Imię i nazwisko: SiNafay Do'Urden
Rasa: Drow (mroczny elf)
Wiek: 27 (na elfie jakieś 200)
Profesja: Trudno powiedzieć coś w rodzaju kapłanki/paladynki Eilistraee, a że to pani tańca, to troszku jak bardka ;P
Historia: Urodzona w Menzoberranzan jako 4 księżniczka domu Do'Urden szybko (13 lat) przekonała się jak zawistne i przebigłe są drowy, gdy jej rodzona młodsza siostra prawie ją zabiła, by podnieść swoją pozycję w hiearchi domu. By nie zginąć zabiła ją wtedy, i co może jeszcze bardziej ją przeraziło to brak kary, choćby wyrazu dezaprobaty, jakby takie rzeczy były normalne. Już wtedy postanowiła nie postępować zgodnie z zasadami narzucanymi przez społeczeństwo drowów. Kiedy mając 15 lat zabrano ją do Arach-Tinlith, szkoły kapłanek Lolth - złej, przebiegłej pajęczj bogini drowów, postanowiła uciec jak najszybciej z tej odchłani na ziemii jaką jest akademia. Jak postanowiła tak zrobiła. Uciekła z akademi i nie wiedząc gdzie się podziać, nie mając nic poza podstawowym przeszkoleniem w walce udzielonym jej przez Zakfeina za młodu, podstawowym wyposażeniem, jakie posiadała każda akolitka i swoim rapierem, wręczonym jej przez Zakfeina na zakończenie nauki fechtunku. Słusznie stwierdziła, że poza miastem nie przeżyje więcej niż 1 cykl Narbondel, więc udała się do znanego jej z opowieści ludzkiego kupca-awanturnika, szefa kompani kupieckiej Smoczy Skarb, Agrina. Przyjęła się do jego firmy, by pozyskiwać kontakty, co z jej prezencją i błyskotliwością było proste, lecz jak zastrzegła nie mogła prowadzić interesów w Menzoberranzan, gdyż jej rodzina na pewno już rozpoczęła poszukiwania. Agrin postanowił wysłać ją wraz z najbliższą karawaną do Sschindyrln, miasta będącego potęgą chandlową ze względu na wspaniałą magię wieszczącą jak i sieć portali ułatwiających podróże. W tymże mieście mieszkała i pracowała w Smoczym Skarbie do 20 roku życia (na ludzkie jak prosiłeś). Dzięki tej pracy i życiu w mieście odwiedzanym przez ogromne rzesze humanoidów (ludzi elfów, krasnoludów itd.) zarówno handlaży łupierzców jaki poszukiwaczy przygód dowiedziała się nieco o nocy powyżej (powierchni) i zapragnęła dostać się tam, uciec od wszystkich drowów, całego zła podziemnego świata. Pilnie się uczyła u ludzkiego awanturnika z powierzchni zwanego Nicos. Poznała język ludzi z powierzchni, częściowo prawa jakimi rządzi się powierzchnia, podstawy geografii, choć niewyobrażała sobie tak wielkich rzeczy jak góra czy morze. Najceniejszych jednak rzeczy dowiedziała się od Quile, drowki, która przybyła z powierzchni, dowiedziała się o innej, lepszej, niż Lolth bogini: Eilistraee, Mrocznej dziwicy, pani tańca i polowań. Zapragnęła wtedy poznać ją bliżej, wyjść do nocy ponad, poznać dobrych drowów. Dlatego wzięła odprawę z Smoczego Skarbu i w drodze powrotnej towarzyszyła Quile, a Nicos także wyruszył z nimi, gdyż akurat było mu po drodze. Po dotarciu na powierzchnię wręcz oniemiała widząc rozległą równinę przechodzącą w las. Gdy doszła do siebie pożegnała ciepło Nicosa i udała się wraz z Quile w stronę lasu, jak się prędko okazało zmierzały do obozu wyznawczyń Eilistraee tańczących właśnie pod gwiazdami przy ognisku świętując udane łowy. Kolejne lata spędziła wraz z nimi, została kapłanką, a Eilistraee obdażyła ją łaską widoczną jako pukiel srebrnych włosów. Podczas gdy przebywały w Waterdeep została schwytana i uwięziona za samo bycie drowem i chodzenie samemu po nocy, i to akurat gdy szła na łowy z okazji swych 27 urodzin. Nazajutrz rano została zaprowadzona na statek, nie wyjaśnino jej nawet za co została aresztowana ani dokąd płynie ten statek. ...
Wygląd:Szczupła niczym zwykła ludzka dziewczyna i pozornie niewiele od niej starsza, młoda elfka wyglądała na tak delikatną, że aż słabowitą. Czarna, atłasowa skóra nadawała jej wyglądu żywej rzeźby. Wrażenie potęgowały miękkie, ciasno dopasowane bryczesy z czarnej skóry i koszulka z kolczugi w kolorze hebanu. Była piękną dziewczyną -- pełną wyraźnych cech przynależności do elfiego gatunku, z chmurą gęstych białych włosów, lśniących niczym świerzy śnieg w świetle księżyca. Jej twarz to złośliwą, to znów lodowato piękną, ozdabiały ogromne oczy w kształcie migdałów, w kolorze bursztynu z Rashemenu. Oczywyrażały żywą inteligencję i gotowość do wszelkich psot*
Opis: Jest ona inteligentna i zawsze gotowa do zabaw. Choć w sytuacjach zagrożenia, staje się zimną profesjonalistką. Chętnie uczestniczy w polowaniach i biesiadach następujących później. Jak dogmat Elistraee zawsze stara się pogodziś wszystkich, choćby był to krasnolud i goblin. Odpowiada uśmiechem na niegrzeczność innych. Choć nie jest władacza, to przywudctwo przychodzi jej rónie naturalnie jak wszystkim drowim szlachciankom. Niechętnie wspomina komukolwiek poza Quile czasy kiedy żyła pod ziemią. Zawsze jest rozgadana, a jej głos słodki. Tylko w sytuacjach kryzysowych mówi krótkimi zdaniami - rozkazami, które mają w sobie to coś, co sprawia, że mimowolnie się jej słucha, zupełnie jakby była przełorzonym w armii, jej głos jest wtedy twardy, możnaby powiedzieć, że należy on do innej osoby, niż zawsze gotowa do zabawy SiNafay, która nawet ciężko pracując śpiewa, Albo o wydarzeniach ostatnich, w których uczestniczyła, albo o dawnych legendarnych wydarzeniach, albo pochwalne pieśni ku czci Mrocznej Dziewicy. Możnaby wręcz pomyśleć, iż ma 2 różne osobowości. Zaiste jest osobą niezwykłą.
Charakter: Chaotyczny Dobry
Znane języki: Drowi, migowy Drowów, nauczyła się w domu i podwspólny (uniwersalny język handlowy pod ziemią), ludzki, krasnoludzki, nauczyła się będąc pracownikiem kompani hand;lowej Smoczy Skarb
Umiejętności: Strzelanie z kuszy ręcznej z zatrutymi strzałkami, strzelanie z łuku, fechtunek rapierem, sztyletem (nic cięższego, gdyż za silna nie jest, nie uczyła się walczyć niczym cięższym, nie radzi sobie z orężem ci ęższym niż 1,5kg) Polowanie, taniec, śpiew, gra na lutni, flecie, zaklęcia kapłańskie (?) astronomia, dyplomacja, ogłada. leczenie.
*EDIT* Zapomniałem, wszystkie drowy-szlachta potrafią lewitować, w ograniczonym zakresie, ale zawsz to coś /bedzie z kilka minut dziennie/
*EDIT* Dodaję obrazek ;P

* przytoczyłem fragment książki Elaine Cunningham "Splątane Sieci" - uznałem, że pasuje do mojej bohaterki, a fragment taK mi się spodobał, że recytowałem go w orginale (konkurs jakiśtam z angielskiego)
P.S. Spoko, że nie będę jedynym mrocznym elfem, tylko zże tamten jakiś dziwny (jak na moje standarty)