[Fantasy] New Sesjon :)

-
- Kok
- Posty: 1115
- Rejestracja: niedziela, 18 grudnia 2005, 10:53
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: Hrubieszów
[Fantasy] New Sesjon :)
Zdecydowałem się poprowadzić sesję w realiach fantasy tak bez systemu. Sesja będzie raczej storytelingowa, bez turlania kostkami itp.
Scenariusz mam już mniej więcej napisany i będzie w nim troche walki ale mam nadzieje, że nie za dużo.
Szukam około 4 graczy(kto pierwszy ten lepszy)
Karta postaci:
Zdecydowałem się poprowadzić sesję w realiach fantasy tak bez systemu. Sesja będzie raczej storytelingowa, bez turlania kostkami itp.
Szukam około 4 graczy,(kto pierwszy ten lepszy)
Karta postaci:
Imię i nazwisko:
Rasa:elf(wszystkie rodzaje), pół elf, krasnolud, człowiek, niziołek, pół-zwierze
Wiek: Wg. lat ludzkich tzn. nie pisać przy elfach np. 120 lat tylko 15 lat
Profesja:
Historia:
Wygląd:
Opis:
Charakter: Dobry, zły, neutralny, prowadzący i te pomiędzy nimi
Znane języki:(uzasadnienie, dlaczego się je zna powinno się znaleźć w historii)
Umiejętności: tak żebym mniej więcej wiedział, czego mogę się po postaci spodziewać.
Scenariusz mam już mniej więcej napisany i będzie w nim troche walki ale mam nadzieje, że nie za dużo.
Szukam około 4 graczy(kto pierwszy ten lepszy)
Karta postaci:
Zdecydowałem się poprowadzić sesję w realiach fantasy tak bez systemu. Sesja będzie raczej storytelingowa, bez turlania kostkami itp.
Szukam około 4 graczy,(kto pierwszy ten lepszy)
Karta postaci:
Imię i nazwisko:
Rasa:elf(wszystkie rodzaje), pół elf, krasnolud, człowiek, niziołek, pół-zwierze
Wiek: Wg. lat ludzkich tzn. nie pisać przy elfach np. 120 lat tylko 15 lat
Profesja:
Historia:
Wygląd:
Opis:
Charakter: Dobry, zły, neutralny, prowadzący i te pomiędzy nimi
Znane języki:(uzasadnienie, dlaczego się je zna powinno się znaleźć w historii)
Umiejętności: tak żebym mniej więcej wiedział, czego mogę się po postaci spodziewać.

-
- Marynarz
- Posty: 200
- Rejestracja: piątek, 23 grudnia 2005, 13:56
- Numer GG: 3511208
- Lokalizacja: Grajewo
- Kontakt:

-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone

-
- Tawerniak
- Posty: 2122
- Rejestracja: poniedziałek, 3 października 2005, 13:57
- Numer GG: 5438992
- Lokalizacja: Mroczna Wieża
- Kontakt:

-
- Bombardier
- Posty: 622
- Rejestracja: wtorek, 4 października 2005, 15:21
Karta postaci:
Imię i nazwisko: Shira z Nor
Rasa:człowiek
Wiek: 25 lat
Profesja: Mag - Elementalista
Historia: Eh...Nie chce mi się teraz pisać...Naskrobię jutro...
Wygląd:
Nagle drgnął i spojrzał w ognisko. Zdawało mu się, że właśnie...ktoś stanął po tamtej stronie ogniska. Dziewczyna. Ale natychmiast zniknęła. Po chwili ukazała się znowu. Był ledwie w stanie oddychać. Dopiero co widział postać, która zdawała się zlewać w jedno z ogniem i z niebem, która pojawiała się i znikała jak roztańczone płomienie. Stała sama i całkowicie bez ruchu po drugiej stronie ogniska, przerażająco blisko ognia, i zamyślona wpatrywała się w ciemnoczerwone płomienie pełzające po ziemi. Daniel nie mógł pojąć, jakim sposobem ktoś może stać tak blisko ognia i nie poparzyć się. Nagle dziewczyna podniosła wzrok i ich spojrzenia się spotkały. Miała duże, poważne oczy tego samego koloru co morze...
Płomienie ponownie strzeliły w górę i postać zniknęła, by w następnej sekundzie pojawić się znowu na tle wieczornego nieba ze wzrokiem utkwionym w palenisko, gdzie pnie brzóz żarzyły się i przemieniały w popiół. Krucha, eteryczna istota o rozmarzonych skośnych oczach, przypominająca elfa, nierzeczywista.
Daniel okrążył ognisko, żeby się z nią przywitać. Czekała na niego z nieśmiałym i jakby pytającym uśmiechem. Znowu uderzył go wyraz jej oczu, zmieniających się, migotliwych, i jej jasne, czyste czoło. Lecz owo wrażenie, ze jawi mu się oto coś ponadnaturalnego, zostało zapewne wywołane przez te roztańczone płomienie, przez powietrze rozedrgane ogniem. A może...to nie dlatego?
Było oczywiste, że domieszka orientalnych cech, w jej przypadku da wspaniałe rezultaty. Ten wschodni wdzięk, wrażenie kruchości, jakie cechowało jej postać, a przy tym jasna skóra i blond włosy czyniły ją niemal doskonale piękną. Włosy miała długie, a ich kolor trudno było określić; miało się wrażenie, że przybierają barwy otoczenia. Momentami stawały się ciemnoczerwone jak ogień, gdy płomienie strzelają w górę, innym razem były ciemne jak jesienna noc, a innym jeszcze razem nabierały koloru jasnego, złocistożółtego światła słońca. Twarz dziewczyny wyrażała osobliwą mieszankę radości, życia i smutku.
Charakter: Dobry
Znane języki: juracki, jakiś wspólny
Umiejętności: Rzucanie czarów elementalisty z Warhammera^_^, ciche chodzenie na wsi i w mieście, opieka nad zwierzętami, czuły słuch, bystry wzrok, śpiew
Imię i nazwisko: Shira z Nor
Rasa:człowiek
Wiek: 25 lat
Profesja: Mag - Elementalista
Historia: Eh...Nie chce mi się teraz pisać...Naskrobię jutro...
Wygląd:
Nagle drgnął i spojrzał w ognisko. Zdawało mu się, że właśnie...ktoś stanął po tamtej stronie ogniska. Dziewczyna. Ale natychmiast zniknęła. Po chwili ukazała się znowu. Był ledwie w stanie oddychać. Dopiero co widział postać, która zdawała się zlewać w jedno z ogniem i z niebem, która pojawiała się i znikała jak roztańczone płomienie. Stała sama i całkowicie bez ruchu po drugiej stronie ogniska, przerażająco blisko ognia, i zamyślona wpatrywała się w ciemnoczerwone płomienie pełzające po ziemi. Daniel nie mógł pojąć, jakim sposobem ktoś może stać tak blisko ognia i nie poparzyć się. Nagle dziewczyna podniosła wzrok i ich spojrzenia się spotkały. Miała duże, poważne oczy tego samego koloru co morze...
Płomienie ponownie strzeliły w górę i postać zniknęła, by w następnej sekundzie pojawić się znowu na tle wieczornego nieba ze wzrokiem utkwionym w palenisko, gdzie pnie brzóz żarzyły się i przemieniały w popiół. Krucha, eteryczna istota o rozmarzonych skośnych oczach, przypominająca elfa, nierzeczywista.
Daniel okrążył ognisko, żeby się z nią przywitać. Czekała na niego z nieśmiałym i jakby pytającym uśmiechem. Znowu uderzył go wyraz jej oczu, zmieniających się, migotliwych, i jej jasne, czyste czoło. Lecz owo wrażenie, ze jawi mu się oto coś ponadnaturalnego, zostało zapewne wywołane przez te roztańczone płomienie, przez powietrze rozedrgane ogniem. A może...to nie dlatego?
Było oczywiste, że domieszka orientalnych cech, w jej przypadku da wspaniałe rezultaty. Ten wschodni wdzięk, wrażenie kruchości, jakie cechowało jej postać, a przy tym jasna skóra i blond włosy czyniły ją niemal doskonale piękną. Włosy miała długie, a ich kolor trudno było określić; miało się wrażenie, że przybierają barwy otoczenia. Momentami stawały się ciemnoczerwone jak ogień, gdy płomienie strzelają w górę, innym razem były ciemne jak jesienna noc, a innym jeszcze razem nabierały koloru jasnego, złocistożółtego światła słońca. Twarz dziewczyny wyrażała osobliwą mieszankę radości, życia i smutku.
Charakter: Dobry
Znane języki: juracki, jakiś wspólny
Umiejętności: Rzucanie czarów elementalisty z Warhammera^_^, ciche chodzenie na wsi i w mieście, opieka nad zwierzętami, czuły słuch, bystry wzrok, śpiew
Ostatnio zmieniony niedziela, 8 stycznia 2006, 21:31 przez Villemo, łącznie zmieniany 1 raz.
Fie fye foe fum,
I smell the blood of the asylum.
I smell the blood of the asylum.


-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone
Imię i nazwisko:Jediah Moriturus, zwany Milczkiem
Rasa: mroczny elf
Wiek: 16
Profesja: łowca
Historia: wychowany w elfim mieście, głęboko w puszczy, uciekł stamtąd, kiedy zaraza wybiła prawie wszystkich mieszkańców. Ze swojego miejsca urodzenia wyniósł ubranie, które miał na sobie, zdolność posługiwania się magią, powszechnie nazywaną nekromancją, kołczan strzał, łuk i umiejętność posługiwania się nim. Podążył do ludzkich miast, aby tam poszukać jakiejś przyszłości. Nauczył się tam dwóch rzeczy: ludzkiego języka i teog, że żaden elf nie jest mile widziany wśród ludzi. Wszędzie był wytykany palcem, opluwany i przeganiany. Z czasem kiełkowała w nim nienawiść i pogarda do ludzi, krasnoludów i niziołków. Przyłączył się do grupy gnomów i półelfów, rabujących kupców. Wśród rzezimieszków nauczył się zabijania bez litości i walki sztyletem. Kiedy grupa została zaatakowana przez oddział wojska, przeżył tylko on, uciekając i ukrywając się w lesie. Po dwóch miesiącach tułania się po lesie spotkał druidów. Opatrzyli go, nakarmili i napoili. Wśród nich znalazł przyjaciół. Wiedział jednak, że swoją przyszłość znajdzie w mieście. Porusza się w nim zawsze z twarzą ukrytą w cieniu kaptura. Zaczął pracować jako najemny morderca i złodziej. Został przyłapany na włamaniu i wysłany gdzieś statkiem.
Wygląd: Ma ok. 185 cm wzrostu, czarne włosy, wbrew powszechnie przyjętej wśród elfów modzie ścięte na krótko. Chodzi lekko zgarbiony, ale jest szybki i zwinny. W przeciwieństwie do zwykłych mrocznych elfów jego skóra ma normalną barwę, jak u ludzi, natomiast oczy ma czarne, pozbawione białek. Kiedy spogląda pod światło, widać, że jego oczy świecą się, jak u kota. Ubranie:czarne spodnie, koszula, skórzane elfie buty, skórzana kurtka, czarny płaszcz z kapturem.
Opis: Jediah jest cichy i zamknięty w sobie-między innymi stąd wzięło się jego przezwisko, którego nie lubi. Jest pesymistą, nigdy nie zakłada, że coś się uda. W stosunku do przedstawicieli innych ras jest arogancki i nieuprzejmy, a czasami otwarcie okazuje wrogość. Wszędzie węszy spisek na jego życie, czasami denerwując tym swoich kompanów.
Charakter: zależy od otoczenia: jeśli jego kompanią są dobrzy i uczciwi ludzie, on też taki będzie. Jeśli naotmiast podróżuje z bandą złodziei i oszustów, będzie kradł i oszukiwał na równi z nimi.
Znane języki: język mrocznych elfów, wspólny.
Umiejętności: jest mistrzem w strzelaniu z łuku, dobrze posługuje się też sztyletem. Potrafi otwierać zamki i wspinać się po murach i drzewach. Nekromancję stosuje głównie do leczenia się kosztem sił przeciwnika.
Rasa: mroczny elf
Wiek: 16
Profesja: łowca
Historia: wychowany w elfim mieście, głęboko w puszczy, uciekł stamtąd, kiedy zaraza wybiła prawie wszystkich mieszkańców. Ze swojego miejsca urodzenia wyniósł ubranie, które miał na sobie, zdolność posługiwania się magią, powszechnie nazywaną nekromancją, kołczan strzał, łuk i umiejętność posługiwania się nim. Podążył do ludzkich miast, aby tam poszukać jakiejś przyszłości. Nauczył się tam dwóch rzeczy: ludzkiego języka i teog, że żaden elf nie jest mile widziany wśród ludzi. Wszędzie był wytykany palcem, opluwany i przeganiany. Z czasem kiełkowała w nim nienawiść i pogarda do ludzi, krasnoludów i niziołków. Przyłączył się do grupy gnomów i półelfów, rabujących kupców. Wśród rzezimieszków nauczył się zabijania bez litości i walki sztyletem. Kiedy grupa została zaatakowana przez oddział wojska, przeżył tylko on, uciekając i ukrywając się w lesie. Po dwóch miesiącach tułania się po lesie spotkał druidów. Opatrzyli go, nakarmili i napoili. Wśród nich znalazł przyjaciół. Wiedział jednak, że swoją przyszłość znajdzie w mieście. Porusza się w nim zawsze z twarzą ukrytą w cieniu kaptura. Zaczął pracować jako najemny morderca i złodziej. Został przyłapany na włamaniu i wysłany gdzieś statkiem.
Wygląd: Ma ok. 185 cm wzrostu, czarne włosy, wbrew powszechnie przyjętej wśród elfów modzie ścięte na krótko. Chodzi lekko zgarbiony, ale jest szybki i zwinny. W przeciwieństwie do zwykłych mrocznych elfów jego skóra ma normalną barwę, jak u ludzi, natomiast oczy ma czarne, pozbawione białek. Kiedy spogląda pod światło, widać, że jego oczy świecą się, jak u kota. Ubranie:czarne spodnie, koszula, skórzane elfie buty, skórzana kurtka, czarny płaszcz z kapturem.
Opis: Jediah jest cichy i zamknięty w sobie-między innymi stąd wzięło się jego przezwisko, którego nie lubi. Jest pesymistą, nigdy nie zakłada, że coś się uda. W stosunku do przedstawicieli innych ras jest arogancki i nieuprzejmy, a czasami otwarcie okazuje wrogość. Wszędzie węszy spisek na jego życie, czasami denerwując tym swoich kompanów.
Charakter: zależy od otoczenia: jeśli jego kompanią są dobrzy i uczciwi ludzie, on też taki będzie. Jeśli naotmiast podróżuje z bandą złodziei i oszustów, będzie kradł i oszukiwał na równi z nimi.
Znane języki: język mrocznych elfów, wspólny.
Umiejętności: jest mistrzem w strzelaniu z łuku, dobrze posługuje się też sztyletem. Potrafi otwierać zamki i wspinać się po murach i drzewach. Nekromancję stosuje głównie do leczenia się kosztem sił przeciwnika.
Ostatnio zmieniony niedziela, 8 stycznia 2006, 10:13 przez Isengrim Faoiltiarna, łącznie zmieniany 3 razy.
"Beg for mercy! Not that it will help you..."
Hoist the banner high!! For Commoragh!
Hoist the banner high!! For Commoragh!

-
- Kok
- Posty: 1115
- Rejestracja: niedziela, 18 grudnia 2005, 10:53
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: Hrubieszów
Więcej napisze jak dostarczął wszyscy postacie, chyba, że ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś to nich pyta ;PGavrill pisze:A MOZE BYS NAPISAL COS WIECEJ CO DO TEJ SESJI? :d
Karasnoludem tak... scenariusz będzie dość specyficzny tzn. wg. mnie i na samym początku nie będziecie mieć broni ale bardzo szybko ją zdobędziecie i nie wykluczone że znajdziesz jakąś strzelbeMalutkus pisze:Jeśli to sesja bezsystemowa i fantasy to mogę grać krasnoludem ze strzelbą?

A jeszcze tak co do scenariusza:
Będziecie schwytani za popełnie(lub za to, że ktoś was wrobił to będzie zależnie od postaci)przestępstw. Będziecie transportowani statkiem i... tu się zacznie przygoda


-
- Marynarz
- Posty: 302
- Rejestracja: czwartek, 5 stycznia 2006, 09:31
- Lokalizacja: Chorzów City Crew
- Kontakt:


-
- Marynarz
- Posty: 302
- Rejestracja: czwartek, 5 stycznia 2006, 09:31
- Lokalizacja: Chorzów City Crew
- Kontakt:
W takim razie to moja postać
Imię: Thaevis
Profesja:Nekromanta
Rasa:Elf
Wiek:25 lat
Znane języki: elficki, wspólny oraz powierzchownie niebiański
Charakter:Praworządny Zły
Wygląd:Thaevis jest posępny,chciwy i ponad wszystko kocha swoją magię
, nie zwraca uwagi na inne osoby raczej je depta w drodze do celu ( wyjątkiem są ludzie którzy mogą mu być przydatni),mówi wiele, zazwyczaj są to władcze wypowiedzi lub polecenia, Jak na nekromante przystało ubiera się w czarną szatę zdobioną fioletowymi runami, od szaty czuć lekką aurę magiczną,nieda się nie zauwarzyć też obszernej tuby ze zwojami, Thaevis ma niezwykle bladą,kościstą twarz białe włosy i czerwone oczy...zapytany o ten specyficzny wygląd kwituje pytającego pogardliwym spojrzeniem...
Ekwipunek: Szylet z kości, tuba na zwoje, liczne zwoje, księga czarów nekromanty, czarna szata nekromanty (z kapturem)
Historia:O Thaevisie wiadomo że wychował się w średniej wielkości miasteczku o nazwie Kalahia jego ojciec nie żył a matka jako tkaczka nie miała za wiele czasu dla niego, żył tam do 12 roku życia , do czasu kiedy Mistrz Neruvil odkrył w nim talent magiczny..Thaevis uczył się od Neruvila tajemnej sztuki nekromancji..wiadomo też że preszedł inicjajcję jako nekromanta w wieku 19 lat..miesiąc później znaleziono jego mistrza martwego w pokoju karczmy...o kolejnych latach życie Thaevisa niewiele wiadomo i on też niewiele o nich mówi...widać na jednak na jego ciele że przeszedł wiele transformacji i skomplikowanych rytuałów na jego ramieniu widać też wypalony znak Vecny co sugeruje że należał do jakiejś tajemnej organizacji... Miesiąc temu Thaevis został aresztowany za rzucenie zaklęcia dominacji na Księcia miasta Jirann... teraz jest transportowany jakimś statkiem prawdopodobnie do koloni kranej...
Umiejętności: Potrafi rzucań czary nekromanty, ale i typowo ofensywne jak i leczące,nieźle walczy sztyletem, wielkim skupieniu potrafi lewitować ( jeżeli można
)
Imię: Thaevis
Profesja:Nekromanta
Rasa:Elf
Wiek:25 lat
Znane języki: elficki, wspólny oraz powierzchownie niebiański
Charakter:Praworządny Zły
Wygląd:Thaevis jest posępny,chciwy i ponad wszystko kocha swoją magię
, nie zwraca uwagi na inne osoby raczej je depta w drodze do celu ( wyjątkiem są ludzie którzy mogą mu być przydatni),mówi wiele, zazwyczaj są to władcze wypowiedzi lub polecenia, Jak na nekromante przystało ubiera się w czarną szatę zdobioną fioletowymi runami, od szaty czuć lekką aurę magiczną,nieda się nie zauwarzyć też obszernej tuby ze zwojami, Thaevis ma niezwykle bladą,kościstą twarz białe włosy i czerwone oczy...zapytany o ten specyficzny wygląd kwituje pytającego pogardliwym spojrzeniem...
Ekwipunek: Szylet z kości, tuba na zwoje, liczne zwoje, księga czarów nekromanty, czarna szata nekromanty (z kapturem)
Historia:O Thaevisie wiadomo że wychował się w średniej wielkości miasteczku o nazwie Kalahia jego ojciec nie żył a matka jako tkaczka nie miała za wiele czasu dla niego, żył tam do 12 roku życia , do czasu kiedy Mistrz Neruvil odkrył w nim talent magiczny..Thaevis uczył się od Neruvila tajemnej sztuki nekromancji..wiadomo też że preszedł inicjajcję jako nekromanta w wieku 19 lat..miesiąc później znaleziono jego mistrza martwego w pokoju karczmy...o kolejnych latach życie Thaevisa niewiele wiadomo i on też niewiele o nich mówi...widać na jednak na jego ciele że przeszedł wiele transformacji i skomplikowanych rytuałów na jego ramieniu widać też wypalony znak Vecny co sugeruje że należał do jakiejś tajemnej organizacji... Miesiąc temu Thaevis został aresztowany za rzucenie zaklęcia dominacji na Księcia miasta Jirann... teraz jest transportowany jakimś statkiem prawdopodobnie do koloni kranej...
Umiejętności: Potrafi rzucań czary nekromanty, ale i typowo ofensywne jak i leczące,nieźle walczy sztyletem, wielkim skupieniu potrafi lewitować ( jeżeli można

Ostatnio zmieniony niedziela, 8 stycznia 2006, 12:07 przez Thaevis, łącznie zmieniany 2 razy.
"Jeśli słowa wypowiada się z należytą pasją, a bogowie akurat się nudzą, bywa, że cały wszechświat przeformatowuje się wokół owych słów. Słowa zawsze miały moc odmieniania świata."

-
- Marynarz
- Posty: 314
- Rejestracja: poniedziałek, 12 grudnia 2005, 16:58
- Numer GG: 9627608
- Lokalizacja: prawie Gliwice
To teraz ja:
Imię i nazwisko: Arnold Wręcemocny
Rasa:krasnolud
Wiek: 45
Profesja: saper
Historia: Arnold wychował się w dużym, krasnoludzkim mieście. Jego matka była kucharką i to od niej syn przejął sympatię do gotowania. Ojciec zaś zajmował się materiałami wybuchowymi, pracował w kopalni. Była to bardzo odpowiedzialna praca i cieszył się on wielkim poważaniem. Od najmłodszych lat przyuczał syna do zawodu. Dzięki niemu młody chłopak nauczył się wszystkiego o wysadzaniu, detonacji i eksplozji. Kiedy dorósł, wspólnie z ojcem prowadził rodzinny interes. Jednak, gdy rozpoczęła się inwazja Umbarczyków, barbarzyńskiego ludu zamieszkującego tereny na wschód od jego wioski, Arnold dostał się do armii. Z uwagi na swoje zdolności został przydzielony do brygady saperów, odpowiedzialnych za obsługę prototypowych dział prochowych. Inna rzecz, że te działa wybuchały prawie tak często, jak strzelały, w końcu były to dopiero początki tej broni. Przetrwał 3 bitwy, na trzeciej został ranny i, dzięki znajomościom, przewieziony do szpitala w południowej częćci kraju. Miał nieprawdopodobne szczęście, ponieważ akurat w następnym starciu oddziały krasnoludów poniosły druzgocącą klęskę. Jednak dzięki ofiarnej obronie mieszkańców tamtejszych terenów zdołano odeprzeć nawałę wroga. Kiedy Arnold wrócił do rodzinnego miasta, zastał tylko ruinę rodzinnego domu. Jego ojciec zginął podobno na murach w wyniku wybuchu jednej z naprędce robionych bomb.Matki nie odnalazł nigdzie. Chłopak postanowił wyruszyć w świat, by kontynuować fach rodzinny. Wiele lat służył rozmaitym królom, oferując swoje doświadczenie w bitwach, przy budowach i w kopalniach.
Wygląd: Arnold wygląda jak typowy przedstawiciel swojej rasy. Ma 110cm wzrostu i jest dobrze zbudowany (jak na krasnoluda). Jedynym odstępem od normy jest ciemna broda i włosy, które nosi starannie przystrzyżone. Jego chód jest pewny, choć z powodu wagi i wzrostu trochę chwiejny. Ubrany jest w lekką kolczugę i niebieski płaszcz z kapturem.
Opis: Jest pewny siebie i uparty. Łatwo go urazić i wyprowadzić z równowagi, a gdy to się już stanie, jest bardzo porywczy. Jednak, jeśli kogoś polubi, to jest gotów się dla niego poświęcić. Arnold jest też urodzonym pesymistą, widzi wszystko w ciemnych barwach. Niezwykłe jest to, że nie pija alkoholu, który, jak mówi rozmiękcza mózg. Przepada za to za paleniem fajki. Jego hobby to gotowanie, któremu z zacięciem się oddaje przy każdej możliwej okazji.
Charakter: neutralny chaotyczny
Znane języki: krasnoludzki, wspólny
Umiejętności: Zna się na materiałach wybuchowych i sprzęcie używanym w kopalniach. W czasie swoich podróży nabrał też wiedzy o budowaniu umocnień i okopów. Posiada także umiejętności bojowe, tak z czasów swojej służby, jak i z licznych bitew jako najemnik. Potrafi gotować i trochę zna się na ziołach stosowanych w kuchni.
Była drobna pomyłka w imieniu, ale już jest dobrze (chyba). Tak to jest jak się imię zmienia w ostatnim momencie
.
Imię i nazwisko: Arnold Wręcemocny
Rasa:krasnolud
Wiek: 45
Profesja: saper

Historia: Arnold wychował się w dużym, krasnoludzkim mieście. Jego matka była kucharką i to od niej syn przejął sympatię do gotowania. Ojciec zaś zajmował się materiałami wybuchowymi, pracował w kopalni. Była to bardzo odpowiedzialna praca i cieszył się on wielkim poważaniem. Od najmłodszych lat przyuczał syna do zawodu. Dzięki niemu młody chłopak nauczył się wszystkiego o wysadzaniu, detonacji i eksplozji. Kiedy dorósł, wspólnie z ojcem prowadził rodzinny interes. Jednak, gdy rozpoczęła się inwazja Umbarczyków, barbarzyńskiego ludu zamieszkującego tereny na wschód od jego wioski, Arnold dostał się do armii. Z uwagi na swoje zdolności został przydzielony do brygady saperów, odpowiedzialnych za obsługę prototypowych dział prochowych. Inna rzecz, że te działa wybuchały prawie tak często, jak strzelały, w końcu były to dopiero początki tej broni. Przetrwał 3 bitwy, na trzeciej został ranny i, dzięki znajomościom, przewieziony do szpitala w południowej częćci kraju. Miał nieprawdopodobne szczęście, ponieważ akurat w następnym starciu oddziały krasnoludów poniosły druzgocącą klęskę. Jednak dzięki ofiarnej obronie mieszkańców tamtejszych terenów zdołano odeprzeć nawałę wroga. Kiedy Arnold wrócił do rodzinnego miasta, zastał tylko ruinę rodzinnego domu. Jego ojciec zginął podobno na murach w wyniku wybuchu jednej z naprędce robionych bomb.Matki nie odnalazł nigdzie. Chłopak postanowił wyruszyć w świat, by kontynuować fach rodzinny. Wiele lat służył rozmaitym królom, oferując swoje doświadczenie w bitwach, przy budowach i w kopalniach.
Wygląd: Arnold wygląda jak typowy przedstawiciel swojej rasy. Ma 110cm wzrostu i jest dobrze zbudowany (jak na krasnoluda). Jedynym odstępem od normy jest ciemna broda i włosy, które nosi starannie przystrzyżone. Jego chód jest pewny, choć z powodu wagi i wzrostu trochę chwiejny. Ubrany jest w lekką kolczugę i niebieski płaszcz z kapturem.
Opis: Jest pewny siebie i uparty. Łatwo go urazić i wyprowadzić z równowagi, a gdy to się już stanie, jest bardzo porywczy. Jednak, jeśli kogoś polubi, to jest gotów się dla niego poświęcić. Arnold jest też urodzonym pesymistą, widzi wszystko w ciemnych barwach. Niezwykłe jest to, że nie pija alkoholu, który, jak mówi rozmiękcza mózg. Przepada za to za paleniem fajki. Jego hobby to gotowanie, któremu z zacięciem się oddaje przy każdej możliwej okazji.
Charakter: neutralny chaotyczny
Znane języki: krasnoludzki, wspólny
Umiejętności: Zna się na materiałach wybuchowych i sprzęcie używanym w kopalniach. W czasie swoich podróży nabrał też wiedzy o budowaniu umocnień i okopów. Posiada także umiejętności bojowe, tak z czasów swojej służby, jak i z licznych bitew jako najemnik. Potrafi gotować i trochę zna się na ziołach stosowanych w kuchni.
Była drobna pomyłka w imieniu, ale już jest dobrze (chyba). Tak to jest jak się imię zmienia w ostatnim momencie

Ostatnio zmieniony niedziela, 8 stycznia 2006, 10:31 przez Malutkus, łącznie zmieniany 2 razy.

-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone

-
- Marynarz
- Posty: 314
- Rejestracja: poniedziałek, 12 grudnia 2005, 16:58
- Numer GG: 9627608
- Lokalizacja: prawie Gliwice

-
- Tawerniak
- Posty: 2122
- Rejestracja: poniedziałek, 3 października 2005, 13:57
- Numer GG: 5438992
- Lokalizacja: Mroczna Wieża
- Kontakt:
Imię: Hallebenius
Rasa:elf
Wiek: 50
Profesja: druid
Historia: Hallebenius został porzucony przez swą matkę w lesie i znaleziony przez druidów, którzy wychowali go na jednego z nich. Hallebenius bardzo chciał pomagać innym, toteż wybrał się w podróż po świecie.
Wygląd: Bardzo wysoki i chudy. Ma bujną, długą, białą brodę. Chodzi w białej tunice, często podpiera się laską
Charakter: Dobry
Znane języki: elficki, wspólny, tajemny druidzki (;))
Umiejętności: uzdrowiciel (ludzi i drzew), dość dobry w walce laską.
Rasa:elf
Wiek: 50
Profesja: druid
Historia: Hallebenius został porzucony przez swą matkę w lesie i znaleziony przez druidów, którzy wychowali go na jednego z nich. Hallebenius bardzo chciał pomagać innym, toteż wybrał się w podróż po świecie.
Wygląd: Bardzo wysoki i chudy. Ma bujną, długą, białą brodę. Chodzi w białej tunice, często podpiera się laską
Charakter: Dobry
Znane języki: elficki, wspólny, tajemny druidzki (;))
Umiejętności: uzdrowiciel (ludzi i drzew), dość dobry w walce laską.


-
- Marynarz
- Posty: 302
- Rejestracja: czwartek, 5 stycznia 2006, 09:31
- Lokalizacja: Chorzów City Crew
- Kontakt:
No szykuje się niezła sesja na odgrywanie ról
nie moge sie doczekać... kiedy zaczniemy.
PS: a kiedy właściwie zaczniemy ?

PS: a kiedy właściwie zaczniemy ?
"Jeśli słowa wypowiada się z należytą pasją, a bogowie akurat się nudzą, bywa, że cały wszechświat przeformatowuje się wokół owych słów. Słowa zawsze miały moc odmieniania świata."

-
- Majtek
- Posty: 135
- Rejestracja: piątek, 9 grudnia 2005, 21:58
- Numer GG: 1170597
- Lokalizacja: wrocek
jesli mozna to z checia sie dolacze ;]
Imię i nazwisko: Carlista Morn
Rasa: pół-pantera
Wiek: 23 lata
Profesja: zabójczyni
Historia:
... kiedy jej powieki wreszcie pozwolily sie powoli uniesc, ujrzala rozmazane, migajace ksztaly... kiedy powrocila ostrosc, jej oczom ukazalo sie jasne swiatlo migajace od poruszanych lekkim wiatrem plomieni swiec i pochodni... tysiace szkalnych pojemnikow, probowek polaczonych jeszcze wieksza iloscia rurek i przewodow... zesztywnialy kark wreszcie pozwolil obrocic lekko glowe na bok... czesc z nich poprzypinana do jej ciala... nie mogla sobie nic przypomniec... krew powoli zaczela krazyc w jej zylach... poczula potworny bol... glowa, rece, nogi... nie mogla sie podniesc, cos jej w tym skutecznie przeszkadzalo... pasy... wtedy ktos wszedl...
- Moje dzielo skonczone! - rozniosl sie echem po sali znajomy glos...
widzac jej metny wzrok, podszedl do niej...
- O tobie mowie moje dziecko... - powiedzial calujac ja w czolo...
w ten sposob dla niektorych szalony, dla innych genialny naukowiec-mag Mersil przemienil swoja 16-letnia corke w pol-zwierze...
zawsze go kochala i nawet to nie zachwialo jej milosci... przeciez sama tego chciala... zawsze byla lojalna i chciala mu pomagac...
wyszkolil ja w bieglym poslugiwaniu sie krotkimi nozami i sejmitarami...
gdy zabili jej ojca nazywajac szalencem, zemscila sie poczula krew na ostrzu... na rekach... na ustach... zwierzecy instynkt i jej ludzka czesc byla w ekstazie gdy zabijala... i tak zaczela zabijac na zlecenie... byla szybka i skuteczna...
Wygląd:
180cm, ostre kly, kocie zielone oczy, kocie uszy, czarny ogon, rece z wszczepionymi wysuwajacymi sie pazurami, reszta to ciało kobiece, smukłe i zgrabne... dlugie falujace czarne wlosy, namietne usta...
dodatkowo uszy, rece od lokci po dlonie i nogi od kolan w dol pokryte czarna, krotka, aksamitna, miekka siercia...
Opis:
rzadko kogos slucha, chyba ze to zlecenie... indywidualistka, uwodzicielka, drapieżna, bez skrupulow, gdy zabija...
Charakter: zły
Znane języki: wspolny
Umiejętności: biegle posluguje sie krotkimi nozami, sejmitarami, akrobatyka, ciche zabojstwa, mruczenie
Imię i nazwisko: Carlista Morn
Rasa: pół-pantera
Wiek: 23 lata
Profesja: zabójczyni
Historia:
... kiedy jej powieki wreszcie pozwolily sie powoli uniesc, ujrzala rozmazane, migajace ksztaly... kiedy powrocila ostrosc, jej oczom ukazalo sie jasne swiatlo migajace od poruszanych lekkim wiatrem plomieni swiec i pochodni... tysiace szkalnych pojemnikow, probowek polaczonych jeszcze wieksza iloscia rurek i przewodow... zesztywnialy kark wreszcie pozwolil obrocic lekko glowe na bok... czesc z nich poprzypinana do jej ciala... nie mogla sobie nic przypomniec... krew powoli zaczela krazyc w jej zylach... poczula potworny bol... glowa, rece, nogi... nie mogla sie podniesc, cos jej w tym skutecznie przeszkadzalo... pasy... wtedy ktos wszedl...
- Moje dzielo skonczone! - rozniosl sie echem po sali znajomy glos...
widzac jej metny wzrok, podszedl do niej...
- O tobie mowie moje dziecko... - powiedzial calujac ja w czolo...
w ten sposob dla niektorych szalony, dla innych genialny naukowiec-mag Mersil przemienil swoja 16-letnia corke w pol-zwierze...
zawsze go kochala i nawet to nie zachwialo jej milosci... przeciez sama tego chciala... zawsze byla lojalna i chciala mu pomagac...
wyszkolil ja w bieglym poslugiwaniu sie krotkimi nozami i sejmitarami...
gdy zabili jej ojca nazywajac szalencem, zemscila sie poczula krew na ostrzu... na rekach... na ustach... zwierzecy instynkt i jej ludzka czesc byla w ekstazie gdy zabijala... i tak zaczela zabijac na zlecenie... byla szybka i skuteczna...
Wygląd:
180cm, ostre kly, kocie zielone oczy, kocie uszy, czarny ogon, rece z wszczepionymi wysuwajacymi sie pazurami, reszta to ciało kobiece, smukłe i zgrabne... dlugie falujace czarne wlosy, namietne usta...
dodatkowo uszy, rece od lokci po dlonie i nogi od kolan w dol pokryte czarna, krotka, aksamitna, miekka siercia...
Opis:
rzadko kogos slucha, chyba ze to zlecenie... indywidualistka, uwodzicielka, drapieżna, bez skrupulow, gdy zabija...
Charakter: zły
Znane języki: wspolny
Umiejętności: biegle posluguje sie krotkimi nozami, sejmitarami, akrobatyka, ciche zabojstwa, mruczenie

they said that bunnies didn't fly... but Bunny didn't care...
