Tutaj proszę zamieścić opis Waszych postaci. Jak wyglądają, czym się zajmują, ile mają lat, jak długo mieszkają w miasteczku. Mieścina jest tak mała, że nie posiada jeszcze swojej nazwy, dopiero udało się postawić drewniany mur i lepianki zmienić na drewniane domki. Jesteście rzemieślnikami, rolnikami... nie zaprawionymi w bojach wojownikami, zabójcami demonów Strażnicy tutaj też nie są potrzebni, miasteczko ma raptem dwadzieścia chałupek i dwie krzyżujące się drogi.
Rozplanujcie sobie, gdzie kto chce mieszkać i czym się zajmować. Resztę zrobię ja. Jeśli macie jakieś pytania, proszę pisać w głównej rekrutacji!
Młody (około 17lat) dobrze zbudowany mężczyzna z brązowymi włosami piwnymi, bystrymi oczami i jasną karnacją. Zazwyczaj wesoły, optymistyczny i pełen energii.Ubrany w znoszoną koszule i podniszczone skórzane spodnie oraz skórzany fartuch
Jest wynalazcą pasjonatem. Przybył do wioski dośc niedawno. Miał dwa powody aby przyby do wioski: w większych miastach konkurencja była zbyt mocna (inżynierowie w dobrze wyposażonych warsztatach) on miał jedynie głowę pełną pomysłów i podstawowe narzędzia. Drugi powód jest bardziej nobliwy, miał nadzieję że jego pomysły i zdolności pomogą w rozwoju tejże wioski.
Jest biedny jak mysz kościelna. Utrzymuje się z dokonywania drobnych napraw. Mieszka w małej chałupce. Łoatwo ją rozpoznac- stoi koło niej prowizoryczna szopa sama chałupa zaś jest cała połatana. Na wnętrze jego domu składa się jednoosobowe łóżko sterty znaleźnego rupiecia. I makiaweliczna maszyna uniezależniająca od studni (taki mix wiadra, zlewu i prysznica - wszystko działa na deszczówke)
The End.
Ostatnio zmieniony sobota, 12 maja 2007, 21:32 przez Szasza, łącznie zmieniany 2 razy.
Syn farmera. Niestety jego ojciec niedawno zmarł. Mimo że jest młody (ma 16 lat) musiał się zająć rodziną młodszą 9-cio letnią siostrą Jagną i chorowitą matką Anastazją. Ich niewielki domek leży poza niezbyt solidnymi murami miasteczka. Jego rodzina ma w posiadaniu 5 hektarów ziemi, która wydaje, co roku plony. A dzięki tym plonom i utargu ze sprzedaży przetworów miasteczku muszą przeżyć cały rok. Mimo że Mandir jest młody musi bardzo ciężko pracować. A ciężka praca odcisnął na nim piętno. Nosi stale obdarte ubrania. Skóra wiecznie spalona słońcem, na dłoniach wiecznie ma odciski od kosy. Ale ciężka praca zrobiła z niego prawdziwego twardego poważnego mężczyznę
Silny, dobrze zbudowany osiemnastoletni mężczyzną. Jest dosyć wysoki, ma ciemne, prawie czarne oczy i długie włosy sięgające do połowy pleców. Wyprowadził się od rodziców i kupił za parę ciężko zarobionych groszy chatę przy skrzyżowaniu dróg. Jako że jego ojciec był kowalem, Heimdall zna podstawy tego rzemiosła. Postanowił otworzyć swój warsztat w młodej mieścinie. Koło domu postawił małą kuźnię, w narzędzia i materiały zaopatruje się w pobliskim mieście. Ciężko mu jednak wyżyć na kowalstwie, własciwie jedynym jego zadaniem jest naprawianie sprzętu okolicznym chłopom, a wykonywana przez niego broń jest zbyt słabej jakości aby sprzedawać ją w większych miastach.
Dość młody, 25-letni mężczyzna. Wysoki, dobrze zbudowany, krótkowłosy ciemny blondyn. Z jego twarzy emanuje radość, głównie za sprawą pogodnie patrzących zielonych oczu i zawadiackiego uśmiechu. Orik jest synem rolnika, ale sam zajmuje się myślistwem. Ojciec pomógł mu pracować nad swoją siłą, a także nauczył posługiwania się łukiem i bronią palną. Jednak, jako że trudno wyżyć z samego myślistwa, Orik zajmuje się również oprawianiem zwierząt i pracuje także jako garbarz. Potrafi robić skórzane przedmioty, takie jak pancerze, torby etc. Pozwala mu to związać jakoś koniec z końcem. Orik mieszka w niewielkim domku na skraju wioski, nieopodal lasu (mam nadzieję, że ta wioska nie jest na pustyni ). Mieszka sam, jego ojciec wraz z matką i jego młodszą siostrą mieszkają dwa domy dalej, bo Orik urządził swój dom jako warsztat i garbarnię. Oprócz tego zna podstawy stolarki i kowalstwa, ale nie na tyle, by w ten sposób pracować. Orik jest kawalerem, ale ma zamiar założyć rodzinę, jeśli tylko znajdzie odpowiednią kandydatkę na żonę. Na razie pracuje w pocie czoła, by pomóc w budowie wioski i dostarczać żywności.
Orik jest typem marzyciela i idealisty, marzy, by się wyrwać z wiejskiej rzeczywistości i dokonać czegoś wielkiego. Dlatego ciężko pracuje, licząc, że dzięki temu do czegoś dojdzie.
Bronek, gdyż tak na niego wołają we wsi, jest jednym z jej najbardziej szanowanych obywateli. Jednym z tego powodów jest niewątpliwie jego zaawansowany wiek, jednakże drugi jest o wiele bardziej znaczący i sprawia, że ten człek jest tak zacny. Aby jednak dowiedzieć się o nim więcej, należy chwilę poświęcić na krótki przerywnik, który mam nadzieję wyjaśni co nieco na temat kultury wczesnowioskowej:
Jako wiadomo w wielkim świecie, ziemia nasza pełna jest szkarad wszelakich. Mam tu na myśli upióry, wąpierze i inne pomioty piekielne. Szczególne niebezpieczne pośród nich są demony, na niektórych krańcach ziemi zwane diabołami. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż wszystkie owe plagi upodobały sobie zwłaszcza zacisza chłopskich chałupek oraz wiejskie uliczki. Dlatego też w każdej wiosce niezbędny jest świecki egzorcysta-zielarz. Może nie tyle do wypędzania złych duchów, gdyż zazwyczaj to tylko babskie wymysły, co do pędzenia najlepszego w promieniu paruset kilometrów bimbru.
A warto wspomnieć jeszcze, że Bronek jest jednym z najlepszych w swoim fachu. Doświadczenie czerpał z wielu mądrych pozycji, które jak sam twierdzi znalazł swego czasu w wyrzuconym gdzieś w lesie kufrze. Wprawdzie był w stanie zrozumieć jedynie to, co pisze pod obrazkami, ale w zupełności wystarczyło. Od tej pory żadne siły nieczyste nie są w stanie przechytrzyć egzorcysty, a on sam wiedzie niefrasobliwy żywot.
Szrama to wysoki 19-nasto letni posłaniec. Brązowe oczy i włosy, szrama przebiegająca przez lewe oko, które jest pokryte bielmem jest to pozostałość w służbie miejscowego sołtysa. Zawsze cichy i może nie mówi dużo ale za to zawsze dosadnie. W tej wiosce trzyma go jedynie marna płaca i dach nad głową, który funduje mu miejscowa gmina. Ubrany jest w zieloną kurtę z wieloma kieszeniami, ciemno-błękitne spodnie i golf, który w dodatku ma na tyle wysoki kołnierz, że może zaktryć połowę twarzy, co zresztą wykorzystuje. Na głowie ma błękitną bandanę z żelazną blachą na czole i czarne wysokie buty w które ma włożone spodnie.
jak piszę ortografy to nie poprawiaj... po wkurzamyBAZYL'E
A ja czekam tylko na odpowiedź MG i też dołożę swoją:).
Jam jest Łaskawą Boginią, która daje Dar Radości sercom ludzkim; na Ziemi daję Wiedzę Wiecznego Ducha, a po śmierci daję pokój i wolność . Ani nie żądam ofiary, gdyż oto ja jestem Matką Życia, i Moja Miłość spływa na Ziemię.
Skoro sesja będzie Fantasy, osadzę ją w realiach, które chyba wszyscy najbardziej lubią i które najlepiej pasują do postaci już stworzonych. Czy pseudo średniowiecze wszystkim odpowiada? Poza tym wolałabym (i prosiłam), by pytania, uwagi i propozycje pisać w wątku głównej rekrutacji, tutaj zamieszcza się TYLKO postacie. Więc proszę o przeniesienie tej dyskusji w odpowiednie miejsce.
Marysia (Maryśka) jest młodą 19-letnią dziewczyną. Dość wysoka (ok 175 cm) z rudymi, długimi (ok. 60cm długości - do połowy pleców) zaplecionymi w warkocz włosami i szarymi oczami. Twarz ma pokrytą piegami. Jest niezwykle ładna (chyba, że ktoś nie lubi piegów).
Ma średnią budowę ciała (nie jest ani szczupła, ani gruba). Ma średniej wielkości biust i całkiem spory tyłek.
Zazwyczaj nosi proste chłopskie ubranie: białą koszulę, szare spodnie i skórzane sandałki (albo pół-buty z futerkiem).
Marysia jest córką rolnika i uzdrowicielki. Od około miesiąca nie mieszka już z nimi. Przeniosła się, do chaty po starszym o 8 lat bracie, który jakiś czas temu przeniósł się do dużego miasta. Chata stoi raczej na uboczu wsi - niedaleko domu jej rodziców. Niedaleko stoją też niezwykle duża obora i całkiem spory kurnik. Jest też niemały ogródek, gdzie rosną warzywa i niektóre zioła (więcej jest w donicach w domu jej rodziców).
Marysia jest wesołą i niezwykle pracowitą dziewczyną.
Nauczyła się od matki zielarstwa - jest to jedno z jej licznych zainteresowań.
Na co dzień zajmuje się opieką nad zwierzętami. Karmi i opiekuje się zwierzętami gospodarstwa.
A mają ich sporo:
kogut, 24 kury, 18 kurczaczków, 8 gęsi, 4 duże świnki, 4 krówki, 2 kozy, osiołek, koń.
A ziarna, przed myszami, broni szara kotka.
Edit:
Niedawno dogadała się z Ninerl (młodą pół-elfką, która założyła gospodę) i została jej dostawcą. Co rano przynosi jej kilka (lub kilkanaście w razie potrzeby) jaj (kurzych i gęsich), czasami trochę mleka, oraz co kilka miesięcy (w miarę potrzeby) jakąś kurę. No i oczywiście przyprawy - jako że zna się na zielarstwie.
Ostatnio zmieniony czwartek, 17 maja 2007, 16:04 przez Mekow, łącznie zmieniany 2 razy.
Ostatnio bardzo mało sesji się tu gra... ciekawe dlaczego?
Odnosi się wrażenie, że to forum wymiera
Ostatnio edytowano piątek, 30 luty 2012, 14:76 przez Mekow, łącznie edytowano 28 razy
Ninerl
Młoda pół-elfka, o jasnej cerze, szaroniebieskich oczach i ciemnych blond włosach, lekko kręconych (sięgają jej do połowy pleców). Lat:23, wzrostu średniego. Ubiera się zazwyczaj w kolory : czarny, ciemną czerwień, błękit i typowe kolory tzw. stylu military. Zazwyczaj chodzi w wysokich, skórzanych czarnych butach, dodatkowo zapinanych na klamry i z niedłączną czarno-czerwoną torbą. W wiosce osiedliła się dopiero niedawno, biorąc pod uwagę jej położenie.
Zdecydowała, że zamieszka na jakiś czas, na prawie zupełnym odludziu-- nowopowstająca wioska nie jest w końcu duża. Musi odpocząć, a ponieważ przydałoby się coś robić, to założyła jedyną w okolicy karczmę. Dodatkowo, przy karczmie jest stajnia na kilka koni- te, które w niej przebywają, to własność dziewczyny.
Zamierza rozwinąć interes, ale nawet jeśli się jej nie powiedzie, to z pewnością będzie wspaniałe doświadczenie. Dodatkowo wreszcie poświęci choć trochę czasu swojej pasji- malowaniu i itp. Czy ktoś chce prowadzić karczmę razem ze mną? Jeśli tak, to wszelkie informacje, proszę na PW. Niedługo zrobię jej plan. Zamierzam się dogadać z Twoją postacią, drogi Epyonie:D ... pewnie się domyślasz w jakim celu...
Jam jest Łaskawą Boginią, która daje Dar Radości sercom ludzkim; na Ziemi daję Wiedzę Wiecznego Ducha, a po śmierci daję pokój i wolność . Ani nie żądam ofiary, gdyż oto ja jestem Matką Życia, i Moja Miłość spływa na Ziemię.
W żadnej wiosce nie może zabraknąć bajarza. Bajarza, który swoją elokwencją i wyobraźnią zbiera wkoło siebie małe dzieci, a gdy te już pójdą dorosłych, przez których opowiadanie historii kończy się rankiem porannym kacem. Zarobki bajarza są niezbyt wysokie, od czasu do czasu napisze książkę, którą co bystrzejsi (oj, a niestety tych jest tak mało...) w wiosce kupią, lub spróbuje sprzedać ją w sąsiednim miasteczku. Przywozi także z miasteczka przeróżne wymysły, które mogą pomóc mieszkańcom w życiu codziennym. Więc pokrótce, Borys pełni rolę bajarza i kupca. Kiedyś Borys marzył o tym, aby wyrwać się z tej nieco nużącej codzienności i wyjechać w świat. Po drugim dniu zrezygnował i wrócił do domu. To nie miało sensu. A raczej to on nie miał funduszy. Dlatego na najdalsze wycieczki wybiera się do pobliskiego miasteczka. Z reguły można go spotkać w brązowym, lnianym habicie podobnym trochę do płaszcza, z kijem w ręce.
Zawsze potrzebny jest ktoś, kto podejmie się zadania wymagającego szybkich ciosów sztyletem, cichego strzału z kuszy bądź użycia trucizny. Zazwyczaj zapotrzebowanie na takie usługi jest największe w pałacach, gdzie czasami trzeba usunąć pierworodnego syna, dziedzica całego majątku. Czasami natomiast komuś przeszkadza najmłodszy syn, który potrafi jedynie gzić się ze służkami, jeść za trzech i pić za ośmiu. Ale usługi tych osobników przydają się nie tylko szlachcie - potrzeba wyeliminowania nieuczciwego wspólnika w interesach, kochanka żony, szantażysty, posiadającego kompromitujące informacje pojawia się też wśród klasy średniej. Tym wszystkim zajmują się odpowiedni ludzie. Skrytobójcy. Działający w cieniu bezwzględni mordercy, nie zostawiający swojej ofierze żadnych szans obrony, czy może profesjonaliści, perfekcyjnie wykonujący swój zawód? Zdania są podzielone, a sami skrytobójcy nie kwapią się do rozwiewania wątpliwości. Zabójców można podzielić na specyficzne grupy, czy też kasty. Pierwszą są osobnicy tani i mało skuteczni. Drugą, znacznie liczniejszą, drodzy i mało skuteczni. Trzecią stanowią uczniowie doświadczonych zabójców i amatorzy, którzy często pracują za darmo, a skutków ich działań nie sposób przewidzieć. I w koncu są ci, o których opowiada się historie przy kominku, układa się pieśni i ogląda za siebie na sam dźwięk ich imienia. Mistrzowie w swoim fachu. Mistrzowie Cieni.
Isengrim należy do drugiej, najliczniejszej grupy - za swoje usługi (wątpliwej jakości, gdyż jest świeżo po ukończeniu terminu u innego zabójcy) żąda wysokiej sumy... Dzięki elfiej zręczności i zdolności widzenia w ciemnościach (i w zasadzie tylko dzięki temu, bo o umiejętnościach czy doświadczeniu ciężko mówić) wykonuje swoje zadania w miarę dobrze (wydaje się też, że w jakiś sposób zaskarbił sobie przychylność Ranalda, gdyż z większości trudnych sytuacji udaje mu się wyjść cało dzięki niesamowitemu szczęściu). Ubiera się tak, jak przystało na zabójcę - czarny płaszcz z kapturem, czarna skórzana kurtka, czarne spodnie i skórzane buty z cholewkami, w których łatwo ukryć sztylet. Nosi również skórzane rękawiczki bez palców, z żelaznymi ćwiekami na knykciach. Przy pasie, oprócz dwóch długich sztyletów, ma miniaturową kuszę (ta broń zawsze wywołuje śmiech wśród przeciwników, dopóki ktoś nie zostanie trafiony, gdyż Isengrim lubi korzystać z rozpryskowych grotów i tym podobnych wrednych sztuczek), kołczan z bełtami i małą, ale dobrze wypchaną sakiewkę. Nie używa mieczy, ponieważ jest gorliwym wyznawcą Pana Złodziei (na szyi nosi jego znak, podwójny X na łańcuszku, zrobiony ze złota) i zawsze stara się podążać ścieżką jego przykazań.
"Beg for mercy! Not that it will help you..."
Hoist the banner high!! For Commoragh!