KONAM NA TROPIE WITEGO GNALLA (c)



   Gdyby ogromny olbrzym zwymiotowa do jakiej doliny swj obiad, to to, co zobaczylibymy z gry niewiele rnioby si od Borgundii, jednego z najwikszych miast imperium Swensa. Domostwa mae i due, w rnych stylach architektoniczych stoj tam obok siebie, rozrzucone wzdu krzywych uliczek. Kady, kto odwiedzi miasto i pozna jego chlub - wielkie browary miejskie, zgodzi si ze starym podaniem, wedle ktrego architektom stawiajcym miasto zapacono w rnych trunkach i e jeszcze przed rozpoczciem robt otrzymali oni spor zaliczk. W samym centrum chaotycznej Borgundii wyrasta ogromna, pikna budowla - siedziba rycerzy kwadratowego stou. Tych dwunastu wojownikw, wedle tradycji od dawien dawna wybiera spord najlepszych rada miasta. Maj oni zapewnione darmowe ywienie, zakwaterowanie i oczywicie pienidze do koca swego ycia, w zamian za to jednak musz chroni miasto przed dzikimi bestiami, bandytami, itp. a w razie potrzeby wspomc miasto np. polubiajc brzydk siostr burmistrza, albo pomagajc miejskiemu zakadowi kanalizacyjnemu w wyrzynaniu wielkich szczurw. Jako, e w ostatnich czasach bestii nie ma zbyt wielu na tym wiecie, a crkom burmistrza nie byo trudno o mw, rycerze wiod spokojne, sielankowe ycie. Wiod? No wanie - waciwie to wiedliby, gdyby nie pewne wydarzenie... O tym wanie opowiada ta historia.

Zaczo si to miesic temu, pewnego sonecznego dnia, w samo poudnie. Rycerze, duurowali wanie przy swym piknym pozacanym kwadratowym stole, rozmylajc o sawie bd po prostu pic, gdy nagle drzwi sali otworzyy si i do wntrza wkroczy zakapturzony starzec. Rycerze spojrzeli na niego zaspanym wzrokiem, jeden z nich zakrzykn:

- Czego chcesz dziadku! I jak si tu dostae?! - Starzec zdj kaptur, wyj z kieszeni may mieszek i podnis go nad gow:

- Nie poznajecie mnie prostaki?! Byem wdrownym sprzedawc magicznych miote. Miesic temu, gdy chciaem Wam sprzeda jedn z nich, wyrzucilicie mnie za drzwi, nawet nie ogldajc oferty handlowej - nastpnego dnia, jako e nie sprzedaem ani jednej mioty, straciem prac. To wszystko Wasza wina! Teraz tego poaujecie! - po tych sowach byy komiwojaer otworzy mieszek i wysypa jego zawarto na kwadratwy st. Efekt by natychmiastowy - puff! I st sta si okrgy. Rycerze chcieli ciga starca - byo ju jednak na to za pno - nim zdyli cokolwiek przedsiwzi, wylecia on ju na miotle przez jedno z okien. Z dala dao si tylko usysze okrzyk: "Trzeba byo sobie kupi jedn, frajerzy!". I stao si, spoczywajcy w budynku od setek lat st rycerzy kwadratowego stou zosta przeklty. Wielu prawdopodobnie by si tym faktem nie przejo, ale nie Rycerze Kwadratowego Stou... Nie chodzi tylko o to, e musieli teraz zmieni nazw swojej formacji - pocigao to za sob o wiele powaniejsze skutki. Kim oni s? Jakimi masonami, e maj przy okrkym stole siedze? No i co si stanie teraz z prawem "rwniejszej rwnoci"? Do tego dnia po jednym rogu siadali rycerze rwniejsi, po drugim ci mniej rwni, teraz ksztat stou bdzie sugerowa rwno wszystkich rycerzy, co to bdzie!?... Wojownicy  przygldali si nieszczsnemu stoowi, biadolili i krcili gowami, nikt jednak nie wiedzia co zrobi. W kocu wezwano najstarszego z rycerzy, ich 60-letniego przywdc - sir Punch`alota. Ten spojrza na przeklty st i po chwili dumania znalaz rozwizanie:

- Mam! Tutaj pomoe tylko wity Gnall! - tu pojawi si problem. Nie chodzi o to, e kto z zebranych wtpi w sowa Punch`alota, co to to nie - staruszek mimo podeszego wieku nadal posiada znakomit pami (zdarzao mu si tylko czasami wyrusza do bitwy np. z yk kuchenn zamiast miecza, ale krzepki by, to i sam yk z dziesicioma sobie mg poradzi <bo na jego widok padali ze miechu>). Problemem by fakt, e aby posi wity Gnall, artefakt o wielkiej mocy naleao odby dug drog, pokona potwory i przej wiele innych przeraliwych prb - tak przynajmniej glosio stare podanie. A nawet gdyby w podanie nie wierzy, faktem byo, e kady kto wyrusza po artefakt, nigdy ju nie powraca... Lecz by uwolni st od kltwy naleao kogo po Gnalla wysa... Wielki mistrz zada wic kamratom pytanie:

- Kto z Was, towarysze dostpi tego wielkiego zaszczytu i uda si na wypraw, by uratowa nasz st i honor? - Niestety, aden z kamratw nie przejawia zbytniego entuzjazmu:

- Ja mam dwie ony i pitk dzieci!

- a ja wanie wybieraem si razem z Rabeinem na wypraw kwadratow... - Rycerze kolejno wymieniali powody dla ktrych nie mog dostpi wielkiej aski uratowania bractwa - okazao si, e kady z nich ma spor rodzin i mas wanych spraw do zaatwienia. Niektrzy narzekali take na swe zdrowie i na nastpny dzie obiecali przynie zwolnienie od walki i wypraw od miejskiego znachora. Sam Punch`alot, z racji sdziwego wieku, take nie mg si wyprawi po artefakt. W kocu jeden z rycerzy wpad na wietny pomys:

- Po co my mamy nastawia gow? Wynajmijmy do tego zadania najemnika! 

- Najemnika?! Jaki najemnik bdzie na tyle gupi, by wyruszy na tak niebezpieczn misj i uwierzy nam, e zapacimy mu za to? - tu wszyscy zaczli si gono zastanawia - kto to by mg by? Wreszcie w niewiekich gwkach rycerzy zacz si pojawia wizerunek kandydata na wybraca bractwa - dwumetrowy gigant o miniach nosoroca, ktremu za ubranie suy kilka patw skry, czyli przecitny barbarzyca. Pewnie zastanawiacie si skd si wzia ta masowa wizja w redniej wielkoci mdkach wojownikw - odpowied jest prosta, ot w dole, za oknem pomieszczenia maszerowa taki wanie osobnik. W dodatku mia na sobie mieszn skrzan czapk z pomponikami - znak rozpoznawczy czonka gildii bohaterw. Wielki mistrz widzc go wyda odpowiednie rozkazy swym podwadnym - ju niedugo miao si okaza kto wyruszy po witego Gnalla. 

   Konam spacerowa sobie spokojnie po ulicach Borgundii zastanawiajc si nad sensem nowego rozporzdzenia przywdcy gildii bohaterw. Czek w postanowi, e od teraz kady bohater dla celw rozpoznawczych bdzie nosi rowe czapki z pomponikami. Czasami, owszem, czapeczki dziaay - wszelacy pokrzywdzeni, znajcy zawd bohatera rozpoznawali go od razu, inni jednak postrzegali go zupenie inaczej... Wielu nie znajcych rozporzdzenia brali Konama za jakieg bazna, podobnie jak potwory czy przerni bandyci, z ktrymi mia okazj si zmierzy - na jego widok miali si do rozpuku. Jedno byo faktem - z czapk czy bez, Konam nadal miewa spore problemy ze znalezieniem pracy - smoki byy na niego nieco za silne, bandytw byo niewielu, bo i okrada nie byo za bardzo kogo. Mona byo tylko liczy na magw i tworzone przez nich w wyniku eksperymentw, lub po prostu przez roztargnienie magiczne mutanty, ktre ze wzgldu na znaczn szkodliwo spoeczn naleao usun (oczywicie otrzymujc za to niez sumk od miejscowych). Poza tym w kadym miecie mona byo znale jakie staruszki, ktrym kot wlaz na drzewo i potrzebuj fachowej pomocy, bd chopw u ktrych mg popracowa w charakterze zwierzcia pocigowego. 

Konam wdrowa tak po miecie, z gow gorejc od skrzanej czapki i szuka zatrudnienia. Wreszcie dojrza go jaki chop, wida potrzebujcy pomocy bohatera i zacz macha do rk. Konam podszed do "potrzebujcego" i ju mia omawia warunki umowy, gdy nagle zza rogu wybiego dwch mczyzn i z krzykiem "stj, to nasz bohater!" rzucio si na chopa. Biedak nie mia szans, napastnicy obezwdnili go w kilka sekund. Konam nie wiedzia co robi - z jednej strony sumienie nakazywao mu pomc zaatakowanemu, z drugiej za "agresorzy" nosili mundury elitarnej stray miasta - rycerzy kwardatowego stou. Gdy ju byo po wszystkim chop lea zwizany na ziemii, a jeden z wojownikw odezwa si do Konama:

- Wanie uratowalimy ci ycie przed wielkim morderc - eee... Gardalfem zym, on zwyk przebiera si za Bogu ducha winnych chopw i mordowa bohaterw - drugi potwierdzi sowa pierwszego i owiadczy, e stowarzyszenie rycerzy kwadratowego stou potrzebuje pomocy.

Konam chcia si odwdziczy szlachetnym wojownikom, w kocu uratowali mu ycie. Uda si wic wraz z nimi do siedziby rycerzy. Tam opowiedziano mu, e miastu grozi wielkie niebezpieczestwo i e tylko on moe uchroni ludzko odnajdujc i przynoszc do miasta potny artefakt - wity gnall. Rzecz jasna aden z rycerzy nie mg towarzyszy barbarzycy w wyprawie - ich nieobecno w miecie pono sama mogaby by przyczyn rychego koca wiata (tak przynajmniej twierdzi sdziwy przywdca rycerzy, sir Punch`alot). C mia jednak Konam zrobi, by w kocu honorowym czowiekiem, w dodatku bohaterem - przyj wic wyzwanie i ju nastpnego dnia jecha na wiernym rumaku w kierunku wskazanym przez rycerzy. Jecha tak wiele dni, a w kocu dotar do podny gry Gnallhorn, rzekomego miejsca, w ktrym spoczywa legendarny artefakt. Konam zostawi wic swojego konia u podna gry, a sam uda si na szczyt. Wspinaczka bya duga, wyczerpujca i obfitujca w wraenia. Konam naliczy si 15 nienych spw, 7 mronych wilkw i dwch dzikich Yeti, ktrzy prbowali przeszkodzi mu w dotarciu do celu. Dla naszego bohatera nie stanowiy one adnego problemu - w kocu by on mistrzem staroytnej sztuki walki gadarate, polegajc na zagadaniu przeciwnika (np. sowami: "Ty, patrz! Tam leci sexi czarownica na miotle..."), a potem zadaniu efektownego ciosu maczug tudzie innym narzdziem zbrodni. Barbarzyca chtnie oszczdziby te biedne stworzenia, ale w kocu je trzeba, czy nie... W kocu dotar na szczyt. Zdumia si bardzo gdy ujrza na nim niewielki budynek, jakby wityni. Gdy zaciekawiony wszed do rodka, jego oczom ukazay si trzy wielkie bramy i stojcy przed nimi starzec. Sdziwy czek umiechn si na widok barbarzycy, podszed do niego i powita nastpujcymi sowy:

- Witaj, witaj wdrowcze, ju dawno nikogo tu nie gociem. Zapewne przyszede po witego gnalla, czy nie? Jeli tak, to wiedz, e zanim go otrzymasz, musisz odpowiedzie na moje pytanie.

- Jakie pytanie? Gadaj, byle szybko - Konam nigdy nie by dobry w odpowiadaniu na pytania (chyba e chodzio o podanie swojego imienia), ale jako e nic innego nie wpado mu do gowy, postanowi sprbowa. Staruszek zamyli si chwil, po czym rzek:

- Jak si nazywa stolica imperium Svensa?

a) Szletburg

b) Vannburg 

c) Moskwburg

d) Borgundia

Konam zmartwi si niezwykle, bowiem nigdy nie by dobry z geografii, by co prawda nawet par razy w owym miecie, ale jak brzmiaa jego nazwa nijak nie potrafi sobie przypomnie. Odpowiedzi nie zna, zapyta wic starca:

- A co si stanie jeli nie odpowiem?

- No, wiesz... Waciwie to nie wiem, bo dotd kady odpowiada, podobno kiedy... hmm, na pewno nie otrzymasz wtedy witego gnalla.

- A czy mam jakie koo ratunkowe? - spyta z nadziej Konam

- jasne, dam ci "p na p", chcesz wykorzysta? - to si bohaterowi podobao, teraz znacznie zwiksz si jego szanse:

- Oczywicie!

- Dobrze, stolic na pewno nie jest Borgundia ani Moskwburg, pozostaje ci wic zadecydowa czy prawidow odpowiedzi jest a) czy b) - barbarzycy nadal si to nie podobao, mg co prawda strzela, ale nie mia pewnoci e trafi...

- Starcze, a po co ja mam w ogle odpowiada na to gupie pytanie?

- To taka formalno, nie moesz zdoby gnalla za darmo, tak mi kazali postpowa ci stamtd - wskaza palcem na sufit. Konam zamyli si na dusz chwil (waciwie nawet nie na chwil, lecz na niespena godzin), w czasie ktrej odkry wreszcie sposb na znalezienie waciwej odpowiedzi - podszed do dziadka, unis go za frak, przystawi mu do gowy swoj maczug i zapyta:

- Jaka jest prawidowa odpowied! - biedny staruszek szamota si bezskutecznie i jcza ze strachu. Uleg szybko, wida podatny na Konamow argumentacj:

- nie bij, pu mnie! a), odpowied to a) - Konam posusznie spuci starca na ziemi, po czym zadowolony z siebie (a zwaszcza ze swej inteligencji - bo kt inny by wpadby na tak genialn myl) rzek:

- prawidowa odpowied to a), a teraz bez adnych ceremoniaw dawaj gnalla! - dziadek wsta, pomrucza co pod nosem i zwrci si do Konama:

- Nie lubi takich jak ty, wystarczyo poprosi... Ale regulamin to regulamin, dobra masz gnalla - starzec wygign zza pazuchy nieduy drewniany kielich. Konam wycign rk po artefakt, ale dziadek szybkim ruchem rki oddali kielich od barbarzycy:

- ale chwileczk, a moe wolaby wymieni gnall na zawarto jednej z bram, co? Na przykad bramy nr. 3

- Nie, dziadku, ja potrzebuj... - bohater nie dokoczy bowiem nagle jedna z bram otworzya si ukazujc wielk, wspania, pieczon owc. Konam by wielkim amatorem baraniny, smakowao mu wszystko co potrafio wymwi "beee", albo "meee". Dla tej podanej na wielkim, srebrnym pmisku rumienicej si owcy, osadzonej w caym ogrodzie warzyw, na dodatek z jabuszkiem w pysku, Konam zrobiby teraz wszystko. Nie zaszkodzi wic zgodzi si na propozycj starca, by potem odebra mu si kielich. Niestety zaraz po wyraeniu zgody na zamian, stao si co dziwnego. Nasz barbarzyca straci nagle przytomno. Gdy si ockn, znajdowa si chyba nadal na szczycie dziwnej gry. Chyba dlatego, poniewa na miejscu dziwnej budowli znajdowaa si tylko jeszcze gorca, wielka, pieczona owca, ta sama na ktr bohater wymieni gnalla... Konam wzruszy ramionami i wzi si do jedzenia.

Co si stao pniej - nasz bohater postanowi nie wraca do rycerzy kwadratowego stou, niech nie dowiedz si e ich zawid. A owi rycerze? Barbarzyc uznali za martwego, a ich problem rozwiza si sam, zaraz po wyjedzie Konama - ktry z nich wpad na to, e mona przecie kupi nowy st...  



Maciej "Camaris" Cierkosz 
