[Neuroshima] Detroit.

-
- Marynarz
- Posty: 381
- Rejestracja: piątek, 23 grudnia 2005, 13:31
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: z buszu :)
- Kontakt:
[Neuroshima] Detroit.
Pytanie: jest ktoś chętny do mistrzowania w NS? Jeśli nie, w ostateczności mogę to zrobić ja, ale wolałbym jednak kogoś innego.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 12 czerwca 2006, 21:27 przez Gisher, łącznie zmieniany 1 raz.
Hakuna matata!

-
- Bombardier
- Posty: 700
- Rejestracja: wtorek, 1 listopada 2005, 15:50
- Numer GG: 9383879
- Lokalizacja: Preczów :P
- Kontakt:


-
- Tawerniak
- Posty: 1616
- Rejestracja: poniedziałek, 12 września 2005, 08:47
- Numer GG: 5879500
- Lokalizacja: Opole
- Kontakt:
A ja się piszę ;] Już teraz 

http://niwia.myforum.pl/ - forum Opolskiego klubu RPG i fantastyki
http://my.opera.com/gimnazjon/blog/ - sport, ruch, zdrowie, itepe
http://my.opera.com/gimnazjon/blog/ - sport, ruch, zdrowie, itepe

-
- Bombardier
- Posty: 729
- Rejestracja: wtorek, 6 grudnia 2005, 09:56
- Numer GG: 4464308
- Lokalizacja: Free City Vratislavia
- Kontakt:



-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone


-
- Majtek
- Posty: 129
- Rejestracja: poniedziałek, 1 sierpnia 2005, 18:54
- Numer GG: 5649299
- Lokalizacja: Karak-Busko
- Kontakt:


-
- Marynarz
- Posty: 381
- Rejestracja: piątek, 23 grudnia 2005, 13:31
- Numer GG: 0
- Lokalizacja: z buszu :)
- Kontakt:

-
- Bombardier
- Posty: 700
- Rejestracja: wtorek, 1 listopada 2005, 15:50
- Numer GG: 9383879
- Lokalizacja: Preczów :P
- Kontakt:

- BLACKs
- Tawerniany Cygan
- Posty: 3040
- Rejestracja: poniedziałek, 21 listopada 2005, 17:30
Ej w8. Nie będę grał w 8 graczy czy ileśtam. Biorę 4 najlepsze postacie, najwyżej dodam 5. Na karcie ma być:
Imię, nazwisko, pseudonim:
Pochodzenie:
Choroba:
Wygląd (kilka zdań minimum! nie biorę czegoś w stylu: muskularny, wysoki, brązowe oczka i koniec):
Historia (to samo co wyżej):
Umiejętności i cechy uwzględnijcie w opisie (nie chcę mieć podanych jako cyferki):
Zachowanie (wiadomo o co chodzi):
Jeśli chcecie możecie dać odpowiedzi na pytania z formularza, ale tego nie wymagam
.
Karty proszę podać tutaj. Scenariusz będzie tworzony "na żywo", ale będzie się dział prawdopodobnie w Vegas. Nie wiem kiedy zacznę dokładnie sesję, bo w pt i sob przypadają mi sesję na żywca, muszę odpisać na wszelkie sesje na tym forum, itp. Może jakoś następna środa.
Regulamin sesji:
MG ma zawsze rację.
Wymagane jest opisowe pisanie postów (5+ zdań najmniej).
W której osobie chcecie pisać?
Imię, nazwisko, pseudonim:
Pochodzenie:
Choroba:
Wygląd (kilka zdań minimum! nie biorę czegoś w stylu: muskularny, wysoki, brązowe oczka i koniec):
Historia (to samo co wyżej):
Umiejętności i cechy uwzględnijcie w opisie (nie chcę mieć podanych jako cyferki):
Zachowanie (wiadomo o co chodzi):
Jeśli chcecie możecie dać odpowiedzi na pytania z formularza, ale tego nie wymagam

Karty proszę podać tutaj. Scenariusz będzie tworzony "na żywo", ale będzie się dział prawdopodobnie w Vegas. Nie wiem kiedy zacznę dokładnie sesję, bo w pt i sob przypadają mi sesję na żywca, muszę odpisać na wszelkie sesje na tym forum, itp. Może jakoś następna środa.
Regulamin sesji:




-
- Tawerniak
- Posty: 1616
- Rejestracja: poniedziałek, 12 września 2005, 08:47
- Numer GG: 5879500
- Lokalizacja: Opole
- Kontakt:
Cholera drugi raz robić kartę postaci... bleh...
Ale mam wiadomość dla tych, którzy nie dostaną się na sesję BLACKSouLa, że mogę sam ich wziąć pod swoje opiekuńcze skrzydła, hehe
Ale mam wiadomość dla tych, którzy nie dostaną się na sesję BLACKSouLa, że mogę sam ich wziąć pod swoje opiekuńcze skrzydła, hehe

http://niwia.myforum.pl/ - forum Opolskiego klubu RPG i fantastyki
http://my.opera.com/gimnazjon/blog/ - sport, ruch, zdrowie, itepe
http://my.opera.com/gimnazjon/blog/ - sport, ruch, zdrowie, itepe

-
- Marynarz
- Posty: 206
- Rejestracja: wtorek, 14 marca 2006, 22:49
Karte Postaci mamy dać tu więc daje... :
Imię, nazwisko, pseudonim: Max "Famir" Freeman
Pochodzenie: Południowa Hegemonia
Profesja:Łowca Nagród
Choroba: Zwapnienie Płuc
Wygląd: Człowieku czy miałeś kiedyś wrażenie że Śmierć wyszła z piekieł i staneła przed tobą? Ja miałem takie wrażenie... raz widziałem takiego gościa, wyglądał jak kościotrup! Wysoki, strasznie wychudzony, tak bardzo że w widać było jego kości, skóra blada jak u trupa. Jakby tego było mało gościu miał na sobie czarny długi skurzany płaszcz któy tak kontrastował ze skórą że ta wydawała się biała niczym kość słoniowa. Ale nie t było najgorsze w tym typie, nosił on takie fajne okrągłe okulary przeciwsłoneczne, niby nic wielkiego, ale... no własnie... zawsze jest jakieś ale... Zdjął przy mnie te okulary... jak zobaczyem jego oczy to myślałem że popuszcze na miejscu... były to zimne oczy snajpera... przenikliwe i chłodne... ale najgorszy był ich kolor... był to kolor krwi... szkarłat... Jak spojrzał mi w oczy to już czyłem się jak trup!!! Czy miał włosy to nie wiem bo nosił szpiczasny czarny kapelusz... Co? Nie wierzysz mi?! To se nie wierz ale powiem ci jedno... Po raz piertwszy w życiu spietrałem się tak że się posikałem... Nie śmiej się!!! Też byś popuścił jakbyś zobaczył tego pipszonego kościotrupa!
Historia: Słuchaj, kiedyś podrużowałem z takim dziwnym gościem... był łowcą nagród, który potrzebował "swojego człowieka" w Vegas a ja szukałem roboty więc mnie najął. Gościu wyznawał zasade "im lepiej szef i pracownik się znają tym współpraca będzie lepsza" więc troche opowiedział mi o sobie.Nazywał się on Maksymiliam, lub jak jak kto woli Max Freeman. Urodził dwa lata zanim świat się zmienił. Kiedy nastąpił atak jego rodzina zgineła a jego samego odchowała jakaś dziwna para... zastępywała mu rodzine dopóki nie miał 10 lat. Dla przybranych rodziców zaczęły się kończyć środki na życie więc postanowili Ma'a oddać na targ niewolników... skórczybyki nie wiedzieli jak sie to dla nich skończy. Kiedy Max się o tym dowiedział zabił oboje nożem który znalazł dwa dni wcześniej. Ten gnój zabij ich a potem jadł ich przez tydzień! Że co? Czy jest kanibalem? nie jest ale to była pewnego rodzaju zemsta, on ich pokochał a ani za miłość chcieli go sprzedać... Gdybym był na jego miejscu też bym tak zrobił, ale wracajmy do tematu. O następnych 10 latach życie mówił dość niechętnie.. wspominał coś tylko że był w jakiś gangu w Południowej Hegemonii gdzie robił jako chłopak od brudnej roboty. Nie wiem jak dostał tą fuche w tak młodym wieku... ale wiem że skurczybym strzelał w wieku 15 lat lepiej niż inni członkowie gangu. Co bardziej zazdrości się zebrali i zaatakowali go jak okradał jakiegoś gościa... następnego dnia znaleziono ciała sukunkotów przybite do domóm niczym 10 Jezus'ów... Max uciekł z Hegemonii i zaczął działać jako łowca głów o pseudonimie "Famir". Działa tak już 5 lat i powiem ci jedno... Że jeszcze nigdy nie nawalił... zawsze dopadał tego kogo ścigał, nie patrzył na środki i sposoby... zawsze znajdował poszukiwanego... Że co?! Za twoją głowe też wyznaczono nagrode? Dam ci więc jedną rade: spierdalaj stąd póki Max nie zobaczył listu gończego z tobą... chociaż i tak wątpie byś miał jakieś szanse...
Umiejętności i cechy uwzględnijcie w opisie: Kiedyś widziałem jednego łowce głow... niewiele pamiętam z tamtego spotkania... ścigał on mego kumpla, lubiłem go więc pomogłem mu się ukryć. Zamknąłem nas w jednym ze starych bunkrów. Siedzielimy tam dwa dni aż w końcu przyszedł po nas. Usłsyzeliśmy wybuch, chyba dynamit... było dużo dymu... Nagle z dymu wyszedł wysoki "kościotrup" bo tylko tak mozna było tego gościa określić. Wyjeliśmy nasze glocki i chielismy otworzyć ogień, ale ten wyjął dwie beretty i kazdą wystrził w nas. Obie kule trafiły wprost w lufe naszyh rewolwerów! Oba wybuchły, mnie odrąbało ręke a dla kumpla całe ramie, pewnie dlatego że miał podrasowaną broń.. Łowca Głów zaczął iść w naszą strone powoli, niczym kat idaćy do ofiary. Zastawiliśmy jednak na wszelki wypadek pułapke. Kiedy gość wszedł w jej pole wcisnoem przycisk i z obu stron wyleciały ze ścian na niego ostrza. A ON TYLKO SIĘ UŚMIECHNĄŁ I OMINĄŁ WSZSYTKIE STOSUJĄĆ PIEPRZONE AKROBACJE! Co on K***A MA OCZY Z TYŁU GŁOWY CZY CO ?!?!?!?!??!?! Nigdy nie widziałem gościa który tak dobrze by strzelał i był tak zręczny. Podszedł do mego bezbronnego kumpla i zdjął okulary pokazując mu krwiste oczy... Człowieku nigdy się tak nie bałem! Czułem że zrobiłbym wszystko aby tylko nie patrzył na mnie tymi oczami!!! Zamknałem oczy i usłyszałem strzał. Kiedy je otwożyłem łowcy nagród już nie było a mój kumel leżał z rozwaloną głową... To była najstraszliwsza chwila w moim zyciu... do dziś nie wiem czemu zostawił mnie przy zyciu...
Zachowanie:
Nagle drzwi do baru otworzyły się z trzaskiem... Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna w czarnym długim płaszczu. Szedł powoli a atmosfera zdawała się z każdym jego krokiem zagęszczać. Jeden z miejscowych pijaków tak sie upił że chciał się na nigo rzucić ale wystarczyło jedno pojrzenie spod okularów... sekunda patrzenia w te krwiste oczy zabierała całą ochote do bitki... Wyglądało na to że nie ma przy sobie broni, lub ją dobrze ukrywa. Co jak co ale widać było że ten sukinkot zawsze dsotaje to czego chce... Nagle jeden z meneli wziałsię wgarść i psotawił mu piwo dosiadając się i pytając "co słychać?" Bladoskóry "nic ciekawego", widać było że był małomówny, ale nie musiał mówić dużo... czasami dwa konretne słowa znaczą więcej niż setka bezsensownych słów. Wystarczyło jedno spojrzenie zza okularów a mężczyzna który się dosiadł już się zaczął trząść... męączyzna szybko wypił piwo i odszedł... wyglądał jakby miał atak padaczki... Gościu nie wyglądał na nieufnego ale trudno też powiedzieć czy był ufny... napewno na jego tważy widać było nieugietość i rozwage. Nagle ten sam pijak podszedł do jakiejś kelnerki i zaczął się do nie dobierać choć widać było że ta tego nie chciała... w odezwie pijak udeżył ją tak że upadła na ziemie... Nieznajomy spojrzał na mężczyzne i zanim zdążył zareagować on już wstał i podszedł do niego po czym wykręcił mu ręke. Gościu normalnie kwiczał z bólu. Potem wziął zamach i cisną nim o ściane z takim impendem że ten ją głową przebił! Dobrze że była ona cieńka bo gościu miałby łeb rozwalony i trup na miejscu. Koledzy chcieli dla kolegi pomóc ale jakoś nie mogli się przełamać kiedy zobaczyli jak gościu wyciąga spod płaszcza przyciętą dwórurke i przykłada dla biednego pijaka do genitaliów mówiąc "przeproś". Gościu zaś zaczął miotać w jego strone rózne przekleństwa i popełnił największy błąd w życiu... Nie chciałbym żeby ktoś pociągnął za spust przyciętnej dwururki przyłożonej do mych jaj... ten też pewnie nie chciał... biedak już nigdy nie pójdzie na dziwki... Kwistooki usiadł na miejsce, dokńczył piwo i wyszedł... a wszyscy edetcheli z ulgą... Za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Ekwipunek:
-2xberetta
-przycięta dwórurka
-6 magazyków 9mm
-5 porcji śrutu
-4 leki na chorobe
-zapalniczka
-ubrania
-4xlaski dynamitu
-zestaw pirotechniczny
Ps. Za wszelkie Błedy ORT. przepraszam ^^"
Imię, nazwisko, pseudonim: Max "Famir" Freeman
Pochodzenie: Południowa Hegemonia
Profesja:Łowca Nagród
Choroba: Zwapnienie Płuc
Wygląd: Człowieku czy miałeś kiedyś wrażenie że Śmierć wyszła z piekieł i staneła przed tobą? Ja miałem takie wrażenie... raz widziałem takiego gościa, wyglądał jak kościotrup! Wysoki, strasznie wychudzony, tak bardzo że w widać było jego kości, skóra blada jak u trupa. Jakby tego było mało gościu miał na sobie czarny długi skurzany płaszcz któy tak kontrastował ze skórą że ta wydawała się biała niczym kość słoniowa. Ale nie t było najgorsze w tym typie, nosił on takie fajne okrągłe okulary przeciwsłoneczne, niby nic wielkiego, ale... no własnie... zawsze jest jakieś ale... Zdjął przy mnie te okulary... jak zobaczyem jego oczy to myślałem że popuszcze na miejscu... były to zimne oczy snajpera... przenikliwe i chłodne... ale najgorszy był ich kolor... był to kolor krwi... szkarłat... Jak spojrzał mi w oczy to już czyłem się jak trup!!! Czy miał włosy to nie wiem bo nosił szpiczasny czarny kapelusz... Co? Nie wierzysz mi?! To se nie wierz ale powiem ci jedno... Po raz piertwszy w życiu spietrałem się tak że się posikałem... Nie śmiej się!!! Też byś popuścił jakbyś zobaczył tego pipszonego kościotrupa!
Historia: Słuchaj, kiedyś podrużowałem z takim dziwnym gościem... był łowcą nagród, który potrzebował "swojego człowieka" w Vegas a ja szukałem roboty więc mnie najął. Gościu wyznawał zasade "im lepiej szef i pracownik się znają tym współpraca będzie lepsza" więc troche opowiedział mi o sobie.Nazywał się on Maksymiliam, lub jak jak kto woli Max Freeman. Urodził dwa lata zanim świat się zmienił. Kiedy nastąpił atak jego rodzina zgineła a jego samego odchowała jakaś dziwna para... zastępywała mu rodzine dopóki nie miał 10 lat. Dla przybranych rodziców zaczęły się kończyć środki na życie więc postanowili Ma'a oddać na targ niewolników... skórczybyki nie wiedzieli jak sie to dla nich skończy. Kiedy Max się o tym dowiedział zabił oboje nożem który znalazł dwa dni wcześniej. Ten gnój zabij ich a potem jadł ich przez tydzień! Że co? Czy jest kanibalem? nie jest ale to była pewnego rodzaju zemsta, on ich pokochał a ani za miłość chcieli go sprzedać... Gdybym był na jego miejscu też bym tak zrobił, ale wracajmy do tematu. O następnych 10 latach życie mówił dość niechętnie.. wspominał coś tylko że był w jakiś gangu w Południowej Hegemonii gdzie robił jako chłopak od brudnej roboty. Nie wiem jak dostał tą fuche w tak młodym wieku... ale wiem że skurczybym strzelał w wieku 15 lat lepiej niż inni członkowie gangu. Co bardziej zazdrości się zebrali i zaatakowali go jak okradał jakiegoś gościa... następnego dnia znaleziono ciała sukunkotów przybite do domóm niczym 10 Jezus'ów... Max uciekł z Hegemonii i zaczął działać jako łowca głów o pseudonimie "Famir". Działa tak już 5 lat i powiem ci jedno... Że jeszcze nigdy nie nawalił... zawsze dopadał tego kogo ścigał, nie patrzył na środki i sposoby... zawsze znajdował poszukiwanego... Że co?! Za twoją głowe też wyznaczono nagrode? Dam ci więc jedną rade: spierdalaj stąd póki Max nie zobaczył listu gończego z tobą... chociaż i tak wątpie byś miał jakieś szanse...
Umiejętności i cechy uwzględnijcie w opisie: Kiedyś widziałem jednego łowce głow... niewiele pamiętam z tamtego spotkania... ścigał on mego kumpla, lubiłem go więc pomogłem mu się ukryć. Zamknąłem nas w jednym ze starych bunkrów. Siedzielimy tam dwa dni aż w końcu przyszedł po nas. Usłsyzeliśmy wybuch, chyba dynamit... było dużo dymu... Nagle z dymu wyszedł wysoki "kościotrup" bo tylko tak mozna było tego gościa określić. Wyjeliśmy nasze glocki i chielismy otworzyć ogień, ale ten wyjął dwie beretty i kazdą wystrził w nas. Obie kule trafiły wprost w lufe naszyh rewolwerów! Oba wybuchły, mnie odrąbało ręke a dla kumpla całe ramie, pewnie dlatego że miał podrasowaną broń.. Łowca Głów zaczął iść w naszą strone powoli, niczym kat idaćy do ofiary. Zastawiliśmy jednak na wszelki wypadek pułapke. Kiedy gość wszedł w jej pole wcisnoem przycisk i z obu stron wyleciały ze ścian na niego ostrza. A ON TYLKO SIĘ UŚMIECHNĄŁ I OMINĄŁ WSZSYTKIE STOSUJĄĆ PIEPRZONE AKROBACJE! Co on K***A MA OCZY Z TYŁU GŁOWY CZY CO ?!?!?!?!??!?! Nigdy nie widziałem gościa który tak dobrze by strzelał i był tak zręczny. Podszedł do mego bezbronnego kumpla i zdjął okulary pokazując mu krwiste oczy... Człowieku nigdy się tak nie bałem! Czułem że zrobiłbym wszystko aby tylko nie patrzył na mnie tymi oczami!!! Zamknałem oczy i usłyszałem strzał. Kiedy je otwożyłem łowcy nagród już nie było a mój kumel leżał z rozwaloną głową... To była najstraszliwsza chwila w moim zyciu... do dziś nie wiem czemu zostawił mnie przy zyciu...
Zachowanie:
Nagle drzwi do baru otworzyły się z trzaskiem... Do pomieszczenia wszedł wysoki mężczyzna w czarnym długim płaszczu. Szedł powoli a atmosfera zdawała się z każdym jego krokiem zagęszczać. Jeden z miejscowych pijaków tak sie upił że chciał się na nigo rzucić ale wystarczyło jedno pojrzenie spod okularów... sekunda patrzenia w te krwiste oczy zabierała całą ochote do bitki... Wyglądało na to że nie ma przy sobie broni, lub ją dobrze ukrywa. Co jak co ale widać było że ten sukinkot zawsze dsotaje to czego chce... Nagle jeden z meneli wziałsię wgarść i psotawił mu piwo dosiadając się i pytając "co słychać?" Bladoskóry "nic ciekawego", widać było że był małomówny, ale nie musiał mówić dużo... czasami dwa konretne słowa znaczą więcej niż setka bezsensownych słów. Wystarczyło jedno spojrzenie zza okularów a mężczyzna który się dosiadł już się zaczął trząść... męączyzna szybko wypił piwo i odszedł... wyglądał jakby miał atak padaczki... Gościu nie wyglądał na nieufnego ale trudno też powiedzieć czy był ufny... napewno na jego tważy widać było nieugietość i rozwage. Nagle ten sam pijak podszedł do jakiejś kelnerki i zaczął się do nie dobierać choć widać było że ta tego nie chciała... w odezwie pijak udeżył ją tak że upadła na ziemie... Nieznajomy spojrzał na mężczyzne i zanim zdążył zareagować on już wstał i podszedł do niego po czym wykręcił mu ręke. Gościu normalnie kwiczał z bólu. Potem wziął zamach i cisną nim o ściane z takim impendem że ten ją głową przebił! Dobrze że była ona cieńka bo gościu miałby łeb rozwalony i trup na miejscu. Koledzy chcieli dla kolegi pomóc ale jakoś nie mogli się przełamać kiedy zobaczyli jak gościu wyciąga spod płaszcza przyciętą dwórurke i przykłada dla biednego pijaka do genitaliów mówiąc "przeproś". Gościu zaś zaczął miotać w jego strone rózne przekleństwa i popełnił największy błąd w życiu... Nie chciałbym żeby ktoś pociągnął za spust przyciętnej dwururki przyłożonej do mych jaj... ten też pewnie nie chciał... biedak już nigdy nie pójdzie na dziwki... Kwistooki usiadł na miejsce, dokńczył piwo i wyszedł... a wszyscy edetcheli z ulgą... Za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
Ekwipunek:
-2xberetta
-przycięta dwórurka
-6 magazyków 9mm
-5 porcji śrutu
-4 leki na chorobe
-zapalniczka
-ubrania
-4xlaski dynamitu
-zestaw pirotechniczny
Ps. Za wszelkie Błedy ORT. przepraszam ^^"
Ostatnio zmieniony czwartek, 16 marca 2006, 19:22 przez Famir, łącznie zmieniany 1 raz.

