Moja obecna młotkowa przygoda którą prowadzę ma się dobrze, a że w najbliższym czasie (po sesji na uczelni

---------------------------------
Krótki opis Burzy Chaosu, wybrane fragmenty.
To zacznijmy od tego że kilkaset lat (około 100-200) temu, nieznany Sigmarycki łowca czarownic zgarnął za dużo punktów obłędu, szczególnie po przeczytaniu pewnej wyjątkowo bluźnierczej księgi przepowiedni. Zwrócił się przeciw temu o co walczył, a ściślej rzecz biorąc imperium.
Ten pan to przyszły Archaon, Pan Końca Czasów, Wybraniec Bogów Chaosu.
Ale o tym za chwilę.
W międzyczasie chłopiec pojawia sie przed klasztorem Sigmarytów odmawiając opowiadania o swej historii, pragnąc przyłączyć się do kultu. Przyjmują go i szybko okazuje zarówno gorliwą wiarę jak i cierpliwość w ćwiczeniu walki. Po zakończeniu nauki Luthor Huss (tak sie nazywa) wyrusza w Imperium walczyć z chaosem wewnątrz.
Jego czyny i postawa wkrótce sprowadzają go do całkiem wysokich stołków w kulcie, co z koleji uświadamia mu naocznie ze te stołki okopują kapłani bardziej zajęci pomnażaniem swego majątku niż zainteresowani sprawami wiary czy obroną imperium. Powoduje to jego ostrą krytykę i ponowne ruszenie w droge. Tym razem walczy na dwa fronty zarówno jako łowca czarownic jak i łowca skorumpowanych i niegodziwych kapłanów (w jego mniemaniu...), których atakuje nie tylko ostrymi kazaniami... niektórzy zaczynają znikać.
Luthor jest na skraju ekskomuniki.
W między czasie z północy zaczynają dochodzić informacje o zbierajacej się Armii chaosu i dowodzącym nią potężnym wojowniku Archaonie. Wielki Teogonista Volkmar wyrusza na północ z własną krucjatą rozbić wojska Archaona zanim zbierze dostatecznie dużą armię.
Zostaje pokonany i zabity.
Wielkim teogonistą zostaje Johann Esmer, jeden z najbardziej zatwardziałych wrogów Luthora Hussa, innymi słowy jeden z tych kapłanów-kupców, jeśli nie gorzej...
W tym czasie Luthor odnajduje Valtena, chłopca (kowalskiego syna) ze znamieniem dwuogoniastej komety na piersi, który jest niczym oblicze Sigmara i właśnie obronił swą wioskę przed najazdem zwierzoludzi. Ogłasza go wcieleniem Sigmara, co u pospólstwa spotyka się z entuzjazmem a w świątyni z wielkim niepokojem.
Nad Imperium coraz wyraźniej wisi cień inwazji chaosu.
Luthor i Valten, wraz z armią pospólstwa i fantayków religijnych udają się na 'audiencję' do Karla Franza w Altdorfie.
Zastali bramy zabarykadowane.
Wielcy imperium zastanawiali się co zrobić z tą potencjalną wojną domową w obliczu inwazji.
Trzeciego dnia kapitan Reiksguardu 'przpełniony boskim strachem' otworzył bramy. Doszło do walk pomiędzy Reiksguardem i zamieszek.
Luthor i Valten wkroczyli do miasta.
W trudnej sytuacji między wojną domową a oddaniem swej władzy (bądź co bądź lud wierzył ze Valten „jest” wcieleniem Sigmara, a więc jako taki powinien rządzić imperium) wymyślił kompromis.
Dał mu Ghal Maraz (czyli młot Sigmara od którego jest nazwa naszego kochanego systemu). Czyli trochę za ale nic to nie znaczyło.
Wystarczyło narazie.
Zwłaszcza ze Chaos był już u bram. Przejeżdżając sobie przez Kislev (głównie przez niebroniony Erengard, jako że większość wojsk zgromadziła się w Pragg które Archaon kapryśnie ominął).
---------------------------------------------
W tym momencie wkraczają gracze (czyli Wy!). Daję wam edowolny wybór profesji nieco bardziej zaawansowanej (druga profejsa mniej więcej). Nie ukrywam, że sesja będzie nastawiona głównie na walkę, w której nie liczcie na heroizm. Bardzo łatwo będziecie mogli stać się kolejnymi ofiarami krwawej wojny. Graczy poszukuję... dowolną ilość, przy czym przerwanie rekrutacji zastrzegam sobie w dowolnym momencie.
Co do karty postaci, standardowo:
Imię i nazwisko:
Profesja:
Zachowanie:
Wygląd:
Umiejętności:
Zdolności:
Ekwipunek:
Historia:
Kilka zasad odnośnie sesji:
- w walkach możecie sie wykazywać, lecz glówny wynik ustalam ja za pomocą kostek najczęściej
- nie mam zamiaru nikogo oszczędzać, postaci mogą zginąć i to calkiem szybko
- nieco inny bedzie może styl prowadzenia - mam zamiar przedstawiać swiat rownież oczyma NPC, bedziecie najczesciej podrózowali z róznymi osobami, swiat żyje i ma żyć, nie liczcie więc na solowe wypady na wroga w stylu DnD

- jako ze NPC będzie sporo, przyjaźnie i miłosci z nimi są jak najbardziej dozwolone, uznajcie ich jako pełnoprawnych uczestników przygody.
- sesja co prawda nastawiona na walkę, ale liczę też czasem na ładne opisy z Waszej strony.
Zaczynacie jako kompania najemników, macie jakąś nazwę? Jak nie, to sam jakąś wymyślę

Kwestia postowania. Chciałbym aby to odbywało się sprawnie, kosztem długości postów nawet. Zaznaczam, że jeśli przygoda zbytnio będzie się ślimaczyła to moge ją przerwać.
Konflikty z NPC są jeszcze bardziej dozwolone niż przyjaźnie oczywiście.
Statystyki dorobię sobie sam, bazując na opisie i historii. I jeszcze raz powtarzam: sesja krwawa i brutalna, kto nie lubi takich klimatów, lub kto wybitnie nie lubi jak jego postać zostaje zabita, to niech lepiej się nie zgłasza.

Pozdrawiam i czekam na zgłoszenia. Karty (o ile jakieś będą
