[Storytelling] "Władca Pierścieni"
: niedziela, 3 lutego 2008, 01:22
Słońce znajdowało się wysoko na horyzoncie. Emyn Muil- dolina królów, którą drużyna wybrała na miejsce odpoczynku zalewana była złocistymi promieniami słońca padającymi na zielone, wysokie i dumnie proste drzewa. Zieleń ich liści w połączeniu z blaskiem jedynego owocu legendarnego Laurelinu była wspaniałym widokiem dla Aragorna, który znajdując się na pagórku rozglądał się za Frodem. Hobbit zniknął gdzieś godzinę wcześniej, mówiąc towarzyszą, iż musi w samotności podjąć decyzję gdzie powędruje pierścień. Aragorn jako osoba szlachetnego serca nigdy nie śmiałby przeszkadzać małemu przyjacielowi, lub co gorsza wpływać na decyzję powiernika pierścienia, jednak kilka minut po Frodzie obóz opuścił Boromir. Potomek królów obserwował od jakiegoś czasu dowódcę wojsk z Gondoru i podejrzewał, iż ten poddaje się powoli woli jedynego pierścienia i niedługo się o niego upomni. Dlatego właśnie Aragorn szukał teraz Froda w wielkim pośpiechu i z szybko bijącym sercem, mając nadzieję, że nie przybędzie za późno. Rozglądał się jeszcze przez krótką chwilę, po czym pomknął w dół pagórka.
Aragorn znalazł Froda i Boromira nieopodal brzegu rzeki. Spodziewając się najgorszego chwycił za rękojeść swego miecza i wydłużył krok, przybliżając się coraz bardziej swoich towarzyszy. Frodo powitał Aragorna z prawdziwą ulga na twarzy, a Boromir wręcz przeciwnie wyraził swoją twarzą jedynie złość i nienawiść. Spostrzegłszy jednak dłoń na rękojeści miecza zmusił się do uśmiechu i przemówił do Aragorna w te słowa:
-Nie spodziewałeś się tutaj ciebie szlachetny Aragornie. Czy przyszedłeś tutaj poratować radą naszego małego przyjaciela, w tak ciężkiej dla niego chwili, jak i ja?
Dłoń Aragorna spokojnie ześlizgnęła się z rękojeści. Rzucił szybkie spojrzenie na Froda i zaczął mówić:
-Nie ośmieliłbym się powiedzieć ani słowa odnoście dalszych losów pierścienia, dopóki nie został bym o to poproszony Boromirze. To nie ja niosę tak wielkie brzemię, aż z dalekiego Rivendalle przyjacielu, tylko Frodo. Tylko do niego należy decyzja.
-Ależ doskonale zdaję sobie z tego sprawę- odpowiedział Boromir, a przez jego twarz po raz wtóry przebiegł grymas nienawiści- ja tylko przedstawiłem powiernikowi wszystkie korzyści, jakie wypłynęłyby z zaniesienia pierścienia do Minas Tirith miasta twoich i moich przodków.
-Nie zabiorę głosu w tej sprawie- dalej trzymał się swego Aragorn z kamienną miną- Decyzja należy do ciebie Frodo!
Dorosły hobbit wyglądający jak ludzkie dziecko długo milczał wpatrując się raz w twarz Boromira, a następnie w twarz Aragorna i tam zatrzymał swój wzrok. Następnie zamknął oczy i z uczuciem wstydu na twarzy postanowił powiedzieć zdanie, które wywarło wielki wpływ na dalszy przebieg historii jedynego pierścienia:
-Posłucham rad Boromira... Pierścień trafi do Minas Tirith.
Trójka towarzyszy maszerowała w stronę pozostałych członków drużyny w milczeniu. Twarz każdego z nich wyrażała co innego: Boromira radość oraz dumę, Froda smutek, a Aragorna zdenerwowanie wynikające z tego, iż już niedługo pojawi się w mieście, w którym tron jest miejscem należytym jego osobie. Jednak jak na gust ostatniego potomka dawnych królów, na jego pojawienie się w Białym Mieście było stanowczo za wcześnie. W końcu dotarli do porośniętej trawą polanki gdzie siedziała reszta. Wszyscy poza Merrym i Pipinem, którzy właśnie ćwiczyli fechtunek nieco na uboczu, wpatrywali się w przybyłą trójkę, czekając na jakieś słowa. Aragorn postanowił przemówić jako pierwszy: Wyruszamy do Minas Tirith.
Legolas oraz Gimli spojrzeli na siebie z grymasem zaskoczenia na obliczach:
-Do Białego Mista... Nie wydaje mi się aby to była dobra decyzja- zauważył krasnolud potpierając się na toporze i bacznie obserwując Boromira.
-Taka była decyzja Powiernika- odciął się Boromir kończąc tym samym dyskusje.
Zapadła martwa cisza przerywana jedynie szczękiem zderzających się kling dwóch hobbitów. Legolas schylił się i przycisnął ucho do trawy. Spojrzał po reszcie i obwieścił:
-Orkowie znowu są niedaleko... Musimy ruszać.
Witam wszystkich serdecznie!
Zastanawialiście się kiedyś jak mogłaby wyglądać historia Froda i całej reszty, gdyby pierścień ruszył do Minas Tirith i pomógł w walce z ciemnymi hordami Saurona? Ja nie raz i właśnie to zainspirowało mnie do stworzenia tejże sesji. Jak już się każdy z wam zapewne domyślił, chce rozegrać przygodę z alternatywnym rozwinięciem akcji arcydzieła "Władca Pierścieni" pióra J.J.R. Tolkiena. Miejsce akcji to oczywiście Śródziemie, w czasach trzeciej ery. Co do sesji to chciałbym, aby gracze wcielili się w każdą z postaci składających się na Drużynę Pierścienia, czyli: Gandalfa, Aragorna, Boromira, Legolasa, Gimliego, Froda, Sama, Merrego oraz Pipina. Tak więc poszukuje dziewięciu graczy (wiem, że to strasznie dużo, jednak innego rozwiązania sobie nie wyobrażam). Zasady rekrutacji są strasznie proste, jednak powiedziałbym nieco niestandardowe: Napiszcie w poście, w którą z postaci chcielibyście się wcielić, a następnie napiszcie tekst, który odwoływałby się do wstępu, która napisałem powyżej. Jeżeli będę zadowolony z jakości posta, zostaniecie przyjęci od ręki. Dodatkowo proszę każdego zainteresowanego o napisanie swojego numeru gadu-gadu na końcu posta.
Z góry dziękuje za wszystkie nadesłane odpowiedzi i życzę miłej zabawy przy ich tworzeniu!
Aragorn znalazł Froda i Boromira nieopodal brzegu rzeki. Spodziewając się najgorszego chwycił za rękojeść swego miecza i wydłużył krok, przybliżając się coraz bardziej swoich towarzyszy. Frodo powitał Aragorna z prawdziwą ulga na twarzy, a Boromir wręcz przeciwnie wyraził swoją twarzą jedynie złość i nienawiść. Spostrzegłszy jednak dłoń na rękojeści miecza zmusił się do uśmiechu i przemówił do Aragorna w te słowa:
-Nie spodziewałeś się tutaj ciebie szlachetny Aragornie. Czy przyszedłeś tutaj poratować radą naszego małego przyjaciela, w tak ciężkiej dla niego chwili, jak i ja?
Dłoń Aragorna spokojnie ześlizgnęła się z rękojeści. Rzucił szybkie spojrzenie na Froda i zaczął mówić:
-Nie ośmieliłbym się powiedzieć ani słowa odnoście dalszych losów pierścienia, dopóki nie został bym o to poproszony Boromirze. To nie ja niosę tak wielkie brzemię, aż z dalekiego Rivendalle przyjacielu, tylko Frodo. Tylko do niego należy decyzja.
-Ależ doskonale zdaję sobie z tego sprawę- odpowiedział Boromir, a przez jego twarz po raz wtóry przebiegł grymas nienawiści- ja tylko przedstawiłem powiernikowi wszystkie korzyści, jakie wypłynęłyby z zaniesienia pierścienia do Minas Tirith miasta twoich i moich przodków.
-Nie zabiorę głosu w tej sprawie- dalej trzymał się swego Aragorn z kamienną miną- Decyzja należy do ciebie Frodo!
Dorosły hobbit wyglądający jak ludzkie dziecko długo milczał wpatrując się raz w twarz Boromira, a następnie w twarz Aragorna i tam zatrzymał swój wzrok. Następnie zamknął oczy i z uczuciem wstydu na twarzy postanowił powiedzieć zdanie, które wywarło wielki wpływ na dalszy przebieg historii jedynego pierścienia:
-Posłucham rad Boromira... Pierścień trafi do Minas Tirith.
Trójka towarzyszy maszerowała w stronę pozostałych członków drużyny w milczeniu. Twarz każdego z nich wyrażała co innego: Boromira radość oraz dumę, Froda smutek, a Aragorna zdenerwowanie wynikające z tego, iż już niedługo pojawi się w mieście, w którym tron jest miejscem należytym jego osobie. Jednak jak na gust ostatniego potomka dawnych królów, na jego pojawienie się w Białym Mieście było stanowczo za wcześnie. W końcu dotarli do porośniętej trawą polanki gdzie siedziała reszta. Wszyscy poza Merrym i Pipinem, którzy właśnie ćwiczyli fechtunek nieco na uboczu, wpatrywali się w przybyłą trójkę, czekając na jakieś słowa. Aragorn postanowił przemówić jako pierwszy: Wyruszamy do Minas Tirith.
Legolas oraz Gimli spojrzeli na siebie z grymasem zaskoczenia na obliczach:
-Do Białego Mista... Nie wydaje mi się aby to była dobra decyzja- zauważył krasnolud potpierając się na toporze i bacznie obserwując Boromira.
-Taka była decyzja Powiernika- odciął się Boromir kończąc tym samym dyskusje.
Zapadła martwa cisza przerywana jedynie szczękiem zderzających się kling dwóch hobbitów. Legolas schylił się i przycisnął ucho do trawy. Spojrzał po reszcie i obwieścił:
-Orkowie znowu są niedaleko... Musimy ruszać.
Witam wszystkich serdecznie!
Zastanawialiście się kiedyś jak mogłaby wyglądać historia Froda i całej reszty, gdyby pierścień ruszył do Minas Tirith i pomógł w walce z ciemnymi hordami Saurona? Ja nie raz i właśnie to zainspirowało mnie do stworzenia tejże sesji. Jak już się każdy z wam zapewne domyślił, chce rozegrać przygodę z alternatywnym rozwinięciem akcji arcydzieła "Władca Pierścieni" pióra J.J.R. Tolkiena. Miejsce akcji to oczywiście Śródziemie, w czasach trzeciej ery. Co do sesji to chciałbym, aby gracze wcielili się w każdą z postaci składających się na Drużynę Pierścienia, czyli: Gandalfa, Aragorna, Boromira, Legolasa, Gimliego, Froda, Sama, Merrego oraz Pipina. Tak więc poszukuje dziewięciu graczy (wiem, że to strasznie dużo, jednak innego rozwiązania sobie nie wyobrażam). Zasady rekrutacji są strasznie proste, jednak powiedziałbym nieco niestandardowe: Napiszcie w poście, w którą z postaci chcielibyście się wcielić, a następnie napiszcie tekst, który odwoływałby się do wstępu, która napisałem powyżej. Jeżeli będę zadowolony z jakości posta, zostaniecie przyjęci od ręki. Dodatkowo proszę każdego zainteresowanego o napisanie swojego numeru gadu-gadu na końcu posta.
Z góry dziękuje za wszystkie nadesłane odpowiedzi i życzę miłej zabawy przy ich tworzeniu!