Hmmm
Max napisał:
Owszem, ale co to - cos dziwnego, unikalnego dla NS?
Wg mnie to nie jest unikalne dla NS, tylko dla wszystkich systemów mających dopisek "dark". W WFRP BG z 2000 PD może zostać zabity przez podstawowego zwierzoludka z bestiariusza, w Cyberpunk 2021 wszystko jest sprawą jednego strzału w głowę z niewielkim, ujemnym modyfikatorem...
Karczmarz napisał:
Ten system nie tworzy bohaterow z czasem, za co go bardzo lubie.
Pewnie, że nie tworzy ich z czasem. Tworzy ich na początku. Lecz bohaterów, którzy są zwykłymi ludźmi i tak jak zwykli ludzie mogą umrzeć w każdej chwili. To jedna z cech każdego systemu dark. Przeciwnością jest heroic, gdzie bohaterowie to wybrańcy bogów / przeznaczenia, zdolni często do nadludzkich czynów
Z tym Warhammcem to troszke przesadzileś, owszem złodziej/mag zginie od podstawowego zwierzoludzia, ale wojownik raczej niema szansy, chyba ze zwierzoludz zaatakuje z zaskoczenia (bo inicjatywy by niewygral) i wywali odrazu furie za 20+ (choć moj "Czerwony Demon" ostatnim razem przyjał cios za 23 i dalej stał na nogach, ale to zabojca gigantów, wiec to sie nie liczy) Pozatym masz PP'eki ktore wlasnie słuza do robienia Heroic z Warhammca, ktory moim zdaniem jest w duzej mierze Heroiciem (patrz pierwsza z brzegu kampania oficjalna do młotka, każda ma na celu ratowanie świata)
Nie powiedzialem ze śmierc od 1 pocisku to cecha unikalna dla NS, bosh gdybym tak pomyslal to bym sie z mostu rzucil bo by mnie wysmiewano

ale mowie ze niewiele jest takich systemow na Polskim rynku obecnie. (Patrz wsie d20 takie nie są, Warhammer taki nie jest wbrew pozorom wysoko rozwiniete postacie cholernie trudno zabic, ED taki nie jest, WoDy takie nie są, GSy takie raczej nie są choc z tym mialem akurat tylko chwilową styczność itp itd)
W Neuro 1-2 na kości podnosi obrazenia, każdy karabin zadaje ciężkie.. czyli 1-2 z karabinu (bo ze zwykłych pistoletów strzela sie chyba tylko w miastach

) to śmierć (bez rzutów obronnych bo tu nie ma uników, parowania czy czego tam jeszcze) niezależnie ile tysiecy pedeków byś miał na koncie (chyba ze masz kamizelke ale to nie zalezy od rozwoju)
Tak wiec 10% szans przy każdym strzale (3 strzały na ture) no to sami widzicie, że takiej śmiertelności chyba nie ma wiele innych systemow. Oczywiscie co za duzo to nie zdrowo, bez sensu jest zmieniac postać co 2-3 sesje, dlatego zazwyczaj traktuje łagodnie krytyczne rany i pozwalam z nimi życ, ale gracz jest mocno pocharatany.
Właściwie każdy system osadzony w takich realiach oferuje niewiele więcej od zwyczajnego wygrzewu.
Jesli uwazasz ze Neuro oferuje wygrzew przeczytaj kilka linijem wyzej ten post i powiedz mi czy z tak gigantyczną śmiertelnoscia badz prawdopodobienstwem zostania kaleką, ktokolwiek bedzie myslal o otwartej walce?
Swiat postapokaliptyczny owszem moze przynosic skojarzenia z jedynie walką walką i walką. Ale to bardzo bledne wrazenie, poniewaz stajac do walki w Neuro ponosisz ryzyko ze 1-2 strzały z czegoś wiekszego i przez najblizsza sesje bedziesz łaził w bandazach, pluł krwią, kulał itp itd.
Wlasnie polaczenie "niebezpiecznej" mechaniki z "niebezpiecznym" swiatem w NS sprawia, ze zwykłe wygrzewy koncza sie śmiercią, i gracze bardzo szybko rozumieja ze tak nie pociagną. Zacznaja kombinowac, unikac otwartych walk, załatwiac sprawy po cichu, negocjować, planowac, otwarta walka to zawsze ostatecznosc, chyba ze przeciwnik jest zdecydowanie mniej liczebny i słabiej uzbrojony.
Moim zdaniem wlasnie duzym atutem Neuro sa olbrzymie mozliwosci swiata. Nie mialem okazji poznac CP dlatego nie bede porównywal NS do niego, ale ogolnie NS daje bardzo wiele, o wiele wiecej mozliwosci kreowania przygody niz standardowe Światy Fantasy. Mozna ciagnac przygody gangsterskie, mafiozi lat 50, handel heroiną, walki o wpływy w miastach, kombinowanie jak wysadzić konkurencje, obrona przed cichymi zabojcami innych rodzin mafijnych, organizowanie własnych konwojów po stanach itp itd. Mozna prowadzic sesje w stulu DC, gdzie BG szlajaja się po zniszczonych bunkrach zajetych przez maszyny molocha a ich jedynym celem to przeżycie (konwencja łazenia po lochach i pieczarach w Fantasy tylko co BG moga spotkac w pieczarze, a co w starym wojskowym bunkrze? no chyba wiadomo ze 2 opcja daje wieksze mozliwosci). Mozna stać na froncie i walczyc z Molochem jako jednostki specjalne, w małych grupach inwigilujace dzialania pograniczne maszyn i rozbrajajace transportowce Tostera. Można pływać na statkach i bawic sie w Piratów okradajac handlarzy z Florydy niczym sam Jack Sparrow (oki pod tym wzgledem akurat Fantasy daje wieksze mozliwosc, chociaz w NS dochodza ewentualne łodzie podwodne

) Mozna ciagnac psychodeliczne sesje na środku pustyni z fatamorganami, osadami mutantów, radiacją i powolnym wyniszczaniem organizmu rodem z "Hills have Eyes". Mozna prowadzić sesje w podziemiach Molocha gdzie grupa Syjonistów prowadzi ruch oporu od wewnątrz ku zagładzie maszyny (jak w Matrixie real world). mozna prowadzic wygrzew w stylu radosna kompania na Harleyach zwiedzajaca przydrożne bary i napadajaca osady.
Kazdy z tych stylów scenariuszy jest od siebie zupelnie inny, oferuje zupelenie inne mozliwosci, inne spojrzenie na świat, inny klimat na sesji itp itd. Jeśli wrecz nieograniczona ilosc stylów w swiecie NS sprawia ze łatwiej w nim wymyslec przygode (jak sami zauwazyliscie) to chyba jest to plus? Osobiscie ciezko mi wymyslec az tak diametralnie rozne przygody w światach fantasy (choc napewno wiele tez by sie wymyslilo, ale trzeba by dłuzej pokombinowac)
PS.
Był czas, kiedy twierdzono, że mechanika WFRP jest najlepsza
Był? A ja myslalem ze dyskusje na temat "co jest najbardziej zwalone w mechanice Młotka" od poczatku świata byly najpopularniejsze
PS2.
"life is an endless battle..."
Heh... mysle ze to wynika z niezrozumienia i stereotypów. Pamietam jak prowadzilem calą kampanie w klimatach "Prawo Bronxu" przemieszanego z "Goodfellas". Sceneria - Nowy York (w wersji juz czesciowo odbudowanego miasta pozadku, prawa, spokoju, gdzie ulice patroluje stalowa policja, z wiekszoscia zarazy i plugastwa juz sobie poradzono i ogolnie panuje Patriotyczna atmosfera ze koniec wojny jest bliski), W takie spokojne wielkie miasto wrzucilem dzielnice na wzór "Prawa Bronxu" tylko Sonnego i jego organizacji dodałem pikanterii "Goodfellas". Powstała cała dzielnica Mafijna ktora zyła jak jedna wielka rodzina, stare kobiety pytały codziennie o zdrowie mafiozów, gangsterzy grali z swoimi dziećmi w Baseballa na środku ulicy, co wieczór organizowano spotkanie na kości, czasem wypadano na miasto na powazniejsze rozrywki, każdy znał każdego, BG uratowali życie Donowi wiec dostali mieszkania na ich ulicy, szybko wkrecili sie w całe zycie, rozrywki, zabawy, rozmowy a w nocy praca mafijna.
Jesli zagralbys z nami w tą kampanie, gwarantuje ze przez mysl by ci nawet na chwile nie przeszlo ze życie ma cokolwiek wspolnego z walką. Raczej z wielką rodziną ktora poprostu dba o swoje interesy i cieszy sie kazdą chwilą zycia.