot silnika, ale może mu się zdawało. W każdym razie należy to sprawdzić.
Oddychaj powoli - mówi do siebie.
Raz, dwa, trzy - mówi sobie w myślach. Zamknął oczy, wziął głeboki wdech, otworzył oczy i sprawdził pomieszczenie z którego wylazła bestia. W między czasie wymienił amunicję w pistolecie. Jeżeli nic nadzwyczajnego Adam nie znalazł, wychodzi na zewnątrz - zdaje się, że słyszał warkot silnika, ale może mu się zdawało. W każdym razie należy to sprawdzić.
Everything is irrelevant
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Kok
- Posty: 1133
- Rejestracja: niedziela, 26 grudnia 2004, 14:02
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Marynarz
- Posty: 195
- Rejestracja: sobota, 27 listopada 2004, 20:12
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: Basta
- Kontakt:
Pafnucy i Ferdynand nerwowymi strzałami załatwili stwory atakujące Wałęsę. Pozostałe odsunęły się z kręgu światła rzucanego przez światła samochodu i plecak. Psy wydają się teraz większe, bardziej podobne do tych wcześniejszych. Ślina ścieka z krzywych pysków, ślepia obserwują w milczeniu.
Ferdynand krzyczał o pomoc, a w tym czasie Pafnucy próbował zdjąć plecak. Nagle plecak puścił i upadł na ziemię - zerwały się szelki - na zewnątrz posypał się fioletowy pył. Plecak nie posiada już tylnej części, a na plecach Ferdynanda znajduje się przyczepiony fioletowy kwiat z kulistym kokonem. Roztacza nieziemskie światło.
W pomieszczeniu, gdzie była bestia leży opakowanie po pizzy i rozsypane jest trochę fioletowego pyłu. Adam przeładował pistolet i kiedy wyszedł przed budynek natychmiast zauważył samochód i święcącą kulę na plecach Ferdynanda. Drzwi wozu trzasnęły i ktoś wyszedł na zewnątrz ze strzelbą. W tym momencie coś skoczyło z ciemności i mężczyzna zwalił się na ziemię. Rozległ się nieprzyjemny trzask i chlupot. Zmutowany pies szarpie leżącego. Kolejne zaczynają coraz bardziej zbliżać się do świateł - cały plac jest nimi wypełniony. Wydaje się jakby z oczu stworów odpadała błona, gdy tylko tak się dzieje, przestają obawiać się światła. Krąg wokół drzwi, gdzie stoi Adam oraz wokół samochodu, Ferdynanda i Pafnucego zacieśnia się.
Władek przygotował pizzę i podał dziewczynce. Róża złapała kawałek i je w pośpiechu, jakby była strasznie wygłodzona.
- Dźeuuuję - wymamrotała z pełnymi ustami.
Natalie wybiegła przed budynek i zatrzymała się jak wryta widząc ścianę wpatrzonych w nią stworów. Żółte ślepia jarzyły się nieprzyjemnie, pyski spływały śliną. Co dziwniejsze zmutowane psy nie wydawały najdrobniejszego dźwięku, tylko cichy szmer oddechów i warkot silnika samochodu zakłócał ciszę.
Ferdynand krzyczał o pomoc, a w tym czasie Pafnucy próbował zdjąć plecak. Nagle plecak puścił i upadł na ziemię - zerwały się szelki - na zewnątrz posypał się fioletowy pył. Plecak nie posiada już tylnej części, a na plecach Ferdynanda znajduje się przyczepiony fioletowy kwiat z kulistym kokonem. Roztacza nieziemskie światło.
W pomieszczeniu, gdzie była bestia leży opakowanie po pizzy i rozsypane jest trochę fioletowego pyłu. Adam przeładował pistolet i kiedy wyszedł przed budynek natychmiast zauważył samochód i święcącą kulę na plecach Ferdynanda. Drzwi wozu trzasnęły i ktoś wyszedł na zewnątrz ze strzelbą. W tym momencie coś skoczyło z ciemności i mężczyzna zwalił się na ziemię. Rozległ się nieprzyjemny trzask i chlupot. Zmutowany pies szarpie leżącego. Kolejne zaczynają coraz bardziej zbliżać się do świateł - cały plac jest nimi wypełniony. Wydaje się jakby z oczu stworów odpadała błona, gdy tylko tak się dzieje, przestają obawiać się światła. Krąg wokół drzwi, gdzie stoi Adam oraz wokół samochodu, Ferdynanda i Pafnucego zacieśnia się.
Władek przygotował pizzę i podał dziewczynce. Róża złapała kawałek i je w pośpiechu, jakby była strasznie wygłodzona.
- Dźeuuuję - wymamrotała z pełnymi ustami.
Natalie wybiegła przed budynek i zatrzymała się jak wryta widząc ścianę wpatrzonych w nią stworów. Żółte ślepia jarzyły się nieprzyjemnie, pyski spływały śliną. Co dziwniejsze zmutowane psy nie wydawały najdrobniejszego dźwięku, tylko cichy szmer oddechów i warkot silnika samochodu zakłócał ciszę.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Mat
- Posty: 438
- Rejestracja: czwartek, 25 listopada 2004, 19:53
- Numer GG: 6635964
- Lokalizacja: tu
Pafnucy Muchol:
Z przerażeniem patrzy się na plecy Ferdynanda. Nie ma pojęcia, co robić, najchętniej by zastrzelił roślinę, ale mógłby wtedy zrobić krzywdę Ferdynandowi. W końcu wpada na pomysł: wyjmuje nóż i pyta się Ferdynanda, czy może to zielsko mu "uciąć". Jeżeli się zgadza, to zasłania twarz na wszelki wypadek, chwyta ręką kwiat i go odcina razem z kokonem. ciągle uważa na potworki i stara się odeprzeć ich ataki.
Z przerażeniem patrzy się na plecy Ferdynanda. Nie ma pojęcia, co robić, najchętniej by zastrzelił roślinę, ale mógłby wtedy zrobić krzywdę Ferdynandowi. W końcu wpada na pomysł: wyjmuje nóż i pyta się Ferdynanda, czy może to zielsko mu "uciąć". Jeżeli się zgadza, to zasłania twarz na wszelki wypadek, chwyta ręką kwiat i go odcina razem z kokonem. ciągle uważa na potworki i stara się odeprzeć ich ataki.
żyję
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Pomywacz
- Posty: 70
- Rejestracja: wtorek, 1 lutego 2005, 22:16
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Władek
Nie jedz tak szybko, bo się udławisz. Kiedy ty ostatnio jadłaś? - Władek z uśmiechem obserwował jedzącą dziewczynkę.
Nagle jego uśmiech zgasł. Dopiero teraz uświadomił sobie, że pojedyncze strzały, które wcześniej słyszał, zamieniły się w ostrą strzelaninę. "Tam na zewnątrz musi być niezła wojna" - pomyślał. "Poszedłbym sprawdzić, ale ktoś musi opiekować się małą". Aby zagłuszyć niespokojne myśli Władek postanowił znaleźć sobie zajęcie. Przejrzał wszystkie zapasy w poszukiwaniu takich, które można spożyć bez przygotowania, w szczególności sucharów, konserw, wody butelkowanej, czekolady i batoników. Jeżeli znajdzie coś takiego to sprawdza czy opakowanie jest szczelne, czy nie minął termin ważności i gromadzi wszystko w jednym miejscu.
Nie jedz tak szybko, bo się udławisz. Kiedy ty ostatnio jadłaś? - Władek z uśmiechem obserwował jedzącą dziewczynkę.
Nagle jego uśmiech zgasł. Dopiero teraz uświadomił sobie, że pojedyncze strzały, które wcześniej słyszał, zamieniły się w ostrą strzelaninę. "Tam na zewnątrz musi być niezła wojna" - pomyślał. "Poszedłbym sprawdzić, ale ktoś musi opiekować się małą". Aby zagłuszyć niespokojne myśli Władek postanowił znaleźć sobie zajęcie. Przejrzał wszystkie zapasy w poszukiwaniu takich, które można spożyć bez przygotowania, w szczególności sucharów, konserw, wody butelkowanej, czekolady i batoników. Jeżeli znajdzie coś takiego to sprawdza czy opakowanie jest szczelne, czy nie minął termin ważności i gromadzi wszystko w jednym miejscu.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Marynarz
- Posty: 195
- Rejestracja: sobota, 27 listopada 2004, 20:12
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: Basta
- Kontakt:
Pafnucy ciął nożem. Ferdynand krzyknął czując nagły ból w plecach. Roślina zwinęła się w kłębek i nagle buchnęła na wszystkie strony pyłkami, Pafnucy zachwiał się na nogach, z kokonu wypadł skurczony maleńki stworek - miniatura psa, najwyraźniej nieżywy.
Kolejne strzały z broni Ferdynanda i Pafnucego utworzyły na nowo niewielki krąg wokół nich. Przy samochodzie psy rozszarpywały kierowcę, za szybą ujrzeliście czyjąś przerażoną twarz, przez moment wydawało wam się, że rozpoznajecie tamtą osobę, ale w tej samej chwili światło w szoferce zgasło, a drzwi wygięły się z hukiem uderzone przez jednego ze stworów głową.
Dziewczynka pokiwała głową i zaczęła jeść wolniej.
- Ostatnio jadłam razem z wujkiem i tatą - wyjaśniła.
Władek zgromadził zapasy w jednym miejscu. Stos lśnił czystymi, nowymi opakowaniami. Na ani jednym opakowaniu nie było nazwy firmy, ani daty ważności, nawet kodu kreskowego...
Adam znalazł granaty niemal natychmiast. Niewielka szafka pod oknem pełniła najwyraźniej rolę arsenału - czego tam nie było! - ale co najważniejsze znalazły się granaty (rozpryskowe, przeciwpiechotne, błyskowe i hukowe), a nawet granatnik.
Pafnucy i Ferdynand rozejrzeli się. Adam zamknął na nowo drzwi i zniknął w drugim budynku. W pierwszym w drzwiach stała Natalie, ale jeśli zaraz nie zamknie drzwi, stwory skoczą na nią. W samochodzie padł strzał, jeden ze stworów upadł na ziemię zabity strzałem przez drzwi wprost na zakrwawione strzępy kierowcy.
Przepraszam za późną odpowiedź.
Kolejne strzały z broni Ferdynanda i Pafnucego utworzyły na nowo niewielki krąg wokół nich. Przy samochodzie psy rozszarpywały kierowcę, za szybą ujrzeliście czyjąś przerażoną twarz, przez moment wydawało wam się, że rozpoznajecie tamtą osobę, ale w tej samej chwili światło w szoferce zgasło, a drzwi wygięły się z hukiem uderzone przez jednego ze stworów głową.
Dziewczynka pokiwała głową i zaczęła jeść wolniej.
- Ostatnio jadłam razem z wujkiem i tatą - wyjaśniła.
Władek zgromadził zapasy w jednym miejscu. Stos lśnił czystymi, nowymi opakowaniami. Na ani jednym opakowaniu nie było nazwy firmy, ani daty ważności, nawet kodu kreskowego...
Adam znalazł granaty niemal natychmiast. Niewielka szafka pod oknem pełniła najwyraźniej rolę arsenału - czego tam nie było! - ale co najważniejsze znalazły się granaty (rozpryskowe, przeciwpiechotne, błyskowe i hukowe), a nawet granatnik.
Pafnucy i Ferdynand rozejrzeli się. Adam zamknął na nowo drzwi i zniknął w drugim budynku. W pierwszym w drzwiach stała Natalie, ale jeśli zaraz nie zamknie drzwi, stwory skoczą na nią. W samochodzie padł strzał, jeden ze stworów upadł na ziemię zabity strzałem przez drzwi wprost na zakrwawione strzępy kierowcy.
Przepraszam za późną odpowiedź.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Pomywacz
- Posty: 70
- Rejestracja: wtorek, 1 lutego 2005, 22:16
- Lokalizacja: Bydgoszcz
Władek
Władek ucieszony spojrzał na stos pożywienia. Następnie przeszukał pomieszczenie w poszukiwaniu jakiś toreb, plecaków. W ostateczności mogą być kartony zbiorcze od produktów. Gdy znajdzie, pakuje produkty do tych toreb (plecaków, kartonów) tak, aby w każdej były zróżnicowane produkty. Gdy skończy przeszukuje pomieszczenie w poszukiwaniu przydatnych rzeczy np. latarki, świeczki, zapalniczniki, liny, otwieracze do konserw itp. Jeżeli znajdzie to też upycha po torbach.
Władek ucieszony spojrzał na stos pożywienia. Następnie przeszukał pomieszczenie w poszukiwaniu jakiś toreb, plecaków. W ostateczności mogą być kartony zbiorcze od produktów. Gdy znajdzie, pakuje produkty do tych toreb (plecaków, kartonów) tak, aby w każdej były zróżnicowane produkty. Gdy skończy przeszukuje pomieszczenie w poszukiwaniu przydatnych rzeczy np. latarki, świeczki, zapalniczniki, liny, otwieracze do konserw itp. Jeżeli znajdzie to też upycha po torbach.
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)
-
- Mat
- Posty: 438
- Rejestracja: czwartek, 25 listopada 2004, 19:53
- Numer GG: 6635964
- Lokalizacja: tu
Pafnucy Muchol:
Był zły. Mimo, iż ciągle wybijał z Ferdynandem stworki, tych nie ubywało.
- Ferdynand? - spytał. - Mam pomysł. Banalny, ale mam. "Wystrzelimy" sobie przejście wśród tych stworków i uciekniemy, bo inaczej w końcu nas zagryzą. Dasz radę? - i jeżeli on się zgadza, Pafnucy wciela w życie plan, uciekając do najbliższego budynku i zamykając drzwi (oczywiście daje wejść Ferdynandowi, lub mu pomaga, o ile temu ciężko się idzie).
Był zły. Mimo, iż ciągle wybijał z Ferdynandem stworki, tych nie ubywało.
- Ferdynand? - spytał. - Mam pomysł. Banalny, ale mam. "Wystrzelimy" sobie przejście wśród tych stworków i uciekniemy, bo inaczej w końcu nas zagryzą. Dasz radę? - i jeżeli on się zgadza, Pafnucy wciela w życie plan, uciekając do najbliższego budynku i zamykając drzwi (oczywiście daje wejść Ferdynandowi, lub mu pomaga, o ile temu ciężko się idzie).
żyję
![](./styles/WildWest/theme/images/bg-lastrow-2.jpg)