Sileas pisze:A każdy niech siedzi i korzysta z serwisu tam, gdzie mu wygodniej. I tyle

Tym akcentem powinno się zakończyć dyskusję nad wyższością jednego serwisu od drugiego, bo to tylko kwestia gustu, a o nim się przecież nie dyskutuje.
Ze swojej strony tylko dopowiem, że mój kolega miał (a może ciągle ma) konto na digarcie i podobał mu się ten serwis. Robi dobre zdjecia, ma świetne wyczucie (to opinia moja - osoby, która z fotografią profesjonalną nie ma nic wspólnego), ale z jakiegoś powodu raczej nie były one dobrze przyjmowane. W końcu się zniechecił i założył konto na deviantarcie i z tego co wiem dobrze mu tam.
Mi też jest dobrze na deviantarcie, gdyż mogę tam prowadzić tzw. photojournal nie czytając stosu krytycznych komentarzy dotyczących techniki wykonania. Takie komentarze są całkowicie zbędne przy fotografii amatorskiej, zwłaszcza kiedy owy amator (czyli ja) nie jest zainteresowany podwyższeniem swoich umiejętności, bo to co umie całkowicie mu wystarcza. Lubię się dzielić tym co widzę, sądzę, że to już będzie (przed)zawodowe zboczenie (patrz- Twilight chce zostać dziennikarzem). Oczywiscie, to dobrze, że ktoś, kto wie trochę więcej na temat fotografii chce zwrócić uwagę amatorowi, ale w rozsądnych ilościach i wyważonych słowach. Czy to jest deviantart czy digart pamiętajmy, że jest to społeczność (co z tego, że internetowa), a co za tym idzie trzeba mieć na uwadze to, że każdy ma inny gust, no i użytkownicy takich portali/serwisów są też ludźmi i mają uczucia. Jak ci się nie podoba - nie oglądaj. Jeżeli już świeżbią cię palce i musisz coś skrobnąć w komentarzu, bo inaczej umrzesz - to rób to z umiarem. Każdy głupi (bez obrazy) potrafi zgnoić kogoś tak, że płakać się chce, ale umiejętna i wyważona krytyka to coś naprawdę coś na poziomie. Coś, co dla innych jest techniczną/kompozycyjną/estetyczną (proszę dopisać sobie to czego brakuje) klapą dla innych może być całkiem dobrym zdjęciem/rysunkiem/obrazem itd. i chyba na tym powinniśmy się oprzeć w wyrażaniu własnej opinii.
Mam nadzieję, że to, co napisałam nie wzniecie kolejnej burzliwej dyskusji, która tak naprawdę skończy się na niczym.