Strona 1 z 4

[Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: piątek, 6 listopada 2009, 15:51
autor: Wevewolf
Obrazek Aen Ithlinnespeath

Gracjan Huxley szedł powoli wzdłuż ciemnych budynków. W wysokie dachy bębnił ciężki deszcz, kałuże rozlewały się mu pod nogami. Koty pryskały mu sprzed nosa, znikały za narożnikami, wpadały do rynsztoków komentując to przeraźliwymi miąknięciami. Gracjan był przeklęcie zły. Z rozmachem kopnął zezwłok psa śmierdzący pod "Złotym Smokiem". Szedł dalej nie oglądając się.
Kurewska pogoda, kurewskie zadanie, kurewska zapłata. Poprawił miecz kołyszący mu się u pasa w skórzanej pochwie, poruszył barkami, rozciągnął się. Stał przed szyldem na którym ktoś wymalował białą
farbą wyraziste litery. "Codringher i Fenn".
Gdy ktoś miał jakieś problemy, nieważne czy był człowiekiem, elfem, krasnoludem czy pieprzonym gnomem - zwykle związane z zaciągniętym długiem bądź jakimś natrętnym i niechcianym teściem, szedł do Codringhera. Tak, do Codringhera, gdyż jego rzekomy wspólnik był najzwyklejszym na świecie wymysłem, co potwierdziło jakieś pół tuzina osób z którymi Codringher się "przyjaźnił" choć nie jest to może dobre określenie dla tego rodzaju osobników. Nieważne jednak: jedno jest pewne. Fenn nie istnieje. I nie istniał. Codringher był kimś w rodzaju detektywa, komornika i płatnego zabójcy. Specjalizował się we wszystkich dziedzinach i rzadko się zdarzało by zawiódł klienta. Miał też kota, mądre, czarne kocisko, które zawsze siadało mu na kolanach gdy Codringher rozmawiał ze swoimi zleceniodawcami. Kot miał zawsze brudne łapki.
Gracjan uśmiechnął się paskudnie, w gruncie rzeczy, w obecnym momencie nie był wyjątkiem. On też miał
pewien problem. Nieco różny od zwyczajnych, ale jednak problem.
Zabębnił w drzwi, okutą srebrnymi ćwiekami rękawicą. Odpowiedziało mu milczenie. Załomotał ponownie.
Znów cisza. Odczekał chwilę a potem zaklął szpetnie.
- Co oni mi każą robić... - uniósł dłoń i szybko nakreślił w powietrzu niewielki znak. Drzwi trzasnęły, wyleciały
z zawiasów, rąbnęły o podłogę czyniąc diablo dużo hałasu. Gracjan wskoczył do środka wyszarpując miecz z pochwy. Ledwo uchylił się przed lotkami wystrzelonymi z maszyny stojącej na końcu korytarza.
- Na przyszłość przydałoby mi się, kurwa, trochę uważać - mruknął pod nosem.
Ruszył szybko korytarzem zerkając na liczne drzwi. W końcu zza jednych dosłyszał jakiś ruch. Przystanął, położył rękę na klamce. Odetchnął głęboko.
Szarpnął drzwi, wskoczył do pomieszczenia. Rozległ się głośny świst, Gracjan krzyknął, zawirował w
umykającym oczom, szybkim piruecie, odbił bełt lecący w jego stronę z zawrotną prędkością.
Codringher stał na szeroko rozstawionych nogach, w dłoni trzymał krótki miecz, żałośnie mały w stosunku do brzytwy przeciwnika. Kusza leżała u stóp detektywa, odrzucona jako zbędna.
Gracjan wyprostował się.
- Oddaj przepowiednię, Codringher - zasyczał.
- Wiedźmin.
- Co?
- Wiedźmin. - powtórzył detektyw zaciskając palce na mieczu - Jesteś wiedźminem.
- To nie ma teraz znaczenia.
- Był tu już jeden wiedźmin. Wypytywał o to samo co ty. I o coś jeszcze.
- O co?
- O Cirillę z Cintry.
Gracjan przybrał pozycję szermierczą, splunął.
- Nie interesuje mnie to.
- Czekaj! - wrzasnął Codringher cofając się szybko - Nie wiesz co stracisz! Tylko ja wiem gdzie jest przepowiednia! Jeśli mnie zabijesz...
- Gdzie ona jest?
- Jeśli mnie...
- GDZIE ONA JEST! - Gracjan pokonał dystans dzielący go do detektywa, szybkim ciosem wytrącił broń z ręki, rąbnął dwurącz mierząc w obojczyk. Chrupnęło, ręka zawisła na strzępku mięśni, krew siknęła długim strumieniem na pokryte kurzem półki z księgami. - Nie będę powtarzał pytania, kurwo leśna - zasyczał Gracjan. Codringher wił się u jego stóp trzymając się za półkikut.
- Postępujesz wbrew kodeksowi wiedźminów...
- Gdzie ona jest?
- Zabijanie to dokonywanie wyboru! - ryknął Codringher. Nagle jednak sytuacja zmieniła się. Wyczuł coś dziwnego w głosie jego oprawcy.
Gracjan rąbnął go pięścią w twarz, detektyw splunął i zaśmiał się chrapliwie rozcierając podbite oko.
- Nie masz nic! - zarechotał - Nic co możesz mi zrobić, czym możesz mi grozić.
- Gdzie ona jest?
- Nie dowiesz się tak łatwo!
Znów cios. Znów śmiech.
- I co mi zrobisz wiedźminku? Dobrze ci radzę, omówmy to na spokojnie...
W tym momencie Gracjan chwycił go za fraki i podniósł jednym szarpnięciem. Codringher patrzył teraz prosto w jego nienaturalne, zielone oczy.
- Mów.
- Itlina - wycharczał detektyw - To bardzo długa opowieść. Zaraz się wykrwawię. Opatrz mnie i porozmawiamy spokojnie.
Zachowywał się dość pewnie jak na człowieka bez ręki.
Zbyt pewnie.

Obrazek W mniej więcej tym samym czasie, w Oxenfurcie, w znanym kramie Deus Ex Machina rozgorzała dyskusja między czterema kupcami ze wszystkich stron świata.
- Mus nam - krzyknął Zoltan Chivay, krasnolud z południa - Na północ ruszyć, ku Mahakamowi. Każdy głupi wie że wojna przyjdzie i że Oxenfurt nie będzie oszczędzony.
- Ja myślę inaczej - zagrzmiał Esteban z Poviss zamiatając podłogę długą, czerwoną peleryną - Neutralność miasta mędrców ochroni go przed najazdami Nilfgaardczyków, ręczę za to królewskim słowem.
- Jak dziecko - pokręcił głową Zoltan - Myślicie że cesarz Emhyr będzie patrzył na jakąś durną neutralność? Zetrze wszystko i wszystkich żeby osiągnąć swój cel.
- O jakim celu mówicie? - zapytał niziołek ze wschodu, Lanzy Forenheart, znany ze świetnych wyrobów mlecznych.
Pozostali spojrzeli po sobie znacząco.
- Nie słuchasz zbyt często najnowszych wieści, co Lanzy?
Niziołek wzruszył ramionami.
- To prawda, nie interesuję się polityką.
- Polityką? - parsknął krasnolud - Tu raczej idzie o życie i przyszłość całych pokoleń, panie Lanzy! A nie o politykę naszych "królików"
- Uważaj - syknął Esteban - Uważaj Zoltan, bo gotowyś powiedzieć coś czego możesz potem bardzo żałować.
- Szczerze powiedziawszy - odezwał się milczący do tej pory Jonasz Hugley, znany handlarz z Novigradu - Dla mnie również nie jest zbyt zrozumiały cel Nilfgaardu, mości panowie.
- No masz - westchnął Esteban - Trzeba będzie doinformować naszych kochanych przyjaciół.
- Jużci - parsknął Zoltan - Sam informuj jak masz ochotę.
- Dobrze. Słyszeliście może, panowie, przepowiednie Itliny, elfiej wieszczki?
- Tak... pamiętam. Coś mi w głowie świta.
- Tobie, Lanzy - pokiwał głową Jonasz - Jedyne co może zaświecić to pustka w brzuchu.
- Zamknij się.
- Itlina - ciągnął Esteban - Przepowiedziała że świat umrze i odrodzi się. Oto słowa tej przepowiedni:

Aen Ithlinnespeath
"Zaprawdę, powiadam wam, oto nadchodzi wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Nadchodzi Czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireadh, Czas Końca. Świat umrze wsród mrozu, a odrodzi sie wraz z nowym słońcem. Odrodzi sie ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem.
Ess'tuath esse! Tak będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam - wprzód spłynie ziemia krwią Aen Seidhe, Krwią Elfów..."


Emhyr - podjął po chwili ciszy Esteban - Nie chce tak naprawdę zawładnąć światem. Chce odnaleźć prawdziwy zapis przepowiedni.
- Ten jest nieprawdziwy?
- Lub nie do końca zgodny z prawdą. Już pierwsze wersy dają wiele do myślenia: wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Wiek miecza i topora, znany inaczej pod nazwą Seadd Ess'traut. To wiek który rozpoczęły
wojska elfie, trzydzieści siedem tysięcy lat temu, pod władzą Juaranda Ass'Uira. Trwał dwadzieścia trzy lata, zakończył się rzezią w jednym z elfich miast. W Shaerrawedd.
- Nie wiedziałem że to miasto jest tak stare - mruknął w zadumieniu Zoltan.
- Rzecz leży w tym, że wówczas, z Shaerrawedd coś skradziono. Coś bardzo tajemniczego i groźnego dla całego świata.
- Co?
- Księgę Apokalipsy, Dwudziestu Dwóch Plag. Księgi nigdy nie odnaleziono i z czasem przestano się nią interesować, ale ja myślę że to fragment klucza jak odnaleźć prawdziwą przepowiednię. Idźmy wersami dalej:
...Białego Zimna i Białego Światła, Czas Szaleństwa i Czas Pogardy, Tedd Deireadh, Czas Końca. Świat umrze
mrozu...
Zbieżność między zapowiedzią końca świata a anegdotą do kradzieży Księgi Apokalipsy, wydaje się być nieprzypadkowa. Ponadto Białe Zimno i Białe Światło to nic innego jak tylko określenie Shaerrawedd
.... A odrodzi sie wraz z nowym słońcem. Odrodzi sie ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem.
To największa zagadka współczesnego świata. Hen Ichaer, elfia krew. Ziarno trzeba będzie odnaleźć.
- Jak... odnaleźć??
- Ziarno które wykiełkuje jest przenośnią do dziecka zrodzonego z elfiej krwi, mężnej królowej Calanthe z Cintry. Dziewczyna owa jest bardzo ważna dla cesarza gdyż stanowi część klucza do prawdziwej przepowiedni. Jest medium.
- Medium?
- Odbiornikiem, mówcą, wyrocznią. Przepowiada przyszłość.
- Wieszczka?
- Jakgdyby.
-... Ess'tuath esse! Tak będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam - wprzód spłynie ziemia krwią Aen Seidhe, Krwią Elfów... To się już dzieje. Rzeki spłynęły krwią elfów. Hen Ichaer. Elfy są też kluczem który należy przestudiować.
- Stokrotka...
- Co pieprzysz, Lanzy?
- Stokrotka z dolin! Ona... Słuchajcie byłem kiedyś bardzo daleko na południu, gdzie w wiosce diabeł pewienstraszył...
- Dajcie mu wódki - jęknął Zoltan. - Bo gotów nam o smokach złotych opowiadać!
- Diabeł nieistotny! Był tam bowiem wiedźmin, Geralt, kumpel mój. To znaczy przyjaciela mojego kumpel. Dainty'ego. Złapały go bowiem elfy. Już chciały go zastrzelić, gdy na pole egzekucji weszła... stokrotka. A owa stokrotka była wieszczką, pochodziła z wioski gdzie mówiła za pewną starą babkę. Babka owa miała pewną bardzo starą księgę w której między innymi wzmianki były o potworach i o...
- Księgę?
- Tak. Tytułu nie pamiętam, w starym języku pisana była ponoć. Ale coś jak... Darwa'du Plarhe Apokalipsus.
Kubek który ściskał w dłoni Jonasz potoczył się po podłodze. W dziwnej ciszy jaka zapadła, odezwał się nagle Zoltan Chivay
- No to, kurwa pięknie.
- Emhyr jest jedyną osobą która zdaje sobie sprawę z tego że przepowiednia jest fałszywa? - zapytał cicho Lanzy.
- Niestety, nie. - Esteban wyprostował się, jego kolczuga zabrzęczała groźnie - Jest jeszcze jedna frakcja której diablo zależy na tej przepowiedni.
- Kto?
- Wiedźmini.
Piątka przyjaciół siedząca w pobliżu słuchała już od jakiegoś czasu rozmowy, a teraz postanowiła działać.
Znaleźli się tutaj, jako towarzysze, choć nie znali się dobrze. Połączyła ich niedawna awantura w karczmie i chęć przeżycia przygód.

***

Nad Kaer Morhen wzeszło słońce. Promienie padły na fosę w której szczerzyły zęby zmruszałe czaszki. Sporych rozmiarów kruk przysiadł na dzidzie wbitej w rozmokłą ziemię i wydał z siebie długi, zdławiony pokrzyk.
Wiedźminskie Siedliszcze budziło się do życia.
Na plac treningowy wyszły dwie osoby, wciąż zaspane. Jedną z nich była dziewczyna, zielonooka i szarowłosa. Towarzyszący jej mężczyzna był zdecydowanie wiedźminem. Miał krótkie brązowe włosy i bujny zarost. Na poliku widniała nieduża choć świeża blizna.
Stanęli naprzeciw siebie, dziewczyna i wiedźmin, mierząc się spojrzeniami. Szybko rozciągnęli wszystkie mięśnie ciała wciąż spoglądając jeden na drugiego. Po chwili dobyli mieczy zawieszonych na plecach i zamarli w pozycjach szermierczych, nie spuszczając wzroku z przeciwnika.
Dziewczyna ruszyła do przodu, miękkim kocim krokiem, przepięknie balansując całym ciałem. Wiedźmin nie ruszył się z miejsca, miecz ułożył poziomo względem siebie, zgarbił się lekko. Dziewczyna przystanęła.
Skoczyła, zamachnęła się, zadała szerokie cięcie z lewej. Wiedźmin zakeblotał w biodrach, odbił ostrze z wielką łatwością, odwrócił się i uderzył mierząc w łydki. Dziewczyna sparowała cios ale była słabsza, cisnęło nią do tyłu. Odzyskała równowagę, zasłoniła się przed ciosem, zawirowała w odwrotnym piruecie, zadała trzy szybkie cięcia. Wszystkie zostały sparowane. Wiedźmin odbił klingę, związał dwa miecze szybkim młynkiem, uderzył ją barkiem. Czuła jego oddech na swojej szyi, uderzyła go biodrami, odskoczyła zwinnie. Wiedźmin skoczył ponownie, odpowiedziała na wezwanie odbiła ostrze i wystrzeliła do przodu a ostrzem zręcznie dotknęła podbródka mężczyzny.
- Bardzo ładnie - wysapał wiedźmin. - Naprawdę ładnie, Ciri. A teraz spróbujemy jeszcze raz...
Obrazek no cóż, tym cierpliwym którzy przebrnęli przez "krótki wstęp" nie pozstaje nic innego jak tylko zgłosić się do sesji. Wzór karty wszyscy znamy. Wygląd, specjalizacja, osobowość, ciemne strony, ekwipunek, broń itp. Im więcej informacji o bohaterze tym lepiej. Przyjmę piątkę graczy, przynajmniej jeden post na tydzień. Bez pięciolinijkowców. Jak można się domyśleć, zaczniecie w Oxenfurcie, w kramie Deus Ex Machina. Rekrutacja potrwa około dwóch tygodni, chyba że dojdzie sporo dobrych kart i będę pewien że nic mnie nie zaskoczy. No i historia - tyle ile zwykle. A4.
Pytania w temacie. Można grać wiedźminem. ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: piątek, 6 listopada 2009, 16:09
autor: Sciass
Zgodnie z zapowiedzią zgłaszam się, kartę niedługo prześlę.

Edit. Dobra dobra. Pass. Już poprawiam ;p.

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: piątek, 6 listopada 2009, 17:14
autor: the_weird_one
Zgodnie z zapowiedzią zgłaszam się, kartę niedługo prześlę. ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: piątek, 6 listopada 2009, 21:23
autor: Alien
Ted i jakubek? ;)

@wolf- pracuję nad kartą emerytowanego żołnierza- krasnoluda jeśli dobrze pójdzie będzie jutro.

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: piątek, 6 listopada 2009, 21:57
autor: Wevewolf
miło że już trzy zgłoszenia ale usilnie poszukuję zastrzyku nowości. Coś tam zaproponował Mekow, czekamy na ciebie, stary :smile:

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: sobota, 7 listopada 2009, 09:32
autor: Mekow
Aha... ta rekrutacja... yyy. No dobra ;)

Przepraszam, ale czy przeczytanie wstępu jest wymagane ? :?
Skoro znajomość systemu nie jest ;)


Nie wiem którą wybrać postać (jak zwykle), więc wysyłam info o wszystkich... niektórych moich postaciach. Domyślam się, że nie mogę zagrać elfką milionerką, czy kartografem biedronkowcem ;)
Niech MG wybierze tę, która będzie mu najbardziej pasować - do pozostałych postaci i do sesji.


Palladyna można chyba łatwo przerobić na wiedźmina <myśli>

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: sobota, 7 listopada 2009, 19:04
autor: Wevewolf
mekow - elfia milionerka ;)
weird - moje historie nie są alternatywne, doceniam szczerość ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: sobota, 7 listopada 2009, 21:24
autor: the_weird_one
Wevewolf pisze:weird - moje historie nie są alternatywne,
Polemizowałbym.
Wevewolf pisze:doceniam szczerość ;)
Tym bardziej bym polemizował, i to nie docenianie. ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: niedziela, 8 listopada 2009, 11:15
autor: Mekow
Wevewolf pisze:mekow - elfia milionerka ;)
OK, skoro mogę ;)
Wydawało mi się, że nie pasuje do systemu, ale to już Twoja decyzja MG :D

Ta karta wymaga poprawienia. Będzie tak szybko jak się da - póki co wysyłam info o niej ;)


Uprasza się zatem o nie dołączanie do gry krasnoludami, niziołkami, gnomami i innymi podobnymi rasami. Jeśli ktoś się zdecyduje, to ta rasistka poderżnie waszym postacią gardła przy pierwszym postoju. A to raczej nie wpłynie pozytywnie na sesję ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: niedziela, 8 listopada 2009, 17:26
autor: Sciass
...A ja jestem za tym aby w grze był ktoś z wymienionych wyżej ras. Konflikty to jest to :D.

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: niedziela, 8 listopada 2009, 17:50
autor: the_weird_one
Wystarczy mieszaniec w osobie mojej postaci. :lol:

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 09:56
autor: Alien
Mekow pisze:
Uprasza się zatem o nie dołączanie do gry krasnoludami, niziołkami, gnomami i innymi podobnymi rasami. Jeśli ktoś się zdecyduje, to ta rasistka poderżnie waszym postacią gardła przy pierwszym postoju. A to raczej nie wpłynie pozytywnie na sesję ;)
za późno( jeśli zostanę przyjęty ;) )
@wolf reszta histori mojego krasnoluda na dniach :)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 12:17
autor: Mekow
Ktoś mi ostatnio powiedział, że drużyna nie musi się składać z lubiących się postaci... Ale jeśli jedna z nich będzie zabijać inne, to nie sądzę, aby to był dobry pomysł. Co to za drużyna co ma w składzie nazistę i żyda ?

Wysyłam to co mam - historia jest niedokończona. Jest szkic drugiej połowy.
Za jakiś tydzień mogę mieć całość... mogę, jeśli będzie trzeba.


Teraz MG będzie miał ogląd sytuacji i niech podejmie jakąś rozsądną decyzję.

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 16:53
autor: Wevewolf
no dobra. Jedziemy.

@mekow
kartę przeczytałem, powiem ci że jeśli ci się nie chce, możesz sobie odpuścić drugą część historii ta i tak mówi mi bardzo wiele o twojej postaci. Wystarczająco wiele, powiedziałbym. Niemniej jeśli wyślesz, z pewnością przeczytam. Postać naprawdę bardzo ciekawa. Co do nienawiści w stosunku do krasnali - jeśli będziesz odgrywać postać - to bardzo dobrze. Tylko tyle, naprawdę. Jeśli na początku się pozabijacie - zostanie o jednego mniej a historia się będzie toczyć.

@weird
wgląd w Teda zakończony, postać bardzo intrygująca. Ponieważ nie mam żadnych zastrzeżeń, pozwalam sobie ominąć cię.

@sciass
jak wyżej

@Alien
karta nie jak na twoje standardy - bardzo dobra. Obyś za szybko jej nie utracił. To raz a dwa - czekam na historię ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 20:38
autor: Nekonushi
Jest jeszcze czas na napisanie?

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 21:22
autor: Wevewolf
oczywiście że tak, okrągły tydzień. (no dobra do piątku)

gwoli, weird, każdy z was rozpoczyna w nieco innym miejscu więc będziecie mieli trochę czasu kreatywność ;)

Re: [Wiedźmin] Aen Ithlinnespeath (rekrutacja)

: poniedziałek, 9 listopada 2009, 23:06
autor: Isengrim Faoiltiarna
Znajdzie się jeszcze miejsce dla jednego gracza? :) Kartę muszę tylko nieco przerobić, chciałem pograć postacią z innej sesji, która niestety padła :)