[ Marvel ] - Koniec ludzkości



-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
Mam nadzieję, że będą brani lepsi, ale jak nie to trudno. I jeszcze raz wyjaśniam - karty moje, Blinda czy Nadira są takie a nie inne bo Siergiej czy Zhou to już niejako stali bywalcy, którzy zgłaszają się zawsze jak sie taka sesja nadarzy.
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica



-
- Szczur Lądowy
- Posty: 19
- Rejestracja: niedziela, 11 marca 2007, 20:02


-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone
Jeszcze ja, jeszcze ja! Przepraszam, że trzeba było na mnie czekać 
Imię: Thomas
Nazwisko: Harris
Pseudo: Firestarter
Narodowość: USA
Waga: 75 kg
Wiek: 17 lat
Wzrost: 182 cm
Wygląd: Szczupły, przeciętnie zbudowany, lekko się garbi. Ma czarne, krótkie włosy i brązowo-zielone oczy. Na nadgarstkach ma dwie podłużne blizny, przecinające przedramię w poprzek. Porusza się z gracją, ale oczy ma zazwyczaj wbite w ziemię. Jego spojrzenie zawsze wzbudza dreszcz strachu – jest przepełnione pogardą dla świata i samego siebie.
Ubiór: nosi glany, czarne jeansy i czarną bluzę z kapturem. Na nadgarstku lewej ręki ma zegarek. Jeśli jest zimno, to narzuca na siebie czarną kurtkę. Zazwyczaj nie nosi żadnego nakrycia głowy.
Hobby (wpisuję też zachowanie, bo nie wiedziałem, gdzie wrzucić): lubi czytać książki (fantasy i horrory) i oglądać filmy (podobna tematyka). Interesuje się średniowieczem, był w bractwie rycerskim. Gra trochę w koszykówkę. Zbiera figurki do Warhammera i innych bitewniaków. Słucha metalu, ale woli lżejsze zespoły – Metallica, System of a Down i tym podobne. Telewizji raczej nie ogląda, chyba że leci jakiś dobry film. Nie lubi durnych teleturniejów i sitcomów. Jest cichy, lubi przebywać w samotności. Na pytania o swoją rodzinę w najlepszym razie zareaguje przekleństwem, w najgorszym – będzie próbował za wszelką cenę wypalić rozmówcy oczy. W stosunku do płci przeciwnej stosuje coś w rodzaju taryfy ulgowej – nie przeklina, ale odpowiedź jest nieuprzejma. Pobyt w Instytucie pomógł mu odzyskać równowagę psychiczną, ale cały czas w oczach błyszczy mu szaleństwo. Nie cierpi osób, które gadają dużo i bez sensu.
Historia: 5 październik 1992, Barlow City, Maine
W ciemnym zaułku jednej z uliczek rozległ się wrzask noworodka. Czarnowłosa kobieta z podbitym okiem i rozbitym nosem, przy pomocy jakiegoś przechodnia, podwiązywała pępowinę małemu chłopcu. Chłopiec już nie krzyczał – spokojnie wtulił się w ciało matki i zasnął. Dziękuję za pomoc-wyszeptała kobieta. Mężczyzna zadzwonił po karetkę.
1 wrzesień 1999
Chciałbym serdecznie powitać wszystkich zebranych – głos, wzmacniany przez mikrofon, rozległ się grzmotem po sali gimnastycznej. Dyrektor szkoły podstawowej zaczął swoją coroczną przemowę. Czarnowłosy chłopak, stojący w gronie drugoklasistów, zaczął się nudzić. Był w drugiej klasie, mimo że miał siedem lat. Jego nauczyciel dostrzegł, że chłopak jest niezwykle inteligentny i jeśli zda odpowiednie testy, to może ominąć pierwszą klasę. Thomas poradził sobie śpiewająco. Teraz był w drugiej klasie i miał gdzieś przemówienie dyrektora, w którym zmieniały się tylko nazwiska nowych nauczycieli. Co za nuda – mruknął do kolegi stojącego obok niego. – Mógłby już skończyć gadać. I tak nikt go nie słucha.
8 maj 2003
Won stąd, śmieciu! – rozległ się krzyk. Wysoki i chudy chłopak uciekał przed grupą rówieśników, którzy rzucali w niego kamieniami. Wbiegł w jakiś zaułek i schował się za koszem na śmieci. Rozmasował bark, w który dostał kamieniem. Po policzkach ciekły mu łzy, a twarz wykrzywiał grymas wściekłości. Zapłacisz mi za to – wyszeptał w bezsilnej złości. – Zapłacisz mi za wszystko…
15 listopad 2006
Powoli wchodził po schodach na trzecie piętro bloku. Odkąd pamiętał, mieszkali tu razem z babcią i dziadkiem. Nie znał swojego ojca. Z tego, co powiedziała mu matka, wywnioskował, że zostawił ją, kiedy dowiedział się, że ona jest w ciąży. Ilekroć przypominał sobie o tym, ogarniały go czarne myśli. Pogrążony w nich dotarł do właściwego mieszkania. Zobaczył, że drzwi są otwarte. Ostrożnie wszedł, a jego dłoń zacisnęła się na sprężynowym nożu, który Thomas stale nosił w kieszeni. Było już ciemno. Mamo? Babciu? Jest tu kto? – zawołał. Odpowiedziały mu kroki za jego plecami. Odwrócił się szybko i zamarł z przerażenia. Stała przed nim postać, uzbrojona w wielki, wojskowy nóż, cały umazany krwią. Za postacią, w salonie, zobaczył ciało swojej matki, leżące w czarnej kałuży. Spojrzał jeszcze raz na postać stojącą przed nim, a przerażenie ustąpiło miejsca wściekłości. Wyciągnął rękę z kieszeni, szybko rozłożył nóż. Spojrzał w oczy mężczyźnie i uświadomił sobie, że skądś go zna. Oczy, włosy, twarz… Zadrżał, kiedy uświadomił sobie, że tą twarz ostatnio widział…w lustrze. Witaj, synu – odezwał się mężczyzna z kpiącym uśmieszkiem na twarzy. – Ciężko było was odnaleźć. Daleko uciekliście, ale w końcu się spotykamy. Twoja matka miała czelność żądać alimentów, które na początku płaciłem. Ale kiedy chciałem przyjechać i cię zobaczyć, ta dziwka mi tego odmówiła. W końcu zdecydowałem, że nie będę nikogo pytał o pozwolenie. Chciała dzwonić na policję… – dopiero teraz dało się dostrzec, że mężczyzna nie jest trzeźwy. Thomas zacisnął dłoń na rękojeści noża i sprężył się do skoku. Nie interesowało go to, że przeciwnik był wyższy i bardziej umięśniony, że na pewno jest silniejszy i lepiej posługuje się nożem. Thomas był żądny zemsty – za śmierć matki, za biedę, za te wszystkie lata, które musiał przeżyć bez ojca. Poczuł, jak w skroniach tętni mu krew. Nie wiedział, co się stało. Zobaczył tylko, że podnosi rękę. Nie wiedział, czemu to robi. Ale kiedy uniósł dłoń, wystrzelił z niej słup ognia, godząc w pierś mężczyzny. Siła uderzenia odrzuciła go. Wpadł do salonu. Thomas opuścił rękę i szybko doskoczył. Jego ojciec leżał na resztkach stołu i wił się bezradnie. Od gorąca wypłynęły mu oczy, zwęgliła się skóra, szkliwo na zębach popękało i sczerniało. Mimo to żył jeszcze. Thomas postawił mu nogę na klatce piersiowej i pochylił się. Miło było cię poznać, tato- warknął i szybkim ruchem poderżnął mężczyźnie gardło, a raczej to, co z niego zostało. Wytarł nóż w spodnie trupa, po czym złożył go i schował do kieszeni. Wybiegł z mieszkania. Zobaczył samochód jadący na sygnale. Odwrócił się i spokojnym krokiem poszedł w drugą stronę. Wiedział, gdzie iść. Teraz miał możliwość, aby odpłacić mu za wszystko. Dopadł go w jakimś ciemnym zaułku, kiedy ten pieprzył się z jakąś prostytutką. Podszedł, trącił go pięścią w ramię, odrywając od zajęcia. Zaćpane oczy długo przyglądały się twarzy Thomasa, zanim w końcu pojawiło się w nich zrozumienie. Czego tu szukasz? Spieprzaj stąd, cioto! – krzyknął, po czym zawył z bólu, kiedy Thomas przyłożył mu rękę do twarzy. Zaczął rzucać się na wszystkie strony, ale Thomas puścił go dopiero po paru sekundach. Od twarzy chłopaka odpadło kilka kawałków spalonego mięsa. Oczy ściekały po policzkach. Ćpun upadł na kolana i łkał, oburącz trzymając się za twarz. Spomiędzy palców ciekł mu śluz. Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno. – wysyczał Thomas. Kopnął klęczącego w brzuch, po czym odszedł.
7 maj 2007
Thomas otworzył oczy. Czuł ból w przegubach rąk. *Nie udało się…* - pomyślał. Nie udało się – usłyszał głos z lewej strony. Odwrócił głowę i zobaczył profesora Xaviera. Dlaczego nie pozwolił mi pan umrzeć? – spytał, a w oczach błysnęła mu łza. – Ja nie mogę z tym żyć, panie profesorze. Nie mogę! – krzyknął. Odwrócił wzrok. Był w Instytucie od niecałego roku, ale wciąż nie mógł przyzwyczaić się do tego, że wszyscy traktują go normalnie. Nie akceptował tego. Sam nie był na razie w stanie traktować siebie normalnie.
Moc: pirokineza - kontrola nad ogniem, tworzenie go w dłoniach i tym podobne.
Ekwipunek: Ubranie, zegarek elektroniczny, nóż sprężynowy, nóż do rzucania, kilka pomalowanych figurek do Warhammera, odtwarzacz mp3.
Rodzina: Ojciec: Stephen Mark Townsend. Matka: Barbara Harris. Oboje nie żyją.

Imię: Thomas
Nazwisko: Harris
Pseudo: Firestarter
Narodowość: USA
Waga: 75 kg
Wiek: 17 lat
Wzrost: 182 cm
Wygląd: Szczupły, przeciętnie zbudowany, lekko się garbi. Ma czarne, krótkie włosy i brązowo-zielone oczy. Na nadgarstkach ma dwie podłużne blizny, przecinające przedramię w poprzek. Porusza się z gracją, ale oczy ma zazwyczaj wbite w ziemię. Jego spojrzenie zawsze wzbudza dreszcz strachu – jest przepełnione pogardą dla świata i samego siebie.
Ubiór: nosi glany, czarne jeansy i czarną bluzę z kapturem. Na nadgarstku lewej ręki ma zegarek. Jeśli jest zimno, to narzuca na siebie czarną kurtkę. Zazwyczaj nie nosi żadnego nakrycia głowy.
Hobby (wpisuję też zachowanie, bo nie wiedziałem, gdzie wrzucić): lubi czytać książki (fantasy i horrory) i oglądać filmy (podobna tematyka). Interesuje się średniowieczem, był w bractwie rycerskim. Gra trochę w koszykówkę. Zbiera figurki do Warhammera i innych bitewniaków. Słucha metalu, ale woli lżejsze zespoły – Metallica, System of a Down i tym podobne. Telewizji raczej nie ogląda, chyba że leci jakiś dobry film. Nie lubi durnych teleturniejów i sitcomów. Jest cichy, lubi przebywać w samotności. Na pytania o swoją rodzinę w najlepszym razie zareaguje przekleństwem, w najgorszym – będzie próbował za wszelką cenę wypalić rozmówcy oczy. W stosunku do płci przeciwnej stosuje coś w rodzaju taryfy ulgowej – nie przeklina, ale odpowiedź jest nieuprzejma. Pobyt w Instytucie pomógł mu odzyskać równowagę psychiczną, ale cały czas w oczach błyszczy mu szaleństwo. Nie cierpi osób, które gadają dużo i bez sensu.
Historia: 5 październik 1992, Barlow City, Maine
W ciemnym zaułku jednej z uliczek rozległ się wrzask noworodka. Czarnowłosa kobieta z podbitym okiem i rozbitym nosem, przy pomocy jakiegoś przechodnia, podwiązywała pępowinę małemu chłopcu. Chłopiec już nie krzyczał – spokojnie wtulił się w ciało matki i zasnął. Dziękuję za pomoc-wyszeptała kobieta. Mężczyzna zadzwonił po karetkę.
1 wrzesień 1999
Chciałbym serdecznie powitać wszystkich zebranych – głos, wzmacniany przez mikrofon, rozległ się grzmotem po sali gimnastycznej. Dyrektor szkoły podstawowej zaczął swoją coroczną przemowę. Czarnowłosy chłopak, stojący w gronie drugoklasistów, zaczął się nudzić. Był w drugiej klasie, mimo że miał siedem lat. Jego nauczyciel dostrzegł, że chłopak jest niezwykle inteligentny i jeśli zda odpowiednie testy, to może ominąć pierwszą klasę. Thomas poradził sobie śpiewająco. Teraz był w drugiej klasie i miał gdzieś przemówienie dyrektora, w którym zmieniały się tylko nazwiska nowych nauczycieli. Co za nuda – mruknął do kolegi stojącego obok niego. – Mógłby już skończyć gadać. I tak nikt go nie słucha.
8 maj 2003
Won stąd, śmieciu! – rozległ się krzyk. Wysoki i chudy chłopak uciekał przed grupą rówieśników, którzy rzucali w niego kamieniami. Wbiegł w jakiś zaułek i schował się za koszem na śmieci. Rozmasował bark, w który dostał kamieniem. Po policzkach ciekły mu łzy, a twarz wykrzywiał grymas wściekłości. Zapłacisz mi za to – wyszeptał w bezsilnej złości. – Zapłacisz mi za wszystko…
15 listopad 2006
Powoli wchodził po schodach na trzecie piętro bloku. Odkąd pamiętał, mieszkali tu razem z babcią i dziadkiem. Nie znał swojego ojca. Z tego, co powiedziała mu matka, wywnioskował, że zostawił ją, kiedy dowiedział się, że ona jest w ciąży. Ilekroć przypominał sobie o tym, ogarniały go czarne myśli. Pogrążony w nich dotarł do właściwego mieszkania. Zobaczył, że drzwi są otwarte. Ostrożnie wszedł, a jego dłoń zacisnęła się na sprężynowym nożu, który Thomas stale nosił w kieszeni. Było już ciemno. Mamo? Babciu? Jest tu kto? – zawołał. Odpowiedziały mu kroki za jego plecami. Odwrócił się szybko i zamarł z przerażenia. Stała przed nim postać, uzbrojona w wielki, wojskowy nóż, cały umazany krwią. Za postacią, w salonie, zobaczył ciało swojej matki, leżące w czarnej kałuży. Spojrzał jeszcze raz na postać stojącą przed nim, a przerażenie ustąpiło miejsca wściekłości. Wyciągnął rękę z kieszeni, szybko rozłożył nóż. Spojrzał w oczy mężczyźnie i uświadomił sobie, że skądś go zna. Oczy, włosy, twarz… Zadrżał, kiedy uświadomił sobie, że tą twarz ostatnio widział…w lustrze. Witaj, synu – odezwał się mężczyzna z kpiącym uśmieszkiem na twarzy. – Ciężko było was odnaleźć. Daleko uciekliście, ale w końcu się spotykamy. Twoja matka miała czelność żądać alimentów, które na początku płaciłem. Ale kiedy chciałem przyjechać i cię zobaczyć, ta dziwka mi tego odmówiła. W końcu zdecydowałem, że nie będę nikogo pytał o pozwolenie. Chciała dzwonić na policję… – dopiero teraz dało się dostrzec, że mężczyzna nie jest trzeźwy. Thomas zacisnął dłoń na rękojeści noża i sprężył się do skoku. Nie interesowało go to, że przeciwnik był wyższy i bardziej umięśniony, że na pewno jest silniejszy i lepiej posługuje się nożem. Thomas był żądny zemsty – za śmierć matki, za biedę, za te wszystkie lata, które musiał przeżyć bez ojca. Poczuł, jak w skroniach tętni mu krew. Nie wiedział, co się stało. Zobaczył tylko, że podnosi rękę. Nie wiedział, czemu to robi. Ale kiedy uniósł dłoń, wystrzelił z niej słup ognia, godząc w pierś mężczyzny. Siła uderzenia odrzuciła go. Wpadł do salonu. Thomas opuścił rękę i szybko doskoczył. Jego ojciec leżał na resztkach stołu i wił się bezradnie. Od gorąca wypłynęły mu oczy, zwęgliła się skóra, szkliwo na zębach popękało i sczerniało. Mimo to żył jeszcze. Thomas postawił mu nogę na klatce piersiowej i pochylił się. Miło było cię poznać, tato- warknął i szybkim ruchem poderżnął mężczyźnie gardło, a raczej to, co z niego zostało. Wytarł nóż w spodnie trupa, po czym złożył go i schował do kieszeni. Wybiegł z mieszkania. Zobaczył samochód jadący na sygnale. Odwrócił się i spokojnym krokiem poszedł w drugą stronę. Wiedział, gdzie iść. Teraz miał możliwość, aby odpłacić mu za wszystko. Dopadł go w jakimś ciemnym zaułku, kiedy ten pieprzył się z jakąś prostytutką. Podszedł, trącił go pięścią w ramię, odrywając od zajęcia. Zaćpane oczy długo przyglądały się twarzy Thomasa, zanim w końcu pojawiło się w nich zrozumienie. Czego tu szukasz? Spieprzaj stąd, cioto! – krzyknął, po czym zawył z bólu, kiedy Thomas przyłożył mu rękę do twarzy. Zaczął rzucać się na wszystkie strony, ale Thomas puścił go dopiero po paru sekundach. Od twarzy chłopaka odpadło kilka kawałków spalonego mięsa. Oczy ściekały po policzkach. Ćpun upadł na kolana i łkał, oburącz trzymając się za twarz. Spomiędzy palców ciekł mu śluz. Zemsta jest daniem, które najlepiej smakuje na zimno. – wysyczał Thomas. Kopnął klęczącego w brzuch, po czym odszedł.
7 maj 2007
Thomas otworzył oczy. Czuł ból w przegubach rąk. *Nie udało się…* - pomyślał. Nie udało się – usłyszał głos z lewej strony. Odwrócił głowę i zobaczył profesora Xaviera. Dlaczego nie pozwolił mi pan umrzeć? – spytał, a w oczach błysnęła mu łza. – Ja nie mogę z tym żyć, panie profesorze. Nie mogę! – krzyknął. Odwrócił wzrok. Był w Instytucie od niecałego roku, ale wciąż nie mógł przyzwyczaić się do tego, że wszyscy traktują go normalnie. Nie akceptował tego. Sam nie był na razie w stanie traktować siebie normalnie.
Moc: pirokineza - kontrola nad ogniem, tworzenie go w dłoniach i tym podobne.
Ekwipunek: Ubranie, zegarek elektroniczny, nóż sprężynowy, nóż do rzucania, kilka pomalowanych figurek do Warhammera, odtwarzacz mp3.
Rodzina: Ojciec: Stephen Mark Townsend. Matka: Barbara Harris. Oboje nie żyją.
Ostatnio zmieniony środa, 14 marca 2007, 22:20 przez Isengrim Faoiltiarna, łącznie zmieniany 1 raz.
"Beg for mercy! Not that it will help you..."
Hoist the banner high!! For Commoragh!
Hoist the banner high!! For Commoragh!

-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
No, to stali bywalcy już się zgłosili, pozostaje mieć nadzieję, że sesja jak już się zacznie to nie padnie tak szybko jak 2 ostatnie Xmańskie. Tak czy siak powodzenia życzę.
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica


-
- Kok
- Posty: 1438
- Rejestracja: wtorek, 20 grudnia 2005, 11:05
- Numer GG: 3327785
- Lokalizacja: 3city
Oby oby... Jakos xmeni mają to do siebie, ze umierają zanim zaczną ech:(
Ostatnio zmieniony czwartek, 15 marca 2007, 19:25 przez Nadir, łącznie zmieniany 2 razy.
Czasami mam uczucie, że przede mną rozpościera się wielki ocean prawdy, a ja siedzę na plaży i bawię się kamykami. Ale pewnego dnia nauczę się po nim żeglować.
Don't take your organs to heaven... heaven knows we need them here.
Don't take your organs to heaven... heaven knows we need them here.

-
- Szczur Lądowy
- Posty: 6
- Rejestracja: poniedziałek, 12 marca 2007, 16:37
- Lokalizacja: Z kosmosu
- Kontakt:
Imię:Hjob
Nazwisko:Egezjusz
Ksywka:Hjobs
Płeć:Męska
Wiek:22
Wzrost: ponad 2 m
Waga:około 80kg
Wygląd: czarne oczy , włosy na przemian czerwone lub zielone (długie , bez kucyka) , dziwna blizna na całej twarzy .
Ubiór:Złoty zegarek , czerwona koszula i spodnie , czrna czapka z daszkiem , białe nike.
Moc:Niezwykły umysł , potrafiący unieść nad ziemię dorosłego mężczyznę , mało wytrzymały i mało silny.
Historia: Urodzony w Angli . Ojciec rabuś, a matka zabójca policjantów. Wychował się w domu dziecka w Nowym Yorku , jego najważniejszym zadaniem od ukończenia 10 roku życia było odnalezienie rodziców i poznanie prawdy o sobie . Moc odkrył kończąc 8lat . Zażyczył sobie żeby jego największy wróg zaczął unosić się w powietrzu i walnąć w ściane. Stało się tak . Od tej pory używa swej mocy do rozwiązywania problemów. Matkę poznał w wieku 20 lat . Dowiedział się prawdy o nim i o ojcu który zmarł w ostatnim napadzie . NIe był zachwycony pracą matki i zabił ją z zimną krwią. Od tej pory jest sam
Hobby:Lubi grać w CS-a
Nazwisko:Egezjusz
Ksywka:Hjobs
Płeć:Męska
Wiek:22
Wzrost: ponad 2 m
Waga:około 80kg
Wygląd: czarne oczy , włosy na przemian czerwone lub zielone (długie , bez kucyka) , dziwna blizna na całej twarzy .
Ubiór:Złoty zegarek , czerwona koszula i spodnie , czrna czapka z daszkiem , białe nike.
Moc:Niezwykły umysł , potrafiący unieść nad ziemię dorosłego mężczyznę , mało wytrzymały i mało silny.
Historia: Urodzony w Angli . Ojciec rabuś, a matka zabójca policjantów. Wychował się w domu dziecka w Nowym Yorku , jego najważniejszym zadaniem od ukończenia 10 roku życia było odnalezienie rodziców i poznanie prawdy o sobie . Moc odkrył kończąc 8lat . Zażyczył sobie żeby jego największy wróg zaczął unosić się w powietrzu i walnąć w ściane. Stało się tak . Od tej pory używa swej mocy do rozwiązywania problemów. Matkę poznał w wieku 20 lat . Dowiedział się prawdy o nim i o ojcu który zmarł w ostatnim napadzie . NIe był zachwycony pracą matki i zabił ją z zimną krwią. Od tej pory jest sam
Hobby:Lubi grać w CS-a


-
- Bombardier
- Posty: 692
- Rejestracja: niedziela, 11 grudnia 2005, 17:49
- Numer GG: 2832544
- Lokalizacja: The dead zone

-
- Bosman
- Posty: 2074
- Rejestracja: wtorek, 7 grudnia 2004, 07:23
- Numer GG: 6094143
- Lokalizacja: Roanapur
- Kontakt:
no to mamy 1 sesje, która padła nim się zaczęła...
Spłodził największe potwory - wielkiego wilka Fenrira, węża Midgardsorma i boginię umarłych Hel.
Nordycka Zielona Lewica

Nordycka Zielona Lewica


-
- Kok
- Posty: 1438
- Rejestracja: wtorek, 20 grudnia 2005, 11:05
- Numer GG: 3327785
- Lokalizacja: 3city
Pozostaje mi tylko powiedzieć "A nie mówiłem" ech...Nadir pisze:Oby oby... Jakos xmeni mają to do siebie, ze umierają zanim zaczną ech:(



Czasami mam uczucie, że przede mną rozpościera się wielki ocean prawdy, a ja siedzę na plaży i bawię się kamykami. Ale pewnego dnia nauczę się po nim żeglować.
Don't take your organs to heaven... heaven knows we need them here.
Don't take your organs to heaven... heaven knows we need them here.

-
- Szczur Lądowy
- Posty: 6
- Rejestracja: poniedziałek, 12 marca 2007, 16:37
- Lokalizacja: Z kosmosu
- Kontakt:

-
- Szczur Lądowy
- Posty: 6
- Rejestracja: poniedziałek, 12 marca 2007, 16:37
- Lokalizacja: Z kosmosu
- Kontakt:

-
- Pomywacz
- Posty: 35
- Rejestracja: niedziela, 4 marca 2007, 19:27
- Lokalizacja: Z Queltalas
Re: [ Marvel ] - Koniec ludzkości
Przepraszam że tak długo nie dawałem znaku życia nie było mnie w Polsce.
Nie było to żalezne odemnie
Nie było to żalezne odemnie
"Zemsta nie rozwiązuje problemów , ale znacznie je upraszcza "

-
- Bombardier
- Posty: 827
- Rejestracja: piątek, 13 kwietnia 2007, 17:04
- Numer GG: 1074973
- Lokalizacja: Sandland
Re: [ Marvel ] - Koniec ludzkości
Godność: Alice (Alicja) --
Nick: Spark (iskra)
Płeć: Kobieta
Wiek: 28
Narodowość: US - Floryda
Wzrost/Waga: 175cm/60kg
Wizerunek: Ciemno rude włosy do ramion, szczupła sylwetka, blada skóra. Ubrana w zwiewne suknie wiosenne.
Czemu? gdyż pod powłoką 2.5metrowego exo szkieletu bojowego jest dość duszno i gorąco.
Wygląd zbroi
Moc: Alice potrafi nadać elektryczności świadomość, jednak tylko na odległość 50 metrów (w pancerzu). Przez co zbiera się ona koło niej i chroni ją. Jej exoszkielet jest swego rodzaju akumulatorem tej energii, gdyby nie on, moc rozprzestrzeniłaby się na ogromną skalę. Alice może wyjść ze zbroi jedynie na 45minut, co 3godzin. Prąd o własnej świadomości również jest powiązany z jej świadomością, przez co w pomieszczeniu z komputerami, informacje zawarte na dyskach twardych automatycznie przelewają się do jej głowy. Nie ma ona wpływu na zachowanie elektryczności, w jej towarzystwie wszystkie urządzenia elektryczne zaczynają wariować (kostium ogranicza to jedynie do jej powłoki). Żadna kamera cyfrowa nie rejestruje jej osoby, przez co można ją nakręcić bądź zrobić zdjęcie jedynie aparatem analogowym.
Przeszłość: SHELD zagarnęło ją pod swoje ramię w wieku 6 lat. Rodzice oddali ją w związku z kłopotami, jakie sprawiała, urządzenia elektryczne w mieście wariowały, a zasięg działania wzrastał nieustannie, w ostatnim stadium pojawiały się wyładowania atmosferyczne. Gdyby elektryczność świata miała serce z pewnością była by nim Alice.
Nazwisko w aktach zostało usunięte dla bezpieczeństwa rodziny. Umieścili ją w metalowej puszcze, akumulatorze ograniczającym jej zdolności. W latach dojżewania była przechodziła szkolenie na komandowasa, by jej moce służyły jedynei w patriotycznych celach.
Nick: Spark (iskra)
Płeć: Kobieta
Wiek: 28
Narodowość: US - Floryda
Wzrost/Waga: 175cm/60kg
Wizerunek: Ciemno rude włosy do ramion, szczupła sylwetka, blada skóra. Ubrana w zwiewne suknie wiosenne.
Czemu? gdyż pod powłoką 2.5metrowego exo szkieletu bojowego jest dość duszno i gorąco.
Wygląd zbroi
Moc: Alice potrafi nadać elektryczności świadomość, jednak tylko na odległość 50 metrów (w pancerzu). Przez co zbiera się ona koło niej i chroni ją. Jej exoszkielet jest swego rodzaju akumulatorem tej energii, gdyby nie on, moc rozprzestrzeniłaby się na ogromną skalę. Alice może wyjść ze zbroi jedynie na 45minut, co 3godzin. Prąd o własnej świadomości również jest powiązany z jej świadomością, przez co w pomieszczeniu z komputerami, informacje zawarte na dyskach twardych automatycznie przelewają się do jej głowy. Nie ma ona wpływu na zachowanie elektryczności, w jej towarzystwie wszystkie urządzenia elektryczne zaczynają wariować (kostium ogranicza to jedynie do jej powłoki). Żadna kamera cyfrowa nie rejestruje jej osoby, przez co można ją nakręcić bądź zrobić zdjęcie jedynie aparatem analogowym.
Przeszłość: SHELD zagarnęło ją pod swoje ramię w wieku 6 lat. Rodzice oddali ją w związku z kłopotami, jakie sprawiała, urządzenia elektryczne w mieście wariowały, a zasięg działania wzrastał nieustannie, w ostatnim stadium pojawiały się wyładowania atmosferyczne. Gdyby elektryczność świata miała serce z pewnością była by nim Alice.
Nazwisko w aktach zostało usunięte dla bezpieczeństwa rodziny. Umieścili ją w metalowej puszcze, akumulatorze ograniczającym jej zdolności. W latach dojżewania była przechodziła szkolenie na komandowasa, by jej moce służyły jedynei w patriotycznych celach.
