[WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta

-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
[WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
[WFRP 2.0] Objawy nienawiści
Jest to kontynuacja sesji która (zdaje się, że) umarła i do której kontynuacji zostałem poproszony przez Ozu (ciekawe czy chce by kolejna postać jej oszalała...a zresztą nieważne...) Tak więc skoro jest to sesja dedykowana, do rozpoczęcia jej potrzebuje podpisików tutaj wszystkich poniżej zaproszonych rzez Ozu graczy dla jej rozpoczęcia:
Ouzaru
Deadmoon
Proszę również w trakcie potwierdzenia uczestnictwa w sesji opublikować w tym temacie swe karty postaci
Jest to kontynuacja sesji która (zdaje się, że) umarła i do której kontynuacji zostałem poproszony przez Ozu (ciekawe czy chce by kolejna postać jej oszalała...a zresztą nieważne...) Tak więc skoro jest to sesja dedykowana, do rozpoczęcia jej potrzebuje podpisików tutaj wszystkich poniżej zaproszonych rzez Ozu graczy dla jej rozpoczęcia:
Ouzaru
Deadmoon
Proszę również w trakcie potwierdzenia uczestnictwa w sesji opublikować w tym temacie swe karty postaci
Ostatnio zmieniony środa, 23 kwietnia 2008, 00:32 przez Artos, łącznie zmieniany 2 razy.

Re: [WFRP 2.0] Objawy Zła
Potwierdzam chęć grania podpisując się tu łapkami i nóżkami =] DeaD wypowie się nieco później, bo go na necie brak
Artosiku, no chyba mi nie wymęczysz kolejnej postaci, co? ^^

Ostatnio zmieniony niedziela, 4 maja 2008, 19:03 przez Ouzaru, łącznie zmieniany 1 raz.

-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy Zła
Spoks spoks. Najpierw musze skonczyc z tamta 
[LEP, LEP]
Dokonana została zmiana nazwy i postaci. Wszystkich graczy prosze o dostarczenie nowych KP zgodnie z poprzednimi zasadami.
Ministerstwo Zdrowia ostrzega - floodowanie szkodzi zdrowiu - dop. Phoven

[LEP, LEP]
Dokonana została zmiana nazwy i postaci. Wszystkich graczy prosze o dostarczenie nowych KP zgodnie z poprzednimi zasadami.
Ministerstwo Zdrowia ostrzega - floodowanie szkodzi zdrowiu - dop. Phoven

-
- Mat
- Posty: 517
- Rejestracja: czwartek, 2 listopada 2006, 00:43
- Numer GG: 8174525
- Lokalizacja: Świat, w którym baśń ta dzieje się
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści
Potwierdzam uczestnictwo w przygodzie (a jakże!), a karta postaci zmaterializuje się tutaj w przeciągu 48 godzin. Może szybciej.


Bóg mi wybaczy. To jego zawód. - Heinrich Heine
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek

-
- Pomywacz
- Posty: 33
- Rejestracja: wtorek, 22 kwietnia 2008, 17:08
- Numer GG: 796737
- Lokalizacja: Centrum dowodzenia światem - Chorzów Batory
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści
Witam wszystkich
piszę się oczywiście na sesję, jeszcze dziś dostarczę KP.
-edit-
Imię: Alrik Ruffisson
Rasa: krasnolud, mężczyzna
Profesja: wojownik podziemny
Wiek: 150 lat
Wzrost: ok 140cm
Waga: ok 90kg
Wygląd:
Długa, rdzawo ruda broda, oraz starsznie wielkie, rozłożyste barki to znak rozpoznawczy Alrika Ruffissona. W lewej ręce założona jest okrągła tarcza z herbem młota na tle kwadratowej tarczy, osłona jest cała porysowana, pewnie nie raz ochroniła krasnoluda przed ciosem. Za grubym, skórzanym pasem spoczywa obustrony młot bitewny. Niestety przez jego wiek, lub zastosowanie, niemalże cała jedna strona jest ukruszona. Krasnolud odziany jest w grubą i gęstą kolczugę, z dwoma żelaznymi naramiennikami. Twarz krasnoluda jest oszpecona. Kilkukrotnie złamany nos, wybite dwa przednie zęby, oraz długa blizna, przez pół lewego policzka. Na głowie, sterczy zwykły, żelazny hełm. Cały odrapany i poobijany. Na stopach ma parę butów, z żelaznym podbiciem, a na twarzy maluje się kac.
Zachowanie:
Egoista, prześmiewca, zachłannik, skąpiec. Nienawidzi elfów, oraz orków.
Rodzina:
Najbliższa rodzina już nie żyje. Ojciec - Ruffi Snorrisson, padł z ręki orka z wytatułowanym krzyżem na czole. Alrik przysiągł, że znajdzie i zabije tego plugawego orka, i pomści śmierć ojca. Matka zmarła tuż po porodzie. Rodzeństwo: brak.
Bóstwo: Grimnir
Historia:
Jego ojciec - Ruffi Snorrisson, niemalże odrazu widział w nim wielkiego wojownika. Gdy był jeszcze malutki, chciał go nauczyć kunsztu wojennego - nigdy mu to nie wychodziło. Alrik dojrzewał w spokoju, w wielkim, krasnoludzkim mieście. Gdy liczył sobie 30 lat, razem z ojcem wyprowadził się do niewielkiej wioski, ojciec chciał zrobić z niego wielkiego wojownika, jednak nigdy mu to do końca nie wyszło. Rudobrodemu plątały sięnogi, oręż wypadał z rąk, a tarcza nie raz okazała się za ciężka, by obronić cios. Ojciec załamał się. Tej samej nocy, na wioskę napadła grupa orków. Przecinała wszystko i wszystkich swoimy toporami. Krew, i głowy krasoludów leżały wszędzie. Coś trzasnęło, Alrik nerwowo otworzył oczy. W futrzynie zobaczył wielkiego orka, światło pochodni oświetlało mu twarz. Z przerażeniem spojrzał na wytatułowany krzyż na środku czoła. Ork zamachnął się swym toporem, a głowa Ruffiego padła niedaleko młodego krasnoluda. Alrik zamarł, nie miał siły i odwagi nawet zapisnąć. Zielonoskóry rzucił okiem na wszystko do okoła i wyszedł. Widocznie przeoczył małego krasnoluda zwiniętego w kłab w rogu chaty. Od tamtego momentu życie Alrika zmieniło się diametralnie. Wioska została spustoszona, zapasów było na miesiąć, góra dwa. Młody krasnolud, wział młot bitewny swego ojca. Jednak był mu o wiele za ciężki, przyodział kolczugę, chwycił za niewielki topór, na którym uczył się walki od swego ojca i wyruszył w świat. Po kilkudziesięciu latach całkowicie się zmienił, na policzku pojawiła się podłużna blizna, nos złamał się wielokrotnie, dwa przednie zęby zostały wybite przez pewnego krasnoluda w oberży. Młot kiedy kiedyś był ciężki, dla małego, drobnego krasnoluda, stał się idealnym narzędziem śmierci, dla masywnej rudobrodej istoty. Niestety, czas naruszył go. Uderzając nim w pewnego orka, rozbił go o piekielnie twardą tarczę zielonoskórego. Losy krasnoluda były różne, pracował w kopalni, podróżował po świecie, pił w karczmach, skacowany uciekał przed grupą elfów oraz wpadł na trop zabójcy jego ojca. Ponoć dlatego tu jest.
Może być, szanowny mistrzu gry?

-edit-
Imię: Alrik Ruffisson
Rasa: krasnolud, mężczyzna
Profesja: wojownik podziemny
Wiek: 150 lat
Wzrost: ok 140cm
Waga: ok 90kg
Wygląd:
Długa, rdzawo ruda broda, oraz starsznie wielkie, rozłożyste barki to znak rozpoznawczy Alrika Ruffissona. W lewej ręce założona jest okrągła tarcza z herbem młota na tle kwadratowej tarczy, osłona jest cała porysowana, pewnie nie raz ochroniła krasnoluda przed ciosem. Za grubym, skórzanym pasem spoczywa obustrony młot bitewny. Niestety przez jego wiek, lub zastosowanie, niemalże cała jedna strona jest ukruszona. Krasnolud odziany jest w grubą i gęstą kolczugę, z dwoma żelaznymi naramiennikami. Twarz krasnoluda jest oszpecona. Kilkukrotnie złamany nos, wybite dwa przednie zęby, oraz długa blizna, przez pół lewego policzka. Na głowie, sterczy zwykły, żelazny hełm. Cały odrapany i poobijany. Na stopach ma parę butów, z żelaznym podbiciem, a na twarzy maluje się kac.
Zachowanie:
Egoista, prześmiewca, zachłannik, skąpiec. Nienawidzi elfów, oraz orków.
Rodzina:
Najbliższa rodzina już nie żyje. Ojciec - Ruffi Snorrisson, padł z ręki orka z wytatułowanym krzyżem na czole. Alrik przysiągł, że znajdzie i zabije tego plugawego orka, i pomści śmierć ojca. Matka zmarła tuż po porodzie. Rodzeństwo: brak.
Bóstwo: Grimnir
Historia:
Jego ojciec - Ruffi Snorrisson, niemalże odrazu widział w nim wielkiego wojownika. Gdy był jeszcze malutki, chciał go nauczyć kunsztu wojennego - nigdy mu to nie wychodziło. Alrik dojrzewał w spokoju, w wielkim, krasnoludzkim mieście. Gdy liczył sobie 30 lat, razem z ojcem wyprowadził się do niewielkiej wioski, ojciec chciał zrobić z niego wielkiego wojownika, jednak nigdy mu to do końca nie wyszło. Rudobrodemu plątały sięnogi, oręż wypadał z rąk, a tarcza nie raz okazała się za ciężka, by obronić cios. Ojciec załamał się. Tej samej nocy, na wioskę napadła grupa orków. Przecinała wszystko i wszystkich swoimy toporami. Krew, i głowy krasoludów leżały wszędzie. Coś trzasnęło, Alrik nerwowo otworzył oczy. W futrzynie zobaczył wielkiego orka, światło pochodni oświetlało mu twarz. Z przerażeniem spojrzał na wytatułowany krzyż na środku czoła. Ork zamachnął się swym toporem, a głowa Ruffiego padła niedaleko młodego krasnoluda. Alrik zamarł, nie miał siły i odwagi nawet zapisnąć. Zielonoskóry rzucił okiem na wszystko do okoła i wyszedł. Widocznie przeoczył małego krasnoluda zwiniętego w kłab w rogu chaty. Od tamtego momentu życie Alrika zmieniło się diametralnie. Wioska została spustoszona, zapasów było na miesiąć, góra dwa. Młody krasnolud, wział młot bitewny swego ojca. Jednak był mu o wiele za ciężki, przyodział kolczugę, chwycił za niewielki topór, na którym uczył się walki od swego ojca i wyruszył w świat. Po kilkudziesięciu latach całkowicie się zmienił, na policzku pojawiła się podłużna blizna, nos złamał się wielokrotnie, dwa przednie zęby zostały wybite przez pewnego krasnoluda w oberży. Młot kiedy kiedyś był ciężki, dla małego, drobnego krasnoluda, stał się idealnym narzędziem śmierci, dla masywnej rudobrodej istoty. Niestety, czas naruszył go. Uderzając nim w pewnego orka, rozbił go o piekielnie twardą tarczę zielonoskórego. Losy krasnoluda były różne, pracował w kopalni, podróżował po świecie, pił w karczmach, skacowany uciekał przed grupą elfów oraz wpadł na trop zabójcy jego ojca. Ponoć dlatego tu jest.
Może być, szanowny mistrzu gry?

-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści
Deadmoon , co prawda nie spodziewałem się, że dołączysz, ale niech i tak będzie
zabawniej przynajmniej potoczy sięcała kampania ^^ (sorry Ozu :> )
Deadmoon, czekam tylko na Twą kartę postaci i karę Ozu uzupełnioną i możemy zaczynać. Gdyby co powinienem być na aqq/gg około 23. gdyby mnie nie było lub bym nie odpowiadał proszę o wszelakie pytania na PW.

Deadmoon, czekam tylko na Twą kartę postaci i karę Ozu uzupełnioną i możemy zaczynać. Gdyby co powinienem być na aqq/gg około 23. gdyby mnie nie było lub bym nie odpowiadał proszę o wszelakie pytania na PW.

Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści
Panie MG, bardzo dzielnie staram się spisać KP w jakiś logiczny sposób i jednolitą całość
Jutro powinno się to udać 



-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Jeżli przez najbliższy tydzień nie wpłyną do mnie karty Ozu i Deadmoon skończone, to niestety będę musiał odwołać sesje. PRzepraszam, ale ile można czekać na karty od graczy którzy poprosili mnie osobiście o prowadzenie!?

-
- Mat
- Posty: 517
- Rejestracja: czwartek, 2 listopada 2006, 00:43
- Numer GG: 8174525
- Lokalizacja: Świat, w którym baśń ta dzieje się
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Wybacz poślizg. Czasem trudno przywyknąć do tego, że doba ma tylko 24 h...
Imię: Kristoff Meissel
Wiek: 27 lat
Profesja: Najemnik-zwiadowca
Rasa: Człowiek
Budowa: 180 cm, 82 kg
Wygląd: smukły, harmonijnie zbudowany ciemny blondyn o zadziornym wyrazie twarzy i przenikliwym ciemnozielonym spojrzeniu
Krewni: Oboje rodziców i młodszy brat mieszkają w Moragen
Kristoff jest starszym z dwojga synów Balthazara Meissela, jedynego w miasteczku Romagen kamieniarza. Od najmłodszych lat pomagał ojcu w warsztacie, przyuczając się do objęcia w przyszłości po nim schedy. Szybko jednak odczuł, że dłubanie dłutem w kamiennych blokach to zajęcie na dłuższą metę nużące i mało atrakcyjne. Wbrew ojcowskim zamierzeniom nie planował spędzić reszty życia w duszącym pyle, pośród kamiennych brył, z dłutem w ręku. Marzyło mu się coś bardziej ambitnego, coś, o czym mógłby kiedyś z dumą opowiadać swoim dzieciom i wnukom. Dlatego gdy tylko ukończył piętnaście lat z własnej inicjatywy zaciągnął się do straży miejskiej. Nie przeszkadzało mu nawet, że został chłopcem na posyłki; cieszył się każdą chwilą spędzoną w koszarach, pośród innych wojskowych. Szczególnie lubił słuchać opowieści starych weteranów, którzy niejedno widzieli i przeżyli, służąc pod różnymi sztandarami. Oddziaływały one na wyobraźnię Kristoffa do tego stopnia, że obiecał sobie, iż pewnego razu wyrwie się z miasteczka, by zacząć wieść żywot najemnego zbrojnego.
Na okazję nie musiał długo czekać. Któregoś zimowego popołudnia w Romagen zatrzymała się na pewien czas kompania zbrojna margrabiego Ottona Graffa, wpływowego w okolicach Middenheim władyki. Jego zbrojni, wyczerpani po wielu tygodniach forsownego marszu rychło zechcieli umilić sobie trudy żołnierskiego żywota. Po splądrowaniu piwniczki w miejscowym szynku wszczęli pijacką burdę, siejąc w miasteczku popłoch. Dopiero interwencja straży miejskiej i samego margrabiego nieco ostudziła ich zapał. Nie wystarczyło to jednak, by zaprowadzić zupełny ład wśród rozochoconej kompanii. Niektórzy podwładni Graffa zignorowali jego nakazy i w dalszym ciągu wprowadzali zamieszanie i zgorszenie pośród spokojnej ludności Romagen.
Doszło wówczas do pewnego incydentu, który zaważył na życiowych losach Kristoffa. Kitty, jego młoda przyjaciółka i córka lokalnych handlarzy uzbrojeniem, miała tego wieczoru wyjątkowe nieszczęście. Wracała ze sklepu swoich rodziców do domu, kiedy natknęła się na pijanego żołdaka z kompanii margrabiego. Ten, nie zwracając uwagi na jej prośby i krzyki, a także małoletni wiek dziewczynki, postanowił brutalnie się z nią zabawić. Zaciągnął trzynastolatkę w zaułek, zakneblował jej usta rękawicą i zaczął się dobierać do jej dziewiczego ciała. Bezbronna dziewczyna rozpaczliwie próbowała się uwolnić, jednakże nie miała najmniejszych szans przeciw dorosłemu silnemu mężczyźnie. Wydawało się, że los Kitty został tragicznie przypieczętowany.
Silne uderzenie płazem w tył głowy posłało pijanego gwałciciela na ziemię. Nim zdążył się zorientować co się stało, wił się zasłaniając twarz przed lądującymi na jego ciele kopniakami. Jednakże żołdak szybko odzyskał równowagę, zerwał się i zwarł z Kristoffem. W ciasnym zaułku nie było możliwości, by wymieniać ciosy mieczem, więc doszło do brutalnej szamotaniny. Meissel dzielnie stawiał czoła przeciwnik, jednakże ten był od niego silniejszy, bardziej doświadczony i lepiej wyszkolony. Brawurowy ratunek młodej Kitty chłopak przypłacił poważną raną lewej dłoni, gdy bojowy nóż najemnika przebił ją na wylot. Całe starcie zapewne miałoby bardziej drastyczny dla Kristoffa finał, jednak w porę zjawił się patrol straży miejskiej, zaalarmowany przez wystraszoną, ale trzeźwo myślącą oswobodzoną przyjaciółkę. Interwencja zbrojnych uratowała chłopakowi życie, a niezwłoczna pomoc Rodericka, miejscowego felczera, pozwoliła oszczędzić Kristoffowi ciężko ranną dłoń. Pijanego żołdaka aresztowano i osadzono w celi.
Wkrótce odbył się nad nim sąd wojskowy, który zadecydował karne usunięcie występnego mężczyzny z kompanii i odesłanie w rodzinne strony pod groźbą banicji. Po tych wydarzeniach rodzice Kitty zdecydowali się opuścić spokojne dotąd Romagen, by osiedlić się w bardziej bezpiecznym i bardziej dochodowym miejscu. Kristoff został publicznie doceniony i pochwalony za bohaterską postawę, a margrabia Otton Graff zaproponował mu zajęcie wolnego miejsca w swojej najemnej kompanii. Pomimo wahania chłopak czuł, że to szansa na spełnienie jego młodzieńczych marzeń. Przystał na propozycję możnego i ku rozpaczy swojego ojca przybrał barwy kompanii, a wkrótce opuścił rodzinne miasteczko.
Pod sztandarem margrabiego spędził Kristoff cztery intensywne lata. W tym czasie poznał słodko-gorzki smak życia najemnika, z jego wszystkimi urokliwymi i mrocznymi stronami. Nauczył się dyscypliny, starannego planowania, taktyki oraz wyszkolił się we władaniu mieczem, strzelaniu kuszą i w konnym jeździectwie. Gdy sytuacja na pograniczu uspokoiła się i margrabiemu Graffowi odechciało się wojaczki rozwiązał kompanię i odesłał najemników do domu. Każdemu z nich wręczył referencje, dzięki którym żołnierze mieli większe szanse na znalezienie w przyszłości zatrudnienia godnego ich wyszkolenia.
Kristoff rychło zaciągnął się do Gildii Najemników, organizacji zrzeszającej podobnych jemu zbrojnych gotowych oddać się służbie temu, kto posiada bardziej zasobną kieszeń. Otrzymane od margrabiego Graffa referencje zapewniły mu awans w szeregach organizacji. Wkrótce został przydzielony do oddziału konnych przepatrywaczy. Niedługo potem, gdy dały znać o sobie jego przywódcze talenta, zawiązał własny konny lekkozbrojny oddział zwiadowczo-pościgowy, na czele którego stanął.
Imię: Kristoff Meissel
Wiek: 27 lat
Profesja: Najemnik-zwiadowca
Rasa: Człowiek
Budowa: 180 cm, 82 kg
Wygląd: smukły, harmonijnie zbudowany ciemny blondyn o zadziornym wyrazie twarzy i przenikliwym ciemnozielonym spojrzeniu
Krewni: Oboje rodziców i młodszy brat mieszkają w Moragen
Kristoff jest starszym z dwojga synów Balthazara Meissela, jedynego w miasteczku Romagen kamieniarza. Od najmłodszych lat pomagał ojcu w warsztacie, przyuczając się do objęcia w przyszłości po nim schedy. Szybko jednak odczuł, że dłubanie dłutem w kamiennych blokach to zajęcie na dłuższą metę nużące i mało atrakcyjne. Wbrew ojcowskim zamierzeniom nie planował spędzić reszty życia w duszącym pyle, pośród kamiennych brył, z dłutem w ręku. Marzyło mu się coś bardziej ambitnego, coś, o czym mógłby kiedyś z dumą opowiadać swoim dzieciom i wnukom. Dlatego gdy tylko ukończył piętnaście lat z własnej inicjatywy zaciągnął się do straży miejskiej. Nie przeszkadzało mu nawet, że został chłopcem na posyłki; cieszył się każdą chwilą spędzoną w koszarach, pośród innych wojskowych. Szczególnie lubił słuchać opowieści starych weteranów, którzy niejedno widzieli i przeżyli, służąc pod różnymi sztandarami. Oddziaływały one na wyobraźnię Kristoffa do tego stopnia, że obiecał sobie, iż pewnego razu wyrwie się z miasteczka, by zacząć wieść żywot najemnego zbrojnego.
Na okazję nie musiał długo czekać. Któregoś zimowego popołudnia w Romagen zatrzymała się na pewien czas kompania zbrojna margrabiego Ottona Graffa, wpływowego w okolicach Middenheim władyki. Jego zbrojni, wyczerpani po wielu tygodniach forsownego marszu rychło zechcieli umilić sobie trudy żołnierskiego żywota. Po splądrowaniu piwniczki w miejscowym szynku wszczęli pijacką burdę, siejąc w miasteczku popłoch. Dopiero interwencja straży miejskiej i samego margrabiego nieco ostudziła ich zapał. Nie wystarczyło to jednak, by zaprowadzić zupełny ład wśród rozochoconej kompanii. Niektórzy podwładni Graffa zignorowali jego nakazy i w dalszym ciągu wprowadzali zamieszanie i zgorszenie pośród spokojnej ludności Romagen.
Doszło wówczas do pewnego incydentu, który zaważył na życiowych losach Kristoffa. Kitty, jego młoda przyjaciółka i córka lokalnych handlarzy uzbrojeniem, miała tego wieczoru wyjątkowe nieszczęście. Wracała ze sklepu swoich rodziców do domu, kiedy natknęła się na pijanego żołdaka z kompanii margrabiego. Ten, nie zwracając uwagi na jej prośby i krzyki, a także małoletni wiek dziewczynki, postanowił brutalnie się z nią zabawić. Zaciągnął trzynastolatkę w zaułek, zakneblował jej usta rękawicą i zaczął się dobierać do jej dziewiczego ciała. Bezbronna dziewczyna rozpaczliwie próbowała się uwolnić, jednakże nie miała najmniejszych szans przeciw dorosłemu silnemu mężczyźnie. Wydawało się, że los Kitty został tragicznie przypieczętowany.
Silne uderzenie płazem w tył głowy posłało pijanego gwałciciela na ziemię. Nim zdążył się zorientować co się stało, wił się zasłaniając twarz przed lądującymi na jego ciele kopniakami. Jednakże żołdak szybko odzyskał równowagę, zerwał się i zwarł z Kristoffem. W ciasnym zaułku nie było możliwości, by wymieniać ciosy mieczem, więc doszło do brutalnej szamotaniny. Meissel dzielnie stawiał czoła przeciwnik, jednakże ten był od niego silniejszy, bardziej doświadczony i lepiej wyszkolony. Brawurowy ratunek młodej Kitty chłopak przypłacił poważną raną lewej dłoni, gdy bojowy nóż najemnika przebił ją na wylot. Całe starcie zapewne miałoby bardziej drastyczny dla Kristoffa finał, jednak w porę zjawił się patrol straży miejskiej, zaalarmowany przez wystraszoną, ale trzeźwo myślącą oswobodzoną przyjaciółkę. Interwencja zbrojnych uratowała chłopakowi życie, a niezwłoczna pomoc Rodericka, miejscowego felczera, pozwoliła oszczędzić Kristoffowi ciężko ranną dłoń. Pijanego żołdaka aresztowano i osadzono w celi.
Wkrótce odbył się nad nim sąd wojskowy, który zadecydował karne usunięcie występnego mężczyzny z kompanii i odesłanie w rodzinne strony pod groźbą banicji. Po tych wydarzeniach rodzice Kitty zdecydowali się opuścić spokojne dotąd Romagen, by osiedlić się w bardziej bezpiecznym i bardziej dochodowym miejscu. Kristoff został publicznie doceniony i pochwalony za bohaterską postawę, a margrabia Otton Graff zaproponował mu zajęcie wolnego miejsca w swojej najemnej kompanii. Pomimo wahania chłopak czuł, że to szansa na spełnienie jego młodzieńczych marzeń. Przystał na propozycję możnego i ku rozpaczy swojego ojca przybrał barwy kompanii, a wkrótce opuścił rodzinne miasteczko.
Pod sztandarem margrabiego spędził Kristoff cztery intensywne lata. W tym czasie poznał słodko-gorzki smak życia najemnika, z jego wszystkimi urokliwymi i mrocznymi stronami. Nauczył się dyscypliny, starannego planowania, taktyki oraz wyszkolił się we władaniu mieczem, strzelaniu kuszą i w konnym jeździectwie. Gdy sytuacja na pograniczu uspokoiła się i margrabiemu Graffowi odechciało się wojaczki rozwiązał kompanię i odesłał najemników do domu. Każdemu z nich wręczył referencje, dzięki którym żołnierze mieli większe szanse na znalezienie w przyszłości zatrudnienia godnego ich wyszkolenia.
Kristoff rychło zaciągnął się do Gildii Najemników, organizacji zrzeszającej podobnych jemu zbrojnych gotowych oddać się służbie temu, kto posiada bardziej zasobną kieszeń. Otrzymane od margrabiego Graffa referencje zapewniły mu awans w szeregach organizacji. Wkrótce został przydzielony do oddziału konnych przepatrywaczy. Niedługo potem, gdy dały znać o sobie jego przywódcze talenta, zawiązał własny konny lekkozbrojny oddział zwiadowczo-pościgowy, na czele którego stanął.
Bóg mi wybaczy. To jego zawód. - Heinrich Heine
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek

Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
No wiesz, wiosna, miłość, motylki, pszczółki i te sprawy ^^' Młoda jestem, wybacz mi 
Imię: Kitty Gared
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Wiek: 20 lat
Wzrost: 165cm
Waga: 48kg
Opis postaci:
Wściekle zielone oczy i długie poskręcane w loki blond włosy były od najmłodszych lat znakiem rozpoznawczym tej diablicy. Lekka opalenizna, rumiane policzki oraz pełne, malinowe usta – Kitty tylko z wyglądu przypominała niewiniątko. Prawdopodobnie jej niski wzrost wpłynął na to, iż od zawsze była takim nieznośnym urwisem. Drobna i szczupła istotka pozornie wzbudzała uczucie opiekuńczości u płci przeciwnej. Zazwyczaj mężczyźni dość szybko przezywali szok i nieprzyjemne ściągnięcie na ziemię, zaraz po poznaniu z charakterkiem dziewczyny…
Historia:
Rodzice dziewczyny zajmują się handlem, sprowadzają broń oraz pancerze z okolic Kislevu i rozprowadzają na terenach Imperium. Jest to dochodowy interes i przynosi rodzinie sporo zysków, jednak zupełnie nie interesuje Kitty.
Urodziła się w miasteczku o nazwie Romagen. Nie była do końca zaplanowanym dzieckiem i gdy trudy ciąży stały się dla jej matki zbyt uciążliwe, rodzice zatrzymali się w pierwszym lepszym mieście, by spokojnie mogła doczekać rozwiązania. Tak też się stało, pewnej jesiennej nocy mieściną wstrząsnął pierwszy krzyk młodej Garedówny. Sąsiedzi bardzo dobrze zapamiętali przyjście na świat Kitty, gdyż przez kilka najbliższych lat nikt już nie miał na tej ulicy spać spokojnie.
Obok domu, w którym rodzina handlarzy się zatrzymała, był zakład kamieniarza. Bezustanne walenie dłutem w kamienne bloki budziły małą, która swoje niezadowolenie wykrzykiwała całemu światu. Mimo to, dwie rodziny szybko się zaprzyjaźniły, a najstarszy syn kamieniarza – Kris – szybko został przydzielony do roli opiekuna dziewczynki. Traktował ją jak młodszą siostrę, czyli na każdym kroku i przy każdej sposobności jej dokuczał. Nie przewidział tylko jednej rzeczy, gdy Kitty podrosła na tyle, by chodzić, gadać i rozumieć, szybko zaczęła się mścić…
Choć uprzykrzała starszemu od siebie o siedem lat chłopakowi życie, bardzo go lubiła i była potwornie o niego zazdrosna. Zwłaszcza jak wolał spędzać czas z kumplami lub innymi dziewczynami, niż z bachorem. Jednak przebiegła mała zołza szybko nauczyła się odstraszać jego panienki tekstami, że rzekomo rozpowiada, iż mają krzywe nogi lub duże tyłki, zawsze też twierdziła, iż to ona zostanie jego żoną i inne po prostu nie mają szans.
Zarówno jej, jak i rodzicom Kitty dość dobrze się żyło i powodziło w Romagen. Aż do dość nieprzyjemnego incydentu, który to zaważył na natychmiastowym opuszczeniu miasta. Dziewczyna miała wtedy trzynaście lat i nawet na dobrą sprawę nie zdążyła się pożegnać z przyjacielem, gdyż ten akurat był u dowódcy straży i zbierał pochwałę. Dwa lata później Kitty z własnej inicjatywy wróciła do miasteczka, jednak Krisa nigdzie nie zastała. Poczuła się wtedy zdradzona przez niego, gdyż nawet nie zostawił wiadomości, gdzie należy go szukać.
Przez pięć kolejnych lat jeździła po całym Imperium z rodzicami i starała się za bardzo im nie przeszkadzać, bo o pomaganiu to w ogóle nie było mowy. Handel jej nie interesował, bardziej rozglądała się za młodymi zbrojnymi, którzy to chętnie zaopatrywali się u nich w broń. Nierzadko zdarzało się Kitty nocować w koszarach lub nad ranem wracać mocno chwiejnym krokiem z karczmy. Rodzice jednak nie przykładali do tego dużej wagi, mieli nadzieję, że dziewczyna w końcu sobie kogoś znajdzie i nie będą musieli jej wszędzie ze sobą wozić. Bo choć przyciągała klientów jak magnes, sprawiała dwa razy więcej kłopotów, niż to było warte zachodu.
Charakter i osobowość:
Głośna, kłótliwa, wygadana, wszędzie jej pełno i do tego zawsze musi postawić na swoim. Kiedy się złości – czyli niemal zawsze – marszczy lekko piegowaty nosek i tupie nogą. Jest uparta jak osioł, niezbyt błyskotliwa, dużą wagę przywiązuje do swojego wyglądu. Łatwo ją urazić, a jak się już obrazi, to na dobre. Będzie psuć wszystkim dookoła krew i mścić się, aż sobie nie poprawi humoru. Prawdziwy wrzód na tyłku…

Imię: Kitty Gared
Rasa: Człowiek
Płeć: Kobieta
Wiek: 20 lat
Wzrost: 165cm
Waga: 48kg
Opis postaci:
Wściekle zielone oczy i długie poskręcane w loki blond włosy były od najmłodszych lat znakiem rozpoznawczym tej diablicy. Lekka opalenizna, rumiane policzki oraz pełne, malinowe usta – Kitty tylko z wyglądu przypominała niewiniątko. Prawdopodobnie jej niski wzrost wpłynął na to, iż od zawsze była takim nieznośnym urwisem. Drobna i szczupła istotka pozornie wzbudzała uczucie opiekuńczości u płci przeciwnej. Zazwyczaj mężczyźni dość szybko przezywali szok i nieprzyjemne ściągnięcie na ziemię, zaraz po poznaniu z charakterkiem dziewczyny…
Historia:
Rodzice dziewczyny zajmują się handlem, sprowadzają broń oraz pancerze z okolic Kislevu i rozprowadzają na terenach Imperium. Jest to dochodowy interes i przynosi rodzinie sporo zysków, jednak zupełnie nie interesuje Kitty.
Urodziła się w miasteczku o nazwie Romagen. Nie była do końca zaplanowanym dzieckiem i gdy trudy ciąży stały się dla jej matki zbyt uciążliwe, rodzice zatrzymali się w pierwszym lepszym mieście, by spokojnie mogła doczekać rozwiązania. Tak też się stało, pewnej jesiennej nocy mieściną wstrząsnął pierwszy krzyk młodej Garedówny. Sąsiedzi bardzo dobrze zapamiętali przyjście na świat Kitty, gdyż przez kilka najbliższych lat nikt już nie miał na tej ulicy spać spokojnie.
Obok domu, w którym rodzina handlarzy się zatrzymała, był zakład kamieniarza. Bezustanne walenie dłutem w kamienne bloki budziły małą, która swoje niezadowolenie wykrzykiwała całemu światu. Mimo to, dwie rodziny szybko się zaprzyjaźniły, a najstarszy syn kamieniarza – Kris – szybko został przydzielony do roli opiekuna dziewczynki. Traktował ją jak młodszą siostrę, czyli na każdym kroku i przy każdej sposobności jej dokuczał. Nie przewidział tylko jednej rzeczy, gdy Kitty podrosła na tyle, by chodzić, gadać i rozumieć, szybko zaczęła się mścić…
Choć uprzykrzała starszemu od siebie o siedem lat chłopakowi życie, bardzo go lubiła i była potwornie o niego zazdrosna. Zwłaszcza jak wolał spędzać czas z kumplami lub innymi dziewczynami, niż z bachorem. Jednak przebiegła mała zołza szybko nauczyła się odstraszać jego panienki tekstami, że rzekomo rozpowiada, iż mają krzywe nogi lub duże tyłki, zawsze też twierdziła, iż to ona zostanie jego żoną i inne po prostu nie mają szans.
Zarówno jej, jak i rodzicom Kitty dość dobrze się żyło i powodziło w Romagen. Aż do dość nieprzyjemnego incydentu, który to zaważył na natychmiastowym opuszczeniu miasta. Dziewczyna miała wtedy trzynaście lat i nawet na dobrą sprawę nie zdążyła się pożegnać z przyjacielem, gdyż ten akurat był u dowódcy straży i zbierał pochwałę. Dwa lata później Kitty z własnej inicjatywy wróciła do miasteczka, jednak Krisa nigdzie nie zastała. Poczuła się wtedy zdradzona przez niego, gdyż nawet nie zostawił wiadomości, gdzie należy go szukać.
Przez pięć kolejnych lat jeździła po całym Imperium z rodzicami i starała się za bardzo im nie przeszkadzać, bo o pomaganiu to w ogóle nie było mowy. Handel jej nie interesował, bardziej rozglądała się za młodymi zbrojnymi, którzy to chętnie zaopatrywali się u nich w broń. Nierzadko zdarzało się Kitty nocować w koszarach lub nad ranem wracać mocno chwiejnym krokiem z karczmy. Rodzice jednak nie przykładali do tego dużej wagi, mieli nadzieję, że dziewczyna w końcu sobie kogoś znajdzie i nie będą musieli jej wszędzie ze sobą wozić. Bo choć przyciągała klientów jak magnes, sprawiała dwa razy więcej kłopotów, niż to było warte zachodu.
Charakter i osobowość:
Głośna, kłótliwa, wygadana, wszędzie jej pełno i do tego zawsze musi postawić na swoim. Kiedy się złości – czyli niemal zawsze – marszczy lekko piegowaty nosek i tupie nogą. Jest uparta jak osioł, niezbyt błyskotliwa, dużą wagę przywiązuje do swojego wyglądu. Łatwo ją urazić, a jak się już obrazi, to na dobre. Będzie psuć wszystkim dookoła krew i mścić się, aż sobie nie poprawi humoru. Prawdziwy wrzód na tyłku…

-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Wybaczam, gdyż zapowiada się kolejna kilkuletnia sesja
Początek jeszcze dziś!
===edit===
Przepraszam za opóźnienie. Oba kompy mi padły. Jeszcze dziś opublikuje sesje.

===edit===
Przepraszam za opóźnienie. Oba kompy mi padły. Jeszcze dziś opublikuje sesje.

Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
O, sesja ruszyła ^^' Postaram się jeszcze dziś odpisać!
EDIT
Się starałam i mi się udało
Pozdrawiam i życzę wszystkim udanej gry 
EDIT
Się starałam i mi się udało



-
- Pomywacz
- Posty: 33
- Rejestracja: wtorek, 22 kwietnia 2008, 17:08
- Numer GG: 796737
- Lokalizacja: Centrum dowodzenia światem - Chorzów Batory
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
hellooouuu, ta sesja jeszcze żyje?

-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Niby tak... ale Ozu i Dead coś się ociągają...
Gdyby odpadli to do czasu znalezienia nowych (aktywniejszych graczy) chciałbyś kontynuować sesje samemu bob4s?
Gdyby odpadli to do czasu znalezienia nowych (aktywniejszych graczy) chciałbyś kontynuować sesje samemu bob4s?

-
- Mat
- Posty: 517
- Rejestracja: czwartek, 2 listopada 2006, 00:43
- Numer GG: 8174525
- Lokalizacja: Świat, w którym baśń ta dzieje się
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Uderz w stół...
Odpowiedź w drodze.
Tłumaczenie tekstów źródłowych do SR trochę mi czasu zajmuje.
Odpowiedź w drodze.

Tłumaczenie tekstów źródłowych do SR trochę mi czasu zajmuje.

Bóg mi wybaczy. To jego zawód. - Heinrich Heine
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek
Autystyczne Przymierze Mandarynek i Klementynek

Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Hej, może wejdź na jakiś komunikator i odpowiedz mi na pytanie, bym mogła odpisać
Co to za koleś się gapi na Kitty? Wybacz, ale jest mi to potrzebne... Poza tym czemu mielibyśmy odpaść? o_O Ociąganie? Sesja miała być spokojna, dobrze wiesz, że mam niemowlaka w domu i sama borykam się z problemami zdrowotnymi. Mówiłam Ci o tym, więc nie rozumiem, czemu robisz taki duży problem



-
- Kok
- Posty: 928
- Rejestracja: sobota, 17 grudnia 2005, 19:37
- Numer GG: 1692393
- Lokalizacja: Świnoujście - Koszalin -Szczecin
- Kontakt:
Re: [WFRP 2.0] Objawy nienawiści - rekrutacja zamknięta
Mnie tam ociąganie się nie przeszkadza. Odpowiedź raz na 3-4 dni spokojnie pasje. Tylko reszta ma mały co do tego problem (czyt. Bob4s) który nie jest przyzwyczajony do takiej gry. Co do pytania to jeszcze raz sprawdzę AQQ, gdyż wczoraj jeszcze nic nie miałem popołudniu 

